Zdziwieni siatkarze reprezentacji Polski pytają: Dlaczego podczas mistrzostwa świata musimy grać w małej Hali Stulecia?

W Lidze Światowej reprezentacja Polski siatkarzy rozegrała mecz z Brazylią w największej hali w kraju - Kraków Arena. Zawodnicy byli zachwyceni obiektem, atmosferą i krytykowali fakt, że na początku mistrzostw świata będą grać w małej wrocławskiej Hali Stulecia
Reprezentacja Polski siatkarzy piątkowy mecz z Brazylią w Lidze Światowej rozegrała w Kraków Arenie. To nowa, największa hala sportowo-widowiskowa w Polsce. Ponad 15 tysięcy widzów dopingowało Polaków, którzy wygrali 3:1.

Po pierwszym w historii meczu reprezentacji w Kraków Arenie polscy siatkarze byli zachwyceni obiektem i komplementowali atmosferę oraz doping, jaki zorganizowali fani. Równocześnie dziwili się, dlaczego podczas zbliżających się mistrzostw świata muszą grać w najmniejszym obiekcie, jaki będzie areną turnieju - wrocławskiej Hali Stulecia.

Szkoda, że gramy we Wrocławiu

- Przez tydzień byliśmy w Krakowie i musieliśmy bardzo uważać, bo kibice na każdym kroku na nas polowali. Widać, że ludzie bardzo tu na siatkówkę czekali, stworzyli nam atmosferę, jaka zwykle jest w katowickim Spodku - podkreślał Paweł Zatorski, reprezentant Polski.

Bardziej bezpośredni był inny siatkarz, rozgrywający Fabian Drzyzga. - Nie rozumiem, dlaczego na mundialu nie będziemy grać w Krakowie czy w Katowicach, tylko w najmniejszej hali we Wrocławiu. Wielka szkoda, że tak zdecydowano - mówił otwarcie Drzyzga.

Mistrzostwa świata w siatkówce rozpoczną się w Polsce 30 sierpnia. Już kilka lat temu zadecydowano, że w pierwszej fazie turnieju reprezentacja Polski zagra w Hali Stulecia. Jeśli awansuje dalej w kolejnej fazie mistrzostw wystąpi w Atlas Arenie w Łodzi. Finał mistrzostw będzie rozegrany w katowickim Spodku. Zainteresowanie siatkówką w naszym kraju jest ogromne, dlatego niedawno zadecydowano, że do meczu otwarcia mistrzostw pomiędzy Polską i Serbią nie dojdzie we Wrocławiu, tylko na piłkarskim Stadionie Narodowym w Warszawie. Pojedynek zobaczy na żywo około 60 tysięcy widzów!

Natomiast we Wrocławiu Polska zagra cztery kolejne mecze grupowe. Najpierw 2 września z Australią, potem z Wenezuelą (4 września), z Kamerunem (6 września) i z Argentyną (7 września)

Mała Hala Stulecia

Parę lat temu wybrano Wrocław, mimo że Hala Stulecia będzie najmniejszym obiektem, na którym dojdzie do mistrzowskich meczów. Pomieści tylko 6,5 tys. widzów. Inne obiekty są większe. Atlas Arena w Łodzi - 13,8 tys. pojemności, Spodek w Katowicach - 11,5 tys., Ergo Arena leżąca na pograniczu Gdańska i Sopotu - 11,4 tys., a hala Łuczniczka w Bydgoszczy - 8,5 tys. pojemności.

Zachwyty nad obiektem w Krakowie przy równoczesnej krytyce decyzji o grze we Wrocławiu były powszechne. W efekcie do problemu odniósł się Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

W wywiadzie dla sport.pl na pytanie, czy to nie szkoda, że Polska nie zagra w Krakowie, tylko we Wrocławiu, przyznał: - Troszeczkę szkoda, oczywiście. Ale kiedy podpisywaliśmy umowy, to ta hala była jeszcze w fazie projektowania i w początkach budowy - argumentował Przedpełski. - Wtedy trudno było decydować, że zagra w niej Polska, zresztą Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej nie zgodziłaby się, żebyśmy w niegotowej hali planowali finały i inne najważniejsze mecze. I dodawał: - Niestety, nie można było się wycofać, bo wcześniej podpisaliśmy umowę. Umowa z Wrocławiem była dla nas bardzo ważna, bo była na takim poziomie finansowym, że do niego musiały się dostosować inne miasta. Zanim dogadaliśmy się z Wrocławiem, inni nie chcieli przystać na takie warunki, a później nie mieli wyjścia. Kwoty, które otrzymaliśmy z Wrocławia na organizację, były dla nas ważne, tak samo jak i odstąpienie przez Wrocław na rzecz Warszawy meczu otwarcia mistrzostw. Dla kibica na pewno jest mniejsza szansa zobaczenia kadry przez to, że będzie grała w Hali Stulecia, a nie w jakimś większym obiekcie, ale rekompensatą jest mecz dla 62 tys. ludzi na Stadionie Narodowym - analizował prezes Przedpełski.

Wrocław pierwszy zapłacił

Przedpełski potwierdził, że Wrocław kilka lat temu jako pierwsze polskie miasto zaakceptował warunki finansowe związku. Władze miasta zgodziły się zapłacić 8 mln zł za to, że podczas mistrzostw Polacy zagrają w Hali Stulecia. Ale miasto miało powiększyć widownię w Hali Stulecia do 10 tysięcy. Remont obiektu zakończono w 2010 roku, jednak nie udało się zainstalować opuszczanej podłogi, pod którą miały być ukryte teleskopowe trybuny. Dzięki nim można byłoby zwiększyć liczbę miejsc w hali - z obecnych 6,5 do 10 tys.

Przedstawiciele magistratu przekonywali niedawno, że w umowie ze związkiem nie było mowy o konieczności powiększenia widowni Hali Stulecia do 10 tys. miejsc. - Zaznaczono jedynie, że mecze grupowe można rozgrywać na obiekcie z trybunami o pojemności 5 tys. Tylko finał zaplanowano w hali na 15 tys., ale o jego organizację się nie staraliśmy - tłumaczył w listopadzie 2013 roku w "Wyborczej" sekretarz miasta Włodzimierz Patalas. Poza tym Wrocław zapłacił już 8 mln zł za przeprowadzenie meczów w Hali Stulecia i gdyby spotkania odwołano, związek musiałby wypłacić odszkodowanie w wysokości 3 mln zł.

Mała pojemność Hali Stulecia to problem dla kibiców, gdyż niewielu z nich zobaczy mecze Polaków we Wrocławiu. Większą część biletów na pojedynki naszej reprezentacji we Wrocławiu związek rozprowadził wśród sponsorów reprezentacji. Pula wejściówek, jaka w kwietniu trafiła do ogólnej sprzedaży, rozeszła się w ciągu kilku godzin. Biletów na mecze Polaków we Wrocławiu już od dawna nie ma.

Dodajmy też, że decyzję o tym, iż Polska zagra we Wrocławiu, podjęto, gdy właścicielem piłkarskiego Śląska był Zygmunt Solorz. Wówczas Solorz i jego przedstawiciele jeszcze zgodnie współpracowali z władzami Wrocławia przy zarządzaniu piłkarskim Śląskiem. A telewizja Polsat, należąca do Solorza, jest jednym ze współorganizatorów siatkarskich mistrzostw świata i będzie pokazywać turniej na swoich kanałach. Poparcie Wrocławia przez Solorza mogło mieć kluczowe znaczenie. Gdyby decyzję podejmowano nieco później, szanse Hali Stulecia byłby pewnie znacznie mniejsze.

Więcej o: