Sport.pl

Betard Sparta na złym torze: Dlaczego wrocławscy żużlowcy są największym rozczarowaniem sezonu?

Sparta ma mocniejszy skład niż w zeszłym sezonie, ale kiepsko się słabo i jest przedostatnia w tabeli. - Wrocławianie są w słabej formie, a wielu nie trafiło ze sprzętem - ocenia ekspert Krzysztof Cegielski
W dziewięciu kolejkach Enea Ekstraligi drużyna menedżera Piotra Barona wygrała tylko raz i zanotowała jeden remis. Gdyby rozgrywki skończyły się dziś, wrocławianie walczyliby o utrzymanie w barażach z drugim zespołem I ligi.

Betard zgromadził dotychczas cztery punkty - tyle samo ile wyprzedzający go Włókniarz Częstochowa oraz będące za nim Wybrzeże Gdańsk. Wrocławianie właśnie z gdańszczanami odnieśli jedyne zwycięstwo w sezonie, inkasując przy okazji punkt bonusowy po niższej porażce w rewanżu. Poza Wybrzeżem jedyną ekipą, jaka jeszcze Betardu w lidze nie pokonała, jest Unia Leszno. Unia na Stadionie Olimpijskim zremisowała z gospodarzami 45:45.

Postawa drużyny menedżera Barona jest negatywnym zaskoczeniem rozgrywek. W zeszłym roku zespół niespodziewanie pozostał w elicie, choć liga była przecież zmniejszana, a skład przeciętny. Wrocławianie, zwłaszcza dzięki genialnej formie późniejszego mistrza świata Taia Woffindena i ambitnej walce pozostałych żużlowców, zapewnili sobie utrzymanie - wyprzedzając mający większy budżet zespół z Rzeszowa.

Teraz, mimo zatrzymania większości zawodników i ściągnięcia do Wrocławia Macieja Janowskiego, Betard bardzo rozczarowuje.

Liderem zespołu wciąż pozostaje wprawdzie Woffinden, ale i on początek sezonu miał słabszy niż poprzednio.

W zeszłym roku znakomity Anglik w pierwszych dziewięciu kolejkach wystąpił osiem razy i ani razu nie przywiózł mniej niż 10 punktów. Teraz w trzech z dziewięciu meczów jego zdobycz pozostała jednocyfrowa. Stąd właśnie, prawie o trzy punkty niższa średnia oczek na jedno spotkanie. Tak naprawdę to jednak nie słabszy Woffinden jest głównym problemem wrocławian. Mistrz świata od pewnego czasu jeździ już znakomicie, ale pozostali żużlowcy Betardu są o kilka klas słabsi. Troy Batchelor, Tomasz Jędrzejak, Maciej Janowski czy Jurica Pavlic, który w Betardzie zastąpił Petera Ljunga, przywożą mało punktów. O ile Szwed Ljung na początku zeszłego sezonu zdobywał średnio 7,67 punktu w meczu, to teraz Chorwat Pavlic zaledwie 4,44 punktu.

Tak samo dzieje się w przypadku Batchelora. Australijczyk w ostatnich rozgrywkach jeździł naprawdę regularnie, bywało, że dostrajał się do świetnych występów Woffindena, tworząc z nim duet liderów drużyny. Obecnie nic z tych świetnych rezultatów nie pozostało, a czasami ten zawodnik wypada wręcz dramatycznie. Podobnie zresztą jak Zbigniew Suchecki. który w zeszłym sezonie regularnie występował w kadrze zespołu, w tym pojawił się w niej tylko raz. Jedno pozostało niezmienne: tak teraz, jak i wcześniej bardzo słabo we wrocławskiej drużynie wypadają zawodnicy młodzieżowi. Efekt jest taki, że nawet przy przyzwoitych występach Woffindena (8. w klasyfikacji najlepiej punktujących w lidze), jak i Janowskiego (17. w tej samej klasyfikacji) Betard nie jest w stanie zwyciężać, bo brakuje mu punktów innych żużlowców.

- Wrocławianie rzeczywiście w większości są w słabej formie indywidualnej - przyznaje były zawodnik, a obecnie ekspert telewizyjny Krzysztof Cegielski. - Pavlicę, Batchelora czy Jędrzejaka stać na zdecydowanie więcej. Uważam, że sporo żużlowców Betardu ma kłopoty sprzętowe, a to przekłada się na wyniki. Przykładem może być Woffinden, który sezon rozpoczął słabo, ale potem znalazł odpowiedni silnik i ponownie jest już jednym z najszybszych zawodników na świecie - zauważa.

Zdaniem Cegielskiego nadzieja wrocławian tkwi właśnie w tym, że ich zawodnicy w końcu postawią na odpowiedni sprzęt.

- Wówczas ta drużyna może jeszcze zaskoczyć. Jej obecna pozycja w tabeli jest poniżej oczekiwań - ocenia ekspert.

Pytanie tylko, czy wrocławianie formy nie złapią zbyt późno. Przed nimi jeszcze pięć spotkań, w tym trzy na własnym torze - z Falubazem, Włókniarzem i Unibaxem oraz dwa na wyjeździe z Unią i Stalą. Jeśli podopieczni Barona się nie podniosą, to mogą skończyć w barażach, gdzie ich przeciwnikiem może być ktoś z niedawnych spadkowiczów Marmy Rzeszów lub Startu Gniezno. Zgodnie z regulaminem z Enea Ekstraligi spadnie ostatni zespół, a przedostatni będzie walczył w barażach z drugim zespołem I ligi.

- Jeśli chodzi o bezpośrednią degradację, to w najgorszej sytuacji nadal jest Wybrzeże Gdańsk. W przypadku barażu może się tam znaleźć Betard i wtedy z pewnością będzie ciekawie. Przepaść między ekstraligą, a jej zapleczem nie jest wielka, a wrocławianom ciężko byłoby zwłaszcza na wyjeździe. Mimo wszystko w takiej rywalizacji wciąż pozostawaliby faworytem.

Tabela Enea Ekstraligi

1. Unia918+172
2. Falubaz915+86
3. Stal913+32
4. Unia97+29
5. Unibax96+77
6. Włókniarz94-76
7. Betard94-73
8. Wybrzeże94-189
*Unibax rozpoczął sezon z karą minus ośmiu punktów
Więcej o: