Sport.pl

Impel do końca roku bez swojej gwiazdy. "Mogłabym drużynie tylko zaszkodzić"

Katarzyna Jaszewska, przyjmująca Impelu Wrocław, z powodu poważnej kontuzji pleców nie zagra do końca roku. Trudno powiedzieć, czy na boisku jeszcze się w tym sezonie w ogóle pojawi. - Czekam na wyniki rezonansu, konsultuję się z lekarzami. Na razie nic nie wiadomo - mówi siatkarka w rozmowie z portalem wroclaw.sport.pl
Jaszewska już od pewnego czasu zmaga się z bólem pleców. Z tego powodu przyjmująca Impelu nie zagrała z BKS-em Aluprof Bielsko-Biała oraz Legionovią Legionowo. Jej występ w trzech kolejnych spotkaniach, które zostaną rozegrane w tym roku, także jest wykluczony. Jak będzie dalej, nie wiadomo, ale rokowania nie są najlepsze.

Jaszewska w poprzednich dwóch sezonach była najlepszą zawodniczką wrocławskiego zespołu. Jej problemy zdrowotne to dodatkowy powód do zmartwień dla trenera Rafała Błaszczyka. Impel bowiem w tym sezonie jest największym rozczarowaniem Orlen Ligi. Drużyna, która była budowana z myślą walki o najwyższe ligowe cele, zajmuje na razie odległą ósmą pozycję i ma tyle samo punktów - sześć, - co zamykający stawkę AZS Białystok. Dzisiaj siatkarki z Wrocławia zmierzą się na wyjeździe z PTPS-em Piłą. Początek o godz. 18.

Rozmowa z Katarzyną Jaszewską, przyjmującą Impelu Wrocław

Hanna Niełacna: Jak się pani czuje, plecy wciąż bolą?

Katarzyna Jaszewska: Czuję się bardzo średnio. Wprawdzie jest już nieco lepiej, bo nie grałam w ostatnich meczach, więc te obciążenia się zmniejszyły, ale ciągle walczę z bólem.

Wiadomo już, jak długa będzie przerwa?

- Jeszcze nie. Czekam na wyniki rezonansu, konsultuję się z lekarzami. Na razie nic nie wiadomo. Tak naprawdę teraz nawet nie myślę o tym, kiedy mogłabym wrócić do gry. Skupiam się przede wszystkim na tym, żeby ból minął. Najpierw musi mnie przestać boleć, wtedy okaże się, co dalej. Zwłaszcza że każdy organizm regeneruje się inaczej. Lepiej nie spekulować o terminach.

Podobno osoby, które na co dzień zawodowo nie zajmują się sportem, przy takim bólu miałyby problemy nawet z chodzeniem.

- No tak, sportowcy mają chyba zawyżony próg bólu niż inni. Profesor, który mi to zasugerował, dodał, że możliwe jest też to, że w czasie meczów, kiedy poziom adrenaliny jest wysoki i wydziela się dużo endorfin, działa ona jak środek uśmierzający ból.

Dla klubu i całej drużyny brak pani w składzie to spory kłopot. Trener Błaszczyk ma na pewno duży ból głowy, w końcu w poprzednich sezonach to pani była liderką drużyny.

- W całej sytuacji klub stara mi się pomóc, jak tylko może. Obecnie, biorąc pod uwagę mój stan, mogłabym drużynie tylko zaszkodzić. Ale nie sądzę, żeby moja absencja znacząco osłabiła zespół. W poprzednim sezonie faktycznie może by tak było, ale w tym roku mamy mocny i wyrównany skład z doświadczonymi zawodniczkami.

Kiedy wydaje się, że w Impelu gorzej już być nie może, przytrafia się taka kontuzja.

- To prawda, problemy nas nie omijają, ale ja ciągle wierzę, że jesteśmy w stanie zrealizować przedsezonowe założenia.

Na zakończenie chciałam zapytać o sobotni mecz z PTPS-em Piła. Czego można się spodziewać po tym spotkaniu?

- Pilanki mają bardzo mądry i poukładany zespół. Grają rozsądnie, może bez fajerwerków, ale widać, że to przynosi efekty. Piąte miejsce w lidze to naprawdę bardzo dobre miejsce.

Więcej o: