Ekspert o meczach siatkarskich mistrzostw świata we Wrocławiu: Super, bomba

Gra Polaków z Serbią na Stadionie Narodowym w Warszawie to świetny pomysł, a Wrocław na tym nie ucierpi, bo i tak czekają go zacięte oraz ciekawe spotkanie. A gdybyśmy potem mieli gościć Rosjan i Brazylijczyków, to super, bomba - mówi Maciej Jarosz, były znakomity siatkarz Gwardii Wrocław i reprezentacji Polski.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

W poniedziałek w Warszawie rozlosowano grupy siatkarskich mistrzostw świata, które rozpoczną się 30 sierpnia. Współgospodarzem turnieju będzie także Wrocław, który ma gościć rozgrywki grupy A z udziałem reprezentacji Polski, Argentyny, Serbii, Australii, Wenezueli oraz jednej z ekip afrykańskich.

W Hali Stulecia biało-czerwoni rozegrają cztery spotkania, bez inauguracyjnego z Serbami. Tamten pojedynek odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Michał Karbowiak: Gdyby prowadził pan reprezentację Polski na mistrzostwach świata, to ucieszyłby się pan ze składu grupy A?

Maciej Jarosz: Myślę, że nie ma się co ani cieszyć, ani smucić. Gdybym prowadził kadrę, to chciałbym po prostu wszystkie mecze wygrać. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że to silna, ciekawa grupa, być może najlepsza ze wszystkich w pierwszej fazie. Jej faworytem obok naszej reprezentacji będą z pewnością Serbowie. Oprócz nich są jednak zespoły takie jak Argentyna, Australia czy Wenezuela, z którymi powinniśmy sobie poradzić, ale jednocześnie wcale nie będzie łatwo. Z Australią przegraliśmy na igrzyskach olimpijskich w Londynie, z Argentyną czy Wenezuelą zdarzały się nam potknięcia w Lidze Światowej. Do tego dojdzie jeszcze prawdopodobnie Kamerun. Słowem stawka jest bardzo interesująca i wyrównana.

Pierwszy mecz rozegramy na Stadionie Narodowym w Warszawie, i to z Serbami. Granie z tak wymagającym przeciwnikiem w dość nietypowych warunkach to dobry pomysł?

Jeśli chodzi o samo spotkanie na Stadionie Narodowym, to kapitalny pomysł. Kiedyś graliśmy na otwartym stadionie w Brazylii i muszę powiedzieć, że to było bardzo ciekawe przeżycie. Teraz nasza drużyna będzie miała za sobą 50 czy 60 tys. ludzi, więc będzie jeszcze lepiej. Z pewnością to może być historyczne wydarzenie dla siatkówki jako dyscypliny.

Pojedynek z Serbami jest po prostu godny inauguracji mistrzostw, a dodatkowo może nam dać przewagę sportową. Nasi siatkarze będą mieli więcej czasu od rywali na przyzwyczajenie się do tego obiektu. To plus dla nas. Nie mówię już nawet o elemencie sponsorskim czy marketingowym, bo zyski wizerunkowe z takiego przedsięwzięcia mogą być ogromne.

Nie żal panu, że ten mecz nie zostanie rozegrany we Wrocławiu?

Wrocław naprawdę na tym nie ucierpi, bo pozostaną mu trudne spotkania Polaków i bardzo ciekawe oraz ważne wzajemne pojedynki grupowych rywali. Powinniśmy być dumni, że nasze miasto w ogóle będzie częścią takiej imprezy. Proszę pamiętać, że w drugiej fazie turnieju wraz z Katowicami mamy gościć najlepsze ekipy z grup B i C. To znaczy, że mogą u nas wystąpić Brazylijczycy czy Rosjanie. Gdyby tak było, to super, bomba. Nie sądzę, by na jakimkolwiek meczu był kłopot z frekwencją, ale oglądanie takich ekip to już naprawdę sama przyjemność. Z pewnością więc przyciągnie tłumy.

Na przyjazd jakiej gwiazdy najbardziej pan czeka?

Jeśli chodzi o pierwszą fazę, to na Serba Aleksandara Atanasijevicia. To chłopak, który właściwie rozwinął się w Bełchatowie, a teraz świetnie idzie mu we Włoszech. Podobno ostatnio w bezpośrednim meczu przyćmił naszego Bartka Kurka. Serbski atakujący naprawdę ma wszystko, by zostać jednym z najlepszych graczy mistrzostw. W pozostałych ekipach, jak Australia, Wenezuela czy Argentyna, podobnych gwiazd nie ma. To są jednak solidne zespoły z solidnymi siatkarzami. No i jest oczywiście reprezentacja Polski, co do której akurat przy okazji mistrzostw świata muszę zrobić ważne zastrzeżenie.

Jakie?

Chodzi o to, że trener Antiga wcale nie musi składać zespołu z najlepszych siatkarzy. On musi ich najlepiej dobrać, szczególnie jeśli chodzi o charaktery. Moim zdaniem główne problemy reprezentacji Polski w ostatnim czasie były takie, że każdy szedł tam w swoją stronę. Jeśli zawodnicy nie zaufają Antidze w 110 procentach, nie będą ciągnąć wózka w jedną stronę, to nic z tego nie będzie. Jeśli natomiast uda się skomponować dobrą drużynę, to może być wspaniale. Bo talentu czy umiejętności naszym graczom odmówić nie sposób.

Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>