Siatkarska ekipa trenera Błaszczyka na dnie: Impel musi posprzątać u siebie

Nie wiadomo co bardziej szokuje - nieziemska cierpliwość właściciela siatkarskiego Impelu Wrocław czy nieudolność trenera Rafała Błaszczyka, który doprowadził drużynę na ligowe dno.
W polskim sporcie niewielu jest solidnych, wiarygodnych inwestorów. Biznesmenów czy firm finansujących ze swoich pieniędzy kluby sportowe. Nie tylko na Dolnym Śląsku kluby marzą o bogatym właścicielu, który umożliwi profesjonalne funkcjonowanie.

Jedną z takich firm jest Impel. Potężna spółka, która zainwestowała w żeńską siatkówkę we Wrocławiu. Pomysł na sportowy i marketingowy sukces był jasny - firma wchodzi w dyscyplinę, która w Polsce pozytywnie się kojarzy, ma wielu kibiców i osiąga dobre wyniki. W założeniu marka Impel miała się kojarzyć przede wszystkim z rodziną atmosferą na trybunach. Ale do całej obudowy marketingowej potrzebny jest jeszcze jeden, ale fundamentalny element - dobry wynik sportowy. Tu Impel zalicza katastrofę.

Impel spełnił wszystkie życzenia sztabu trenerskiego. Od dwóch lat zespół stopniowo przebudowywano, sprowadzając do Wrocławia gwiazdy siatkówki. Do drużyny trafiały takie zawodniczki, jakich sobie zażyczył trener Rafał Błaszczyk. Polskie i zagraniczne, takie które miały doprowadzić Impel na siatkarskie szczyty. Bo oczywiście zainwestowano w klasowe siatkarki, aby drużyna walczyła o ligowe medale. Może nawet o złoto. Takie były przedsezonowe zapowiedzi.

A jest gigantyczny krach. Siatkarski Impel kompromituje się co tydzień. Drużyna gra koszmarnie źle, na dziesięć meczów przegrała aż osiem i zajmuje przedostanie miejsce w tabeli. W pewnym momencie winę zrzucono na holenderską rozgrywającą Kim Stealens i rozwiązano z nią kontakt. Zawodniczka stała się kozłem ofiarnym rzuconym na żer.

Tylko że pozbycie się Holenderki i zatrudnienie nowej zawodniczki niczego nie zmieniło. Zespół nadal prezentuje się beznadziejnie. Pewnie teraz znajdą się kolejne wytłumaczenia: że pech, że kontuzje, że rywalki dobrze zagrały. I powtarzane jak mantra słowa bezradnego trenera Błaszczyka: "W następnym meczu postaramy się zagrać o zwycięstwo".

Równocześnie ze zdziwieniem czytałem wypowiedzi prezesa klubu Jacka Grabowskiego, który narzekał na medialną burzę wokół zespołu. I marzył, aby wszystko to już minęło, żeby znów trener i zawodniczki mogły spokojnie trenować.

Przedziwne to stwierdzenie. Żadnej burzy wokół Impelu nie było. Kilka spokojnych tekstów w różnych mediach, z zadziwieniem i niepokojem odnotowujących, że zespół, który miał walczyć o czołówkę tabeli, seryjnie przegrywa mecze. I tyle.

Prezes Grabowski chyba jeszcze w życiu nie widział "medialnej burzy". Tak naprawdę jemu oraz trenerowi Błaszczykowi za dzieło tworzenia zespołu należy się totalny huragan. A to co spotykało kompromitujący się w lidze jego Impel było tylko lekkim "medialnym wiaterkiem". Przez lata prezes Grabowski wraz z trenerem Błaszczykiem funkcjonowali spokojnie w Gwardii, klubie, w którym nie było żadnej presji sportowego wyniku. Presji medialnej i właścicielskiej. Było tylko błogie egzystowanie w przeciętności.

Ostatnio prezes oraz szkoleniowiec otrzymali od losu szansę, o której marzy wielu ludzi sportu. To był swoisty uśmiech fortuny. W Gwardii pojawił się solidny inwestor, który daje pieniądze i zabezpiecza funkcjonowanie zespołu. Oni mieli dołożyć do tego element sportowy, zbudować świetny zespół, już pod nazwą Impel. I walczyć o medale z ligowymi tuzami.

Na razie zbudowali wydmuszkę, która będzie musiała bronić się przed degradacją. Naprawdę spore osiągnięcie, oczywiście w kategorii kit roku.

W siatkarskim Impelu zmieniono prawie wszystko. Nazwę, barwy, logo, wymieniono większość zawodniczek i wciąż szuka się nowych. A drużyna gra coraz gorzej. Wniosek jest raczej oczywisty - sprowadzanie kolejnych siatkarek nic nie da. Bo nie w tym leży problem.

Są dwie możliwości wyjścia z kryzysu. Albo właściciel firmy Impel zwolni trenera zespołu, albo Rafał Błaszczyk sam poda się do dymisji. Każde inne rozwiązanie będzie tylko dalszym pogrążaniem się drużyny w marazmie.

Czy trener Błaszczyk nadal powinien prowadzić Impel Wrocław?