Atlas Wrocław: Na dnie i bez trenera

Żużel. Będący w fatalnej formie żużlowcy Atlasu Wrocław mają coraz mniej szans na unikniecie degradacji. Na dodatek w kluczowym momencie sezonu zespół został sam, gdyż klubowy trener Marek Cieślak przebywa z kadrą walczącą o Drużynowy Puchar Świata.
Po ostatniej porażce ze Stalą Gorzów wrocławianie znaleźli się w arcytrudnym położeniu. Klęska ze Stalą to już trzecia wpadka zespołu Marka Cieślaka na własnym torze w tym roku. Wcześniej Atlas dał się pokonać na Stadionie Olimpijskim żużlowcom z Częstochowy oraz w samej końcówce przegrał spotkanie z Unibaksem Toruń.

Po ostatniej porażce drużyna ma aż dwa tygodnie na odbicie się od dna i odbudowanie formy niektórych zawodników. Następne spotkanie zaplanowano na 19 lipca z Włókniarzem w Częstochowie. A decydujące mecze - na wyjeździe z Gdańskiem i z Polonią Bydgoszcz we Wrocławiu - rozegrane zostaną już w kolejne weekendy.

Zazwyczaj w tego typu kryzysowych sytuacjach najbardziej pomocny okazuje się trener zespołu. Problem w tym, że Marka Cieślaka we Wrocławiu w tym czasie praktycznie nie będzie. Szkoleniowiec spędził we Wrocławiu zaledwie kilka dni. Cieślak już od kilku sezonów łączy funkcję selekcjonera reprezentacji Polski z pracą w Atlasie. Obecnie szkoleniowiec jest w Anglii, a od wtorku aż do soboty będzie w Lesznie, gdzie o miano najlepszych na świecie będą rywalizowały czołowe żużlowe reprezentacje globu. We wcześniejszych latach jego absencja nie miała aż tak wielkiego znaczenia. Klub radził sobie w rozgrywkach Speedway Ekstraligi bardzo dobrze, sięgając w tym czasie kilkakrotnie po medale mistrzostw Polski.

Od poprzedniego sezonu tak dobrze w Atlasie już jednak nie jest. Działaczom nie udaje się zatrudnić drugiego lidera zespołu, który wraz z Jasonem Crumpem byłby w stanie poprowadzić Atlas do zwycięstw, jak w 2006 roku. Zespół wyraźnie popada w przeciętność. Rok temu z wyjazdem Cieślaka na Drużynowy Puchar Świata nie było problemów, gdyż w Atlasie zatrudniony był drugi trener. Brak pierwszego szkoleniowca w klubie nie był kłopotem, bo doświadczony asystent Dariusz Śledź umiejętnie go zastępował. Śledź został jednak zwolniony z klubu szukającego oszczędności w czasach panującego kryzysu ekonomicznego.

Powstaje jednak problem i pytanie: Jak do decydujących spotkań "o życie" mają przygotowywać się żużlowcy będący kompletnie bez formy, skoro w tym kluczowym momencie są bez szkoleniowca?

- Staramy się z Tomka Jędrzejaka, który jest w zapaści, wydobyć to, co najlepsze. Ale sami nie wiemy, w czym tkwi problem - mówił po spotkaniu ze Stalą Gorzów Marek Cieślak.

Skoro więc trener nie jest w stanie pomóc swojemu zawodnikowi, to jak sam żużlowiec może odbudować formę, której nie potrafi znaleźć od początku sezonu?

