Justyna Kowalczyk o kibicach w Szklarskiej Porębie: Myślałam, że się popłaczę

Odległe miejsce Justyny Kowalczyk w sprincie stylem dowolnym nie przeszkodziło w dobrej zabawie kibicom na Polanie Jakuszyckiej, którzy cieszyli się ze świetnego czwartego miejsca Sylwii Jaśkowiec
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Skąpana w słońcu i w biało-czerwonych barwach Polana Jakuszycka po dwóch latach przerwy znów gościła elitę biegów narciarskich. Tym razem nie było jednak takiego szaleństwa jak w 2012 roku. Ulice Szklarskiej Poręby dwie godziny przed zawodami świeciły pustkami. Żeby poczuć atmosferę wydarzenia, trzeba było czekać do pierwszych startów. Do nieco mniejszego zainteresowania przyczyniła się w pewnym stopniu absencja Norweżek - Marit Bjoergen i Therese Johaug, które wolały wystąpić w mistrzostwach swojego kraju w Lillehammer. Inna sprawa, że zawody na Polanie Jakuszyckiej nałożyły się terminem z Pucharem Świata w Zakopanem w skokach narciarskich, czyli dyscyplinie, w której Polacy ostatnio dobrze sobie radzą.

Ci kibice, którzy dzisiaj przyszli, jednak nie zawiedli. Sobotnie zawody w sprincie stylem dowolnym oglądało na Polanie Jakuszyckiej ok. 4,5 tysiąca fanów Kowalczyk z całej Polski, co zdradzały napisy na flagach: Brudzewo, Kąty Wrocławskie, Żary, Złoty Stok, Bogatynia czy Grodzisk Wielkopolski. Efektowny transparent przygotowali fani z pobliskiego Karpacza: "Justyno, Justyno! My z Karpacza jesteśmy z tobą, bo jesteś dla nas ważną osobą". Nie zabrakło kibiców z Kasiny Wielkiej, gdzie mieszka Kowalczyk. Tych wyróżniały z tłumu jaskrawe kamizelki. Jeszcze bardziej oryginalnie prezentowała się kilkunastoosobowa grupa ubrana w stroje ludowe.

Kibice gorąco dopingowali wszystkie zawodniczki i zawodników. Z oczywistych względów na największy aplauz mogły liczyć nasze reprezentantki, a zwłaszcza Kowalczyk. Kiedy Polki przebiegały wzdłuż trybun, te momentalnie tonęły w biało-czerwonych od szalików, koszulek, czapek i flag barwach. Jeszcze głośniej było wtedy słychać zagrzewające do boju okrzyki oraz dźwięki bębenków i kołatek.

Kowalczyk, choć zajęła dopiero 17. miejsce, na mecie tryskała humorem. Nie kryła przy tym wzruszenia postawą kibiców. - Stałyśmy z Sylwią [Jaśkowiec - przyp.] na starcie i mówiłam do niej, że zaraz się popłaczę. To było pół minuty przed startem. Dla nas jest to bardzo wzruszające. Przeszłyśmy drogę znikąd do Pucharu Świata w naszym kraju i ludzi, którzy za nami jeżdżą i nas dopingują. Chociaż muszę przyznać, że to wzruszenie było mniejsze jak za pierwszym razem, kiedy tutaj startowałam. Wtedy zapierało mi dech i łzy leciały spod okularów. Teraz jest już lepiej, choć dalej jest to dla mnie naprawdę wielkie coś - przyznała Kowalczyk.

Nastroje kibicom poprawiła Sylwia Jaśkowiec, która w sobotę błysnęła formą. Zawodniczka AZS AWF Katowice zajęła wysokie czwarte miejsce, a podium ze Słowenką Vesną Fabjan przegrała dosłownie o włos.

- Fani stworzyli dzisiaj fantastyczną atmosferę i chciałabym im podziękować. Ich doping bardzo nam wszystkim w ekipie pomógł. Bardzo za to dziękuję - powiedziała Jaśkowiec.