Martin Kaczmarski, bohater Rajdu Dakar: Teraz marzę o ruskich pierogach

Martin Kaczmarski na trasie Rajdu Dakar

Martin Kaczmarski na trasie Rajdu Dakar (Fot. Marian Chytka)

- Marzę o powrocie do domu, swojej sofie i ruskich pierogach - powiedział po powrocie do Polski Martin Kaczmarski. Wrocławski kierowca był rewelacją zakończonego kilkadziesiąt godzin temu Rajdu Dakar - zajął bardzo dobre dziewiąte miejsce
Dla 23-letniego kierowcy to był debiut w Dakarze. Przygotowywał się do niego cały ubiegły rok pod okiem Krzysztofa Hołowczyca. Kaczmarski okazał się bardzo zdolnym uczniem. Przez dwa tygodnie pokonywał bezdroża Argentyny, Boliwii i Chile niemalże bezbłędnie, choć warunki były mordercze. Odcinki specjalne i dojazdówki straszyły morderczymi 40-stopniowymi upałami, zdradzieckimi wydmami, dziurami, skałami oraz wszechobecnym piachem i fesz-feszem [duszący pył ze skały gipsowej, który unosi się przy najmniejszym ruchu - przyp.]. Do tego dochodziło ogromne zmęczenie, które było chyba największym wrogiem młodego kierowcy.

- To był najtrudniejszy rajd, jaki przejechałem. Jestem megazmęczony i już wiem, że na Dakarze płaczą prawdziwi mężczyźni. To, co udało się zrobić, jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo jechałem delikatnie i spokojnie. Podczas całego rajdu złapałem tylko trzy kapcie i urwałem lusterko. Pod tym względem byłem absolutnym rekordzistą w skali swojego zespołu - powiedział tuż po powrocie do Polski Kaczmarski.

Na wrocławskim lotnisku w poniedziałkowe popołudnie witała go kilkunastoosobowa grupa najbliższych, a wśród nich rodzina i znajomi. Mimo ogromnego zmęczenia uśmiech nie schodził z twarzy Kaczmarskiego ani na chwilę. Dzielnie odpowiadał na pytania dziennikarzy, choć myślami był już w swoim domu.

- Jestem padnięty. Marzę o swojej sofie i pierogach ruskich - wypalił Kaczmarski.

Wrocławianin przyznał, że nie spodziewał się tak dobrego wyniku. Jak podkreślił, celował w pierwszą dwudziestkę w generalce. - Nie miałem praktycznie żadnego doświadczenia. W tym sezonie Dakar był bardzo trudny, ponieważ było dużo dobrych zawodników i dlatego, że był długi. Według Krzyśka Hołowczyca i innych czołowych kierowców to był najtrudniejszy Dakar w Ameryce Południowej, od kiedy został tam przeniesiony - mówił kierowca Lotto Rally Team.

Mordercze warunku na trasie dały się Kaczmarskiemu we znaki. Podczas rajdu dwukrotnie złapał go kryzys i miał chwile zwątpienia. - Był jeden z odcinków, który strasznie mnie wymęczył, bo był dziurawy, były zwierzęta na trasie i problemy nawigacyjne. Chciałem zatrzymać się i powiedzieć "dość, nie dam rady". Udało mi się przetrwać dzięki Filipe [Filipe Palmeiro, pilot Kaczmarskiego - przyp.], zespołowi oraz rodzicom, którzy byli ze mną na rajdzie - opowiadał 23-letni kierowca.

- Na mecie pojawiły się łzy. Dwa tygodnie ciągłej adrenaliny i skupienia zrobiły swoje. Kiedy dojeżdża się do mety i widzisz, że to jest koniec, wszystko puszcza. To jest najpiękniejsze uczucie i te ciężkie chwile, które były wcześniej, mijają - dodawał.

Postawę Kaczmarskiego docenili kierowcy ze ścisłej światowej czołówki, jak Stephane Peterhansel czy Nasser Al-Attiyah. - Patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Nie spodziewali się, że dam radę dojechać tak wysoko. Jak byłem na mecie, to pojawiały się potężne i szczere uśmiechy ze strony najlepszych kierowców na świecie. Czuję się z tego powodu bardzo szczęśliwy - podkreślił Kaczmarski.

- Martin zaliczył bardzo dobry występ jak na debiutanta. To bardzo młody zawodnik, który dopiero zdobywa doświadczenie. Myślę, że stać go na jeszcze lepsze wyniki - powiedział Stephane Peterhansel, sześciokrotny zwycięzca Rajdu Dakar w kategorii motocykli oraz pięciokrotny w kategorii samochodów.

Jeszcze dalej w swoich ocenach poszedł trzeci na mecie tegorocznego Dakaru Nasser Al-Attiyah, który przyznał, że Kaczmarski może w przyszłości wygrać ten najtrudniejszy rajd na świecie.

Zobacz także
  • Uśmiech Jokera Kikken Randall i wygibasy Alexa Harvey'a. Zobacz zdjęcia z PŚ w Szklarskiej Porębie [GALERIA]
  • Martin Kaczmarski na trasie Rajdu Dakar Rajd Dakar. Kaczmarski awansował do pierwszej dziesiątki
  • Tomasz Kuchar i jego "szpiegowski" samochód WRC. Tomasz Kuchar szpiegiem Roberta Kubicy