Dlaczego Impel Wrocław w play-off musi grać w Twardogórze

Siatkarki Impelu rywalizację w pierwszej rundzie play-off rozpoczynają w przyszłym tygodniu od dwóch spotkań w Dąbrowie z Tauronem. Rewanżu nie zagrają jednak we Wrocławiu, tylko Twardogórze.
Impel dwa pierwsze spotkania zagra w Dąbrowie. Mecze zaplanowano na 16 i 17 marca. Później rywalizacja przeniesie się do Twardogóry. Wszystko przez to, że w terminie meczu numer trzy - i ewentualnie cztery - wrocławska hala Orbita jest zajęta. Według ligowego terminarza spotkania te muszą zostać rozegrane 23 i 24 marca.

- Już w styczniu otrzymaliśmy informacje, że 23 i 24 marca Orbita jest zarezerwowana - mówi Jacek Grabowski, prezes Impelu Wrocław - W tym czasie odbywa się tam turniej szermierzy Challenge Wratislavia. Nie byliśmy w stanie nic zrobić, aby zagrać we Wrocławiu.

Jedyną alternatywą dla Orbity była Hala Stulecia, ale i jej nie udało się zarezerwować.

- We Wrocławiu mamy do wyboru tylko dwie hale, w których można zorganizować mecze siatkarskie na poziomie zgodnym z wytycznymi Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Niestety, okazało się, że w terminie, który nas interesuje, również Hala Stulecia jest zarezerwowana.

Dlatego przedstawiciele Impelu zostali zmuszeni do szukania obiektu poza Wrocławiem.

Grabowski: - Oczywiście najbardziej szkoda naszych kibiców, ale nie mieliśmy wyjścia. Pozostałe miejsca, gdzie mogliśmy zagrać, to Kobierzyce albo Oleśnica, ale wybraliśmy Twardogórę, z którą klub związany jest od lat. Graliśmy tam w przeszłości wielokrotnie. Dobrze współpracuje nam się z tamtejszym Ośrodkiem Sportu, w którym pracują ludzie wiedzący, jak organizować takie wydarzenie.

Problem z halą na mecze z Tauronem pokazał, jak sporym problemem dla siatkarek Impelu jest brak własnego obiektu. Wrocławianki nie mają bazy treningowej na miarę czołowego klubu Orlen Ligi, na co dzień trenują w przestarzałej hali przy ul. Krupniczej, a mecze rozgrywają w Orbicie. Na takie rozwiązanie narzekał już wcześniej były trener Rafał Błaszczyk. W podobny sposób wypowiada się nowy szkoleniowiec Tore Aleksandersen. Norweg zauważył, że gdyby miał szukać negatywnych stron w pracy w Impelu, to wymieniłby właśnie brak własnej hali.

- Wiemy, że profesjonalny klub musi mieć własny obiekt, a sytuacja, w jakiej znajdujemy się teraz, jest kuriozalna. Dlatego prowadzimy w tej kwestii rozmowy z władzami miasta. Doszliśmy do wstępnego porozumienia i niedługo Orbita będzie przez nas zarządzana - twierdzi prezes Grabowski.

Pocieszeniem dla wrocławskich kibiców może być jedynie fakt, że jeżeli siatkarkom Tore Aleksandersena uda się pokonać faworyzowany zespół z Dąbrowy Górniczej, z kolejnym rywalem w play-off zmierzą się już w Orbicie.

- Nie ma takiego niebezpieczeństwa, że znowu będziemy musieli szukać hali. Sprawdziliśmy terminy i są wolne - kończy Grabowski.