Siatkarska PlusLiga: Beniaminek Cuprum Lubin dzielnie walczy w elicie

Beniaminek Cuprum Mundo Lubin nadspodziewanie dobrze spisuje się w siatkarskiej PlusLidze. - Zakładaliśmy walkę o pierwszą ósemkę i dziś widać, że możemy ten cel zrealizować - analizuje Dariusz Biernat, prezes lubińskiego klubu.
Cuprum Lubin to beniaminek rozgrywek. Klub przed laty zaczynał w amatorskiej rywalizacji zespołów złożonych z pracowników Polskiej Miedzi, a pierwszy raz w oficjalnych rozgrywkach ligowych grał w 2001 roku. W tym roku powodzeniem zakończyły się starania o zaproszenie do PlusLigi. Cuprum jest jedynym klubem w regionie, który gra w siatkarskiej ligowej elicie mistrzów świata. I to gra całkiem dobrze.

Początek ligi z marketingowego punktu widzenia był doskonały - do nowej hali w Lubinie przyjechał wicemistrz Polski Asseco Resovia, a tydzień później mistrz kraju Skra Bełchatów. Sportowo było znacznie gorzej - w dwumeczu lubinianie urwali tylko seta Resovii, ale oba mecze przyciągnęły nadkomplety widzów.

Trzecim rywalem była utytułowana Zaksa Kędzierzyn-Koźle. I Cuprum sprawiło niespodziankę - wygrało mecz 3:2.

- Wykorzystaliśmy słabszy moment rywali, ale to wciąż jest bardzo silny zespół - ocenia niespodziewane zwycięstwo prezes Cuprum Dariusz Biernat.

Potem były dwa zwycięstwa za trzy punkty na własnym parkiecie i wyraźna porażka w Warszawie. Pierwszym rozczarowaniem okazała się porażka 2:3 z przeciętnym Effectorem w Kielcach. W sumie Cuprum w siedmiu kolejkach uzbierało dziewięć punktów.

- Po tych pierwszych meczach jestem przekonany, że stać nas na zrealizowanie celu i zakwalifikowanie się do pierwszej ósemki po zasadniczej części sezonu - mówi Dariusz Biernat. - Nie będzie to jednak proste zadanie, bo w lidze wyraźnie wyróżniają się Skra i Resovia. Wśród pozostałych drużyn każda może wygrać z każdą.

W najbliższych trzech kolejkach lubinian czekają trudne zadania. Najpierw podejmują czwarty w tabeli Transfer Bydgoszcz, potem jadą do Gdańska na mecz z rewelacją rozgrywek Lotosem Treflem i wreszcie podejmować będą AZS Częstochowa, który jest dziewiąty w tabeli. Tuż za Cuprum. Walka o czołową ósemkę zapowiada się więc pasjonująco.

- Optymistyczne jest to, że zespół już spisuje się naprawdę dobrze, ale ma jeszcze sporo rezerw - ocenia Dariusz Biernat.

Obok celów sportowych działacze lubińskiego klubu zakładali przed sezonem, że zespół ma grać na tyle atrakcyjnie, by przyciągać jak najwięcej kibiców. Po inauguracyjnych kolejkach z frekwencją jest już trochę gorzej.

- Po numerach rejestracyjnych samochodów, którymi przyjeżdżają kibice, widać, że jest duże zainteresowanie w regionie. Oczywiście chcielibyśmy, aby widzów było więcej, i nad tym będziemy pracować - zapewnia szef lubińskiego klubu.