Hali remont stulecia: Prezydent Rafał Dutkiewicz w kampanii wyborczej obiecuje to samo, co gwarantował już kiedyś

Siatkarskie mistrzostwa świata nie były wystarczającym powodem do tego, aby powiększyć widownię Hali Stulecia. Dla prezydenta Rafała Dutkiewicza okazały się nim zbliżające się wybory samorządowe.
O wrocławskim sporcie w obecnej kampanii wyborczej mówi się zaskakująco mało. Czasami przewija się tylko wątek piłkarskiego Śląska, gdyż mieszkańcy mają już dość finansowania z budżetu miasta zawodowych piłkarzy tego klubu. Ale na finiszu kampanii w kwestii sportu uaktywnił się prezydent Rafał Dutkiewicz.

We wtorek podczas oficjalnej konferencji prasowej prezydent Dutkiewicz obiecał rozbudowę widowni zabytkowej Hali Stulecia. Zapowiedział, że trybuny obiektu - mogące pomieścić dziś około 7 tys. widzów - zostaną rozbudowane i powiększone do 10 tys. Wspominał o obniżeniu podłogi, gdzie można byłoby zamontować dodatkowe, teleskopowe trybuny.

Prezydenckie zapowiedzi zadziwiają i zaskakują. Głównie tym, że takie same deklaracje przedstawiciele władz Wrocławia na czele z prezydentem Dutkiewiczem składali już kilka lat temu. Przed gruntowną modernizacją Hali Stulecia i terenów wokół niej, które kosztowały 200 mln zł i skończyły się w 2012 roku. Przy okazji prac remontowych widownia Hali Stulecia miała być powiększona do 10 tys. na siatkarskie mistrzostwa świata. Mistrzostwa, które szczęśliwie przeprowadzono we wrocławskiej Hali Stulecia we wrześniu tego roku...

Impreza odbyła się, choć władze Wrocławia składanej kilka lat temu obietnicy powiększenia hali nie dotrzymały. Dlatego wrocławski obiekt był najmniejsza halą ze wszystkich, na których rywalizowano podczas siatkarskich mistrzostw. Nasza hala nie mogła się równać z 15-tysięczną Kraków Areną czy 11-tysięcznym Spodkiem.

Polscy siatkarze zagrali u nas tylko z powodów finansowych. Po prostu Wrocław jako pierwsze polskie miasto zapłacił związkowi siatkarskiemu 8 mln zł za to, aby mistrzowskie spotkania - w tym reprezentacji Polski - odbyły się też i u nas. W innych miastach, ze znacznie większymi halami, budziło to wściekłość.

Kiedy wówczas w "Wyborczej" krytykowaliśmy władze Wrocławia za niedotrzymanie słowa, przedstawiciele ratusza przekonywali, że rozbudowa zabytkowego obiektu, wpisanego przecież na listę UNESCO, byłaby niezwykle skomplikowana i kosztowna. Prezes hali Andrzej Baworowski podkreślał też, że poza przebudową samych trybun trzeba byłoby zainstalować klimatyzację. Po powiększeniu widowni obecny system chłodzenia byłby niewystarczający. Baworowski zaznaczał, iż pieniędzy na rozbudowę widowni w budżecie nie ma.

Ale teraz w kampanii wyborczej cudownie się znalazły. Prezydent Dutkiewicz znów zapowiedział powiększenie widowni Hali Stulecia. Ma to kosztować 40 mln zł. Nie ujawnił skąd weźmie te pieniądze.

Jeśli Wrocław chce organizować wielkie imprezy sportowe w Hali Stulecia, musi rozbudować widownie tego obiektu. Problem w tym, że wiadomo o tym od dawna. Jeśli jednak dziś obiecuje to prezydent, który już raz słowa nie dotrzymał i czyni to przed wyborami, to nie wiemy, czy to as serwisowy czy jednak zagranie piłką w siatkę?