Sport.pl

Anglicy za nowymi tłumikami. Konflikt trwa

Żużel. BSPA, czyli brytyjska federacja żużlowa, wprowadziła nakaz używania nowych tłumików. W efekcie, tylko Polska jest przeciwna nowym konstrukcjom.
Federacje duńska i szwedzka już wcześniej przesądziły, że w ich ligach żużlowcy będą stosować nowe tłumiki. Jako główny argument podawano względy ekologiczne. W ostatnich dniach dołączyli do nich Anglicy, którzy również nie chcą powrotu starych, głośniejszych, ale jak twierdzą najlepsi żużlowcy świata (Gollob, Hampel), bezpieczniejszych tłumików.

Kuriozalna w całej sprawie jest postawa Polskiego Związku Motorowego, który zamiast solidaryzować się z polskimi żużlowcami, szantażuje ich wycofaniem z drużynowego Pucharu Świata. Podzielone jest też samo środowisko. Niektórzy twardo bronią starych tłumików, np. Krzysztof Jabłoński, który ze względów bezpieczeństwa zrezygnował ze startów w lidze szwedzkiej. Inni, za wszelką cenę chcą pojechać we wszystkich ligach, by zarobić jak najwięcej. W tej grupie jest m.in. Piotr Protasiewicz, Rune Holta i Adrian Miedziński. Wspierani są przez trenera kadry Marka Cieślaka, który jakoś nie może sobie wyobrazić sezonu bez medalu mistrzostw świata. Kibice murem stoją za buntownikami, a w całej sprawie zastanawiają dwie rzeczy.

Dlaczego polski związek nie wyegzekwował od FIM-u (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) ekspertyz potwierdzających, że nowe tłumiki są w pełni bezpieczne nawet przy temperaturze 30 stopni Celsjusza. Można się po prostu domyślać, że takie ekspertyzy nie istnieją.

Po drugie, dlaczego nikt nie wziął pod uwagę, że FIM posłużył się - delikatnie mówiąc - nieprawdą przy forsowaniu nowych tłumików. Okazało się przecież, że dyrektywy unijne nakazujące wyciszenie motocykli nie obowiązują sportu żużlowego.

Reprezentujący interesy buntowników Grzegorz Ślak, dawny szef Unii Tarnów, blisko współpracujący z Tomaszem Gollobem, zaproponował wyjście z impasu. Ślak chce, by zagraniczni zawodnicy opowiedzieli się, czy w Polsce startują na starych tłumikach, czy w innych ligach na nowych. Można się bowiem domyślać, że postawią na Polskę, bo tutaj zarabiają najwięcej, nawet do dwóch milionów złotych. A wtedy ligi szwedzka i angielska miałyby spory problem, żeby wystartować.

- Nie dotarła do nas taka propozycja - przyznaje szefowa WTS-u Krystyna Kloc. - Całą sprawą, jestem szczerze mówiąc zmęczona. Za tydzień startuje liga, a wciąż nie wiemy, czy nasi zawodnicy będą mogli jeździć gdzieś poza Polską. To trochę nienormalna sytuacja.

Betard Sparta, który zainauguruje sezon meczem z Tauronem Azotami Tarnów (3 kwietnia), ma już za sobą dwa sparingi. W pierwszym pokonał ROW Rybnik 48:24 (komplety punktów zdobyli w tym meczu Jędrzejak i Świderski). Wczoraj w rewanżu wrocławianie przegrali z ROW-em 37:53 (najlepszy był Jędrzejak z 10 punktami). Dzisiaj i w niedzielę Betard Sparta dwukrotnie zmierzy się z GTŻ-etem Grudziądz.

Więcej o: