Sport.pl

Akcja Impel Gwardii i "Gazety": Wstań zza biurka!

Chcesz ruszyć się sprzed komputera i zacząć uprawiać jakiś sport, a nie bardzo wiesz, jak się do tego zabrać. Dołącz do wspólnej akcji "Gazety Wyborczej" i siatkarskiej Impel Gwardii Wrocław "Wstań zza biurka".
Przez najbliższe cztery tygodnie na naszych łamach ćwiczenia wzmacniające i poprawiające sylwetkę prezentować będą siatkarki Impel Gwardii: Marta Haładyn, Bogumiła Pyziołek i Aleksandra Krzos. Każdy z was będzie mógł je wykonać w domu, pokażemy je na zdjęciach, a także filmach, które znajdą się w naszym portalu internetowym wroclaw.sport.pl.

Rozmowa z Arturem Hnidą, fizjoterapeutą Impelu Gwardii Wrocław

Dariusz Łuciów: Idzie wiosna, za oknem coraz lepsze warunki do tego, żeby spędzać aktywnie czas na powietrzu.

Artur Hnida*: To świetny okres, żeby się rozruszać po zimie i stracić trochę zbędnych kilogramów. Najważniejsze jednak to przełamać się i wyjść z domu. Nie powinniśmy przejmować się, jeśli po pierwszych ćwiczeniach będziemy czuć się obolali, dlatego że później przyjdzie radość.

Na początku proponowałbym lekki spacer, który można wzbogacić o marszobieg. Mogłoby się to odbywać w ten sposób, że najpierw przez minutę biegniemy, a kolejne dwie maszerujemy. Na początku spacery nie muszą być dłuższe niż 30 minut.

Skutecznie można także ćwiczyć w domu. Pompki, przysiady i grzbiety można zrobić na podłodze. Wiele miejsca nie będziemy także potrzebowali do gimnastyki i stretchingu. Najważniejsza jednak jest systematyczność.

Czasami najciężej jednak właśnie o nią.

- Najlepiej więc znaleźć sobie kompana, wtedy łatwiej się zmobilizować, bo jest wzajemna kontrola. Oprócz tego, że trochę się zmęczymy, to np. z kolegą porozmawiamy sobie o zbliżających się mistrzostwach Europy i olimpiadzie, a panie będą mogły sobie poplotkować. To taki miks przyjemnego z pożytecznym.

Ile razy w tygodniu ćwiczyć?

- To zależy od stopnia zaawansowania. Najlepiej trzy razy, ale jeśli ktoś czuje się na siłach, to może więcej. Trudno się przełamać do codziennego treningu. Dobrze ćwiczyć co dwa dni. Raz jeszcze powtórzę, że najważniejsze to w ogóle wyjść z domu. Znam parę osób, które po pierwszych kilku razach złapały bakcyla do biegania. Trzeba się jednak przekonać na własnej skórze, że warto być aktywnym fizycznie. Człowiek jest stworzony do ruchu. Ciągłe przesiadywanie przed komputerem albo stanie za ladą nie służy naszemu zdrowiu.

O jakiej porze dnia najlepiej ćwiczyć?

- Osobiście polecałbym ćwiczyć rano, wtedy organizm jest wypoczęty. Pół godziny wysiłku - gimnastyki czy też biegania - poprawi nasze samopoczucie. Podczas wysiłku organizm wytwarza bowiem endorfiny, czyli hormony szczęścia. Odradzałbym natomiast duży wysiłek po całym dniu pracy.

Trzeba stosować specjalną dietę?

- Zarówno w trakcie wysiłku, jak i po nim musimy się nawadniać. Najlepsza jest woda niegazowana. Musimy zjadać dobre produkty, unikać rzeczy tłustych i smażonych. Nasze menu powinno być bogate w węglowodany (makarony, ryż), drób oraz duże ilości warzyw. Bezwzględnie powinniśmy zrezygnować z cukrów prostych.

Tutaj posłużę się kolejnym przykładem - mój kolega, który przestał słodzić herbatę i kawę, a także zrezygnował z picia coli, schudł prawie osiem kilogramów. Należy także pamiętać o regularnym jedzeniu. Powinniśmy jeść parę razy w ciągu dnia, ale w mniejszych ilościach, inaczej nasz organizm się "zamula" i nie jest w stanie wszystkiego spalić. Nie możemy wtedy dać oszukać się mózgowi, bowiem bodziec nasycenia dochodzi do niego dopiero po 10 minutach. Dlatego nie powinniśmy dojadać zaraz po posiłku. Bezwzględnie należy zrezygnować z wszelkiego rodzaju fast foodów.

Na rynku jest coraz więcej suplementów i odżywek. Poleciłby je pan?

- Jeżeli uprawia się sport zawodowo, to są one jak najbardziej wskazane. Amatorom i początkującym polecałbym jedynie wspomaganie się kompleksami witamin. Wiadomo, że jak ktoś chodzi na siłownię, to będzie potrzebował więcej białka, a ci, którzy chcą spalić trochę tłuszczu, będą używali L-karnityny. Trzeba jednak ostrożnie podchodzić do kwestii stosowania suplementów i mieć w tym temacie odpowiednią wiedzę.

Jaką formę aktywności poleciłby pan tym, którzy ze sportem byli na bakier?

- Zdecydowanie bieganie. To najtańsza forma aktywności ruchowej, tutaj oprócz wygodnych butów nie musimy wydawać dużych pieniędzy na sprzęt. Poza tym we Wrocławiu jest bardzo dużo miejsc, w których możemy pobiegać, jak parki czy wały wzdłuż Odry. Nie musimy narzucać sobie od razu morderczych dystansów. Znam osoby, które zaczynały od lekkiego biegu osiem minut dziennie, a teraz biegają maratony poniżej trzech i pół godziny.

Rozmawiał Dariusz Łuciów







Więcej o: