Impel Wrocław będzie jak Tauron Dąbrowa Górnica?

W ostatnich sezonach siatkarki Impelu zawsze chciały być na miejscu Tauronu Dąbrowa Górnicza: zaskakiwać obserwatorów, wygrywać trofea, sięgać po medale. W tym sezonie naprawdę mają na to szanse.
Nie ma przypadku w tym, że Impel, chcąc osiągać dobre wyniki i zbudować drużynę na miarę podium, właśnie z Dąbrowy Górniczej przed sezonem sprowadził dwie kluczowe siatkarki: rozgrywającą Frauke Dirickx i atakującą Joannę Kaczor. Tym samym klub z Wrocławia sięgnął po dwie wicemistrzynie Polski, zawodniczki rywala, któremu w ostatnich latach mógł jedynie pozazdrościć sukcesów. To Tauron dwa sezony temu sensacyjnie sięgnął po Puchar Polski, to Tauron dołożył do tego brąz, a w poprzednich rozgrywkach otarł się o złoto. Do mistrzostwa zabrakło mu dosłownie wygrania jednej czy dwóch akcji.

To wreszcie Tauron, dwukrotnie w ostatnich trzech latach, wyrzucał wrocławski zespół z walki o medale - eliminując go w pierwszej rundzie play-off. Było tak za trenera Rafała Błaszczyka, było tak już wtedy, kiedy drużynę Impelu prowadził Tore Aleksandersen. W zeszłym sezonie pod jego wodzą wrocławianki były w stanie przeciwnika "napocząć", wygrać z nim jeden mecz w ćwierćfinale. Ale potrzebne trzy zwycięstwa odniosły dąbrowianki, które potem doszły aż do finału. To był jednak inny Impel i inny Tauron.

W tym sezonie na razie to wrocławianki są wyżej w tabeli, choć trzeba otwarcie przyznać, że terminarz miały znacznie łatwiejszy. Trzeba też przyznać, że mimo porażki w Legionowie w późniejszą serię meczów z ligowymi potentatami weszły olśniewająco, pokonując w zeszłym tygodniu mistrza kraju Atom Trefl Sopot bez straty seta. Dla odmiany dąbrowianki z jednej strony wpadek nie notowały wcale, z drugiej przegrały zarówno z Chemikiem Police, Atomem Treflem Sopot, jak i Muszynianką Muszyna. To wyraźnie pokazuje, że drużyna Tauronu albo nie jest już tak mocna jak w poprzednim sezonie albo jeszcze nie może otrząsnąć się po roszadach kadrowych obejmujących stratę m.in. środkowej Mai Tokarskiej, przyjmującej Charlotte Leys, atakującej Joanny Kaczor czy obu rozgrywających: Frauke Dirickx i doświadczonej Magdaleny Śliwy. Mające zastąpić te ostatnie: Anna Kaczmar i Marina Katić na razie nie dają zespołowi takiej jakości, co widać choćby po klasyfikacji rozgrywających. W niej Kaczmar jest dopiero 12., a Katić 14. Dla odmiany Dirickx i Śliwa zajmują odpowiednio piąte i siódme miejsce. W meczu w Dąbrowie Górniczej, Impel po raz pierwszy w sezonie zmierzy się z zespołem, który ma wyraźną liderkę. Jest nią Katarzyna Zaroślińska, druga najlepiej punktująca i druga najlepiej atakująca w całej lidze. Wrocławianki będą chciały przeciwstawić jej zdecydowanie bardziej uniwersalną, różnorodną grę.

Jeśli drużyna Tore Aleksandersena wygra na wyjeździe z wicemistrzem Polski, będzie to realne potwierdzenie, że w tym sezonie może się znaleźć nawet na jego miejscu.

Mecz Impelu w Dąbrowie Górniczej rozpocznie się o godz. 18.

Więcej o: