Sport.pl

Tore Aleksandersen: Musimy uporać się z tym problemem

- W niektórych ustawieniach tracimy seriami punkty. Nie wykorzystujemy możliwości, kiedy mamy sytuacje, w których to my powinniśmy je zdobywać. Od kilku tygodni o tym mówimy. Jeżeli uporamy się z tym problemem, to jestem pewien, że możemy zrobić duży krok do przodu w naszej grze - mówi trener Impelu Wrocław Tore Aleksandersen.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Siatkarki Impelu Wrocław pokonały na wyjeździe BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1 i wróciły na fotel wicelidera Orlen Ligi. Do pokonania ekipy z Bielska-Białej potrzebowały czterech setów, choć pojedynek również mógł się zakończyć tie-breakiem. Trzecią odsłonę drużyna z Wrocławia wygrała na przewagi - 26:24, a czwartą partię 25:23.

- To był ciężki mecz, jednak myślę, że to my same do tego doprowadziłyśmy. Musimy nadal pracować nad wieloma elementami. Nad akcjami ofensywnymi, przyjęciem zagrywki, błędami w polu serwisowym oraz traceniem czterech-pięciu punktów w serii - analizowała środkowa Impelu Makare Wilson.

Natomiast Małgorzata Lis z BKS-u po spotkaniu miała pretensje do sędziego, który jej zdaniem swoimi decyzjami sprzyjał drużynie z Wrocławia. - Przykro mi, że mecz nie rozstrzygnęły względy sportowe - powiedziała na pomeczowej konferencji prasowej.

Trener wrocławianek Tore Aleksandersen, choć szczęśliwy z wygranej, po meczu wytykał błędy swoim zawodniczkom. Szczególną uwagę poświęcił przestojom w grze, jakie od początku sezonu zdarzają się drużynie. - W niektórych ustawieniach tracimy seriami punkty. Nie wykorzystujemy możliwości, kiedy mamy sytuacje, w których to my powinniśmy je zdobywać. Od kilku tygodni o tym mówimy. Jeżeli uporamy się z tym problemem, to jestem pewien, że możemy zrobić duży krok do przodu w naszej grze - podkreślił norweski szkoleniowiec.

Trener bielszczanek Mirosław Zawieracz był jeszcze bardziej krytyczny wobec swojej drużyny. - Właściwie to my daliśmy te punkty Impelowi, a nie on je wygrał. U nas mecz ligowy pomylił się z sylwestrem, za dużo było fajerwerków i szaleństwa w tym wszystkim. W obu setach mieliśmy piłki dobre do ataku, aby wyjść na prowadzenie 24:23, niestety, oddaliśmy inicjatywę i nie potrafiliśmy dwóch setów rozstrzygnąć na naszą korzyść - podsumował.

Już w najbliższą niedzielę, w meczu na szczycie, Impel zmierzy się u siebie z liderem Chemikiem Police. Początek meczu w hali Orbita o godz. 14.45.

Więcej o: