Wrocław Open 2015: Międzynarodowy tenis po pięciu latach wraca do stolicy Dolnego Śląska

Międzynarodowy turniej tenisa ziemnego Wrocław Open 2015 rozpocznie się 16 lutego w hali Orbita. W zawodach zagra m.in. Łukasz Kubot
To już pewne, że tenis na poziomie międzynarodowym wraca do stolicy Dolnego Śląska. Wrocław Open 2015 w połowie lutego zagości we wrocławskiej hali Orbita. Pula nagród wyniesie ponad 85 tys. euro.

Do Wrocławia przyjadą najprawdopodobniej zawodnicy spoza pierwszej 50 rankingu ATP. Wśród nich będzie na pewno zwycięzca debla w Australian Open z 2014 roku Łukasz Kubot.

- Jestem bardzo podekscytowany powrotem tenisa do Wrocławia. Wspólnie z Michałem Przysiężnym zdobywaliśmy tutaj pierwsze punkty. Miło będzie znów wrócić do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Wierzę, że tenis ściągnie na trybuny wielu fanów. Podczas ostatniej wizyty światowego tenisa we Wrocławiu kibice dopisali. Przeczuwam, że w lutym będzie równie dobrze. Wrocławscy kibice będą mieli kogo oglądać, bo poza zawodnikami o doświadczeniu na arenie międzynarodowej przy okazji takich turniejów zawsze objawiają się jakieś talenty. Nie brakuje ich również we Wrocławiu - podkreśla Kubot.

Grę w turnieju zapowiedział również Michał Przysiężny, który kilka tygodni temu w turnieju ATP w Tokio pokonał 12. rakietę świata - Francuza Jo-Wilfrieda Tsongę.

- 16 lutego to moje urodziny. Mam zatem nadzieję, że to będzie dobry tydzień nie tylko dla mnie, ale dla Wrocławia i polskiego tenisa. Nie mogę już doczekać się tej imprezy - nie ukrywa Przysiężny.

Ostatni raz międzynarodowy turniej tenisa ziemnego we Wrocławiu odbył się w 2009 roku. Zawody KGHM Dialog Polish Indoors były rozgrywane w stolicy Dolnego Śląska od 2000 roku. Początkowo impreza odbywała się w hali Stulecia, a później została przeniesiona do mniejszej Orbity. Ostatnim zwycięzcą w singlu był Niemiec Michael Berrer, który w finale pokonał Rosjanina Aleksandra Kudriawcewa 6:3, 6:4. W deblu zwyciężyli natomiast bracia Sanchai i Sonchat Ratiwatana z Tajlandii. W 2009 roku ostatnim Polakiem, który odpadł z turnieju, był Jerzy Janowicz. 19-letni wówczas łodzianin po ponaddwugodzinnym boju o drugą rundę przegrał z Rumunem Adrianem Cruciatem.

Z kolei w lutym 2013 roku we wrocławskiej hali Stulecia odbył się Puchar Davisa. Reprezentacja Polski rywalizowała ze Słowenią. Mecze biało-czerwonych na czele z Janowiczem oglądał wówczas niemal komplet widzów.

- To pokazało, że we Wrocławiu, ale też na całym Dolnym Śląsku tenis wzbudza emocje i ma dużą grupę kibiców. Poza tym takie zawody mają też pomóc naszym młodszym tenisistom w walce o punkty rankingowe, a przy okazji przyczyniają się do rozwoju samej dyscypliny - kończy Paweł Jaroch, dyrektor Wrocław Open 2015.

Niewykluczone, że międzynarodowy turniej we Wrocławiu zagości na dłużej. Zasugerował to prezydent miasta Rafał Dutkiewicz. Stwierdził, że umowa partnerska może obowiązywać nawet na pięć najbliższych lat.