Wielki powrót żużlowej Sparty

Żużel. Budżet na poziomie 5 milionów, powrót do historycznego członu Sparta w nazwie plus transfer kogoś z trójki - Andreas Jonsson, Hans Andersen, Fredrik Lindgren. To plany żużlowego WTS-u na sezon 2011.
Nieoficjalnie już wszystko jest jasne. Klub w nowym sezonie będzie dysponował budżetem na poziomie 5 mln zł, co w praktyce oznacza, że nie włączy się do walki o medale. Aby tak się stało, musiałby zgromadzić pieniądze na poziomie 7-8 mln zł. A to mało realne.

Na szczęście WTS zdołał przekonać do dalszej współpracy firmę Betard, która na kolejny sezon pozostanie sponsorem tytularnym. Drużyna zostanie jednak zgłoszona do ekstraligi pod nazwą WTS Betard Sparta Wrocław. To oznacza powrót po 14 latach do historycznego członu "Sparta". Po raz ostatni klub korzystał z niego w sezonie 1996, wówczas jeździł w lidze jako Sparta Atlas. Nie jest tajemnicą, że WTS dzięki takim działaniom chce sobie zjednać wrocławskich kibiców. Bo w ostatnich sezonach to właśnie fatalna frekwencja była największym problemem klubu. Teraz to się ma zmienić. Na plastronach pojawi się również nowe logo Sparty, wzorowane na historycznym zniczu, który po raz pierwszy zaistniał w świadomości wrocławian już w latach 60.

- Warte podkreślenia jest, że firma państwa Dziechcińskich [ Betard - przyp. red.] zgodziła się na dwuczłonową nazwę, choć wcale nie musiała. Wykłada przecież duże pieniądze i podobnie jak Atlas mogła żądać wyłączności w nazwie - tłumaczy osoba związana z wrocławskim klubem.

Klub do końca roku powinien również spłacić zadłużenie wobec zawodników, pozwoli na to kwota 750 tys. zł, którą WTS otrzyma z miasta. W nowym sezonie miasto przekaże na wrocławski żużel 600 tys. zł, co przy planowanym budżecie WTS-u na poziomie 5 mln jest znaczącą kwotą.

Klub nie przeprowadzi jednak spektakularnych transferów. Jest już przesądzone, że straci dwóch kluczowych zawodników - Jasona Crumpa i Leona Madsena. Ten pierwszy zasili beniaminka ekstraligi - Marmę Rzeszów, która za jego usługi zapłaci blisko 1,7 mln zł za sezon. Z kolei Madsen ma bardzo dobrą ofertę z Tauronu Azoty Tarnów, a WTS nie ma zamiaru się o niego licytować. Nieoficjalnie wiemy, że Duńczyk dostanie w Tarnowie blisko 1,2 mln zł.

- Madsenowi ktoś próbuje zawrócić w głowie. Może Leon jeszcze się opamięta. Szkoda, że tak się dzieje, bo wychodzi na to, że prezesom nawet KSM nie przeszkadza w licytowaniu stawek. My w przypadku Madsena nie odstąpimy jednak od naszych zasad i nie będziemy przebijać ofert - mówiła ostatnio prokurent WTS-u Krystyna Kloc.

Wiele wskazuje na to, że Madsen jednak nie zmieni zdania, bo pieniądze z Tarnowa to dla niego oferta życia. I trudno się dziwić, że zdecyduje się ją przyjąć.

Z WTS-em pożegna się także Daniel Jeleniewski. W tym przypadku klub nie jest zainteresowany jego usługami. Nowe kontrakty mają podpisać Maciej Janowski, Piotr Świderski i Tomasz Jędrzejak, który sam zgłosił się do WTS-u. Ważne umowy mają Dennis Andersson, Lasse Bjerre i jego starszy brat Kenneth, którego obowiązuje jeszcze roczny kontrakt z wrocławskim klubem. Duńczyk ostatnio podpisał nowy aneks finansowy, teraz blisko 80 proc. jego wynagrodzenia będzie pochodzić z tzw. punktówki.

Kenneth Bjerre, Świderski, Jędrzejak, Andersson, Janowski, Kociemba (Malitowski) powinni utworzyć zespół WTS-u Betardu Sparty. Brakuje tylko jednego zawodnika. Nowy regulamin mówi jednak, że każda drużyna musi uzyskać dolny KSM na poziomie 34 punktów. W tej sytuacji WTS musi sięgnąć po klasowego zawodnika, bo inaczej nie przekroczy dolnej granicy. Nieoficjalnie wiemy, że wyboru dokona z trójki żużlowców - Andreas Jonsson, Fredrik Lindgren, Hans Andersen. W klubie najbardziej chcą Lindgrena, który może jednak pozostać w Falubazie Zielona Góra. Jonsson ma bardzo dobre oferty z Zielonej Góry i Tarnowa, więc jego pozyskanie nie będzie prostą sprawą. Z kolei Andersen sam zgłosił się do WTS-u, ale chciałby wynegocjować kontrakt na poziomie 1,5 mln zł, na co klub z pewnością nie przystanie.

WTS ma jeszcze jeden problem. Nowej umowy wciąż nie podpisał trener Marek Cieślak, który ma interesujące propozycje z innych klubów. - Na razie jestem na urlopie, a z ostatecznymi decyzjami jeszcze się wstrzymuję - mówi Marek Cieślak. Przy okazji nie ukrywa, że w nowym sezonie wolałby walczyć z WTS-em o medal. To jednak nie będzie możliwe.