Dodatkowo w źle zbudowanym od strony personalnej Atlasie nie ma praktycznie żadnego pola manewru. Kompletnym niewypałem okazało się zatrudnienie Travisa McGowana. Australijczyka na spotkania nie sprowadzał nawet I-ligowy KM Ostrów. Zawodnik swoją jazdą - w dwóch spotkaniach zdobył zaledwie punkt - rzeczywiście potwierdził kompletną nieprzydatność do jakiegokolwiek zespołu. A jeszcze kilka tygodni temu - gdy podpisywano umowę z McGowanem - do wzięcia był Anglik Edward Kennett. W miniony wtorek kontrakt z nim podpisała jednak ostatnia ekipa I ligi GTŻ Grudziądz. Kennett był ostatnim wartym uwagi żużlowcem, który byłby w stanie realnie wzmocnić wrocławian. Poza nim na rynku nie ma już wolnych zawodników mogących odmienić oblicze Atlasu.

To właśnie Edwarda Kennetta zamiast katastrofalnie jeżdżącego w tym roku Scotta Nichollsa powołał na Drużynowy Puchar Świata menedżer reprezentacji Wielkiej Brytanii Rob Lyon.

"Z mojego punktu widzenia odmłodzenie składu może nam wyjść tylko na dobre. Oni wszyscy są głodni sukcesów i pragną jak najlepiej reprezentować swój kraj" - wypowiadał się Lyon na oficjalnej stronie żużlowego Grand Prix o motywach rezygnacji z Nichollsa i zastąpieniu go Kennettem.

Brak pola manewru w meczowym zestawieniu wrocławian dodatkowo pogłębia kontuzja Bena Barkera. Młody żużlowiec, który miał być jednym z ważniejszych ogniw ekipy Cieślaka w tym roku, ma problemy z poważną kontuzją. Złamał nogę w tak skomplikowany sposób, że najprawdopodobniej nie wystąpi już do końca sezonu. Rok temu słabych Rory'ego Schleina czy Mikaela Maksa zastępowali Mariusz Węgrzyk i Krzysztof Słaboń. Teraz rezerw w klubie po prostu nie ma. Nicholls i Jędrzejak są więc skazani na jazdę do końca sezonu i jeśli przynajmniej jeden z nich nie "odrodzi się", Atlasowi bardzo trudno będzie utrzymać się w ekstralidze.

KOMENTARZ

Kto uderzy pięścią w stół

Atlas sięgnął dna. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że klub robi wszystko, aby już się z niego nie podnieść. Drużyna jest na ostatnim miejscu w tabeli, a jej trener Marek Cieślak koncentruje swoją uwagę na kadłubowym Pucharze Świata, szumnie nazywanym Drużynowymi Mistrzostwami Świata. Szefem kadry nie został co prawda wczoraj, ale to jego podstawowy pracodawca ma teraz poważne problemy.

Przed ośmioma laty ówczesnemu wiceprezesowi Atlasu Andrzejowi Rusko nie zabrakło konsekwencji. Zespół walczył o mistrzostwo Polski, czekał go arcyważny mecz w Toruniu i Rusko nie zgodził się, aby Cieślak równocześnie prowadził kadrę. Teraz tej konsekwencji zabrakło szefom WTS-u.

Druga sprawa, to kwestia penetracji rynku transferowego. Atlas sięgnął po Travisa McGowana, którego na mecze nie zapraszał nawet outsider I ligi - KM Ostrów. W ostatnich dniach GTŻ Grudziądz namówił do startów niezłego Anglika Edwarda Kennetta, ten zdobył w tym roku tytuł wicemistrza Anglii, startował w Cardiff w Grand Prix. Okazało się zatem, że w Grudziądzu nie przejęli się opowieściami, że Anglik nie chce jeździć w Polsce. I chyba nikogo nie przekona argument, że Atlasa nie stać było na Kennetta... skoro stać było GTŻ.

Ale teraz przynajmniej sytuacja została "wyczyszczona" - na rynku nie ma wartościowych zawodników. Cieślak spokojnie może stawiać na Nichollsa, o którym w zimie mówił, że jest lepszy od Hansa Andersena. Tylko że finał tej żenady jest do przewidzenia. Cieślak z Nichollsem spadną do I ligi. W barwach Atlasu oczywiście.

Jakub Michalak