Sport.pl

Dziś Impel gra wielki mecz z Chemikiem. Przyjeżdża Małgorzata Glinka

W niedzielę Impel zagra u siebie z niezwyciężonym dotąd Chemikiem Police. - Takiego wyjątkowego meczu we Wrocławiu nie pamiętam - mówi szef klubu gospodarzy Jacek Grabowski.
Chemik to drużyna, jakiej w polskiej ekstraklasie kobiecej nie było od lat. Beniaminek ligi stworzony za pieniądze Grupy Azoty wygrał wszystkie osiem meczów, a stracił w nich tylko dwa sety.

Powiedzieć, że Chemik w Orlen Lidze zwycięża, to powiedzieć niewiele. Chemik miażdży. Średnio jego przeciwnicy zdobywają w poszczególnych setach zaledwie 18 punktów. W każdym spotkaniu widać przepaść dzielącą policzanki od reszty stawki.

Drużyna trenera Mariusza Wiktorowicza w tym sezonie pobiła już wszystkich rywali w lidze. Został jej tylko Impel, bo pojedynek we Wrocławiu kończy pierwszą rundę ekstraklasy. Niejako na deser kibice siatkarscy otrzymają więc prawdziwe spotkanie na szczycie. W końcu zespół gospodarzy również spisuje się w lidze rewelacyjnie. Ekipa trenera Tore Aleksandersena na osiem meczów wygrała osiem, pokonała wszystkich medalistów zeszłego sezonu i jest wiceliderem. Oczywiście za Chemikiem.

- Takiego wyjątkowego meczu we Wrocławiu nie pamiętam. Z jednej strony mamy świetnego rywala, naszpikowanego gwiazdami, z drugiej nasz zespół, który spisuje się świetnie. Mam nadzieję, że to będzie pojedynek godny spotkania na szczycie - mówi prezes Impelu Jacek Grabowski.

Drużyna z Polic w ekstraklasie mogłaby wystawić dwa składy i prawdopodobnie oba biłyby się o medale. Na rozegraniu jest świetna Serbka Maja Ognjenović, która w zeszłym sezonie grała w Impelu, lub doświadczona Czeszka Lucie Muhlsteinova. Środkowe to Katarzyna Mróz, Agnieszka Bednarek-Kasza, Dominika Sobolska oraz Katarzyna Gajgał- Anioł. Na przyjęciu grają m.in. Anna Werblińska czy Joanna Mirek. Chemik ma nawet dwie świetnie libero: Agatę Sawicką i Aleksandrę Krzos.

Tak naprawdę wszyscy kibice w Polsce szczególną uwagę zwracają jednak na Małgorzatę Glinkę- Mogentale - najlepszą polską siatkarkę ostatnich lat. Glinka zdobyła z reprezentacją dwa złote medale mistrzostw Europy, dwa razy wygrała Ligę Mistrzów, dwa razy zajęła w niej drugie miejsce. Od meczu we Wrocławiu wszyscy będą się jej przypatrywać jeszcze mocniej. Siatkarka, po trzech latach przerwy, zdecydowała się na powrót do kadry Polski i ma pomóc drużynie w eliminacjach do mistrzostw świata w roku 2014. Do tej decyzji namawiali ją selekcjoner reprezentacji Piotr Makowski i prezes PZPS Mirosław Przedpełski. Glinka w końcu się zgodziła.

W niedzielę, już jako przyszła liderka kadry, przyjedzie zmierzyć się z Impelem.

Czy z nią oraz innymi gwiazdami w składzie Chemik jest w ogóle do pokonania? - Myślę, że tak. Trzeba powiedzieć, że dotąd w zasadzie żaden rywal nie zmusił drużyny z Polic do wysiłku. Mam nadzieję, że my będziemy pierwsi. Przeciwniczki nie wiedzą, jak to jest grać w sytuacjach stresowych, kiedy wynik jest na styku. My mamy to przećwiczone. Wielokrotnie w zaciętych meczach dawaliśmy radę - podkreśla prezes Grabowski.

Jeśli jednak o wrocławiankach w tym sezonie można powiedzieć, że grają siatkówkę urozmaiconą i zrównoważoną, to Chemik robi podobnie. Ale jeszcze lepiej. Zawodniczki z Polic również nie zajmują czołowych pozycji w rankingach indywidualnych, ale za to prezentują się znakomicie jako drużyna. Najlepiej w lidze zagrywają, przyjmują i atakują. W bloku są na drugim miejscu.

- Żeby wygrać, musimy zagrać dobrze we wszystkich elementach, ale jedno jest pewne. Bez dobrej zagrywki nie mamy szans. Chemik dysponuje ogromną siłą w ataku i ma świetną rozgrywającą. Jeżeli dobrym serwisem uda nam się uprościć ich grę, sprawić, by prowadziły akcję tak jak chcemy, to może być dobrze - kończy prezes Grabowski.

Początek meczu w niedzielę o godz. 14.45 w hali Orbita. Organizatorzy spodziewają się kompletu widzów.

Więcej o: