Sport.pl

Siatkarskiego Impelu Wrocław wielka transformacja

Siatkarki Impelu skończyły 2013 rok jako wicelider tabeli i mocny kandydat do medalu.
Siatkarski Impel rok 2012 kończył zupełnie rozbity: bez pierwszego trenera, z marnymi wynikami i niemal na dnie ligowej tabeli. Rok 2013 wrocławianki kończą jako wicelider tabeli, ekipa pełna reprezentantek Polski i mocny kandydat do medalu.

Nowy trener

Drużyna z Wrocławia w ciągu dwunastu miesięcy przeszła prawdziwą sportową transformację, a jednym z jej głównych autorów jest norweski trener Tore Aleksandersen.

45-letni szkoleniowiec został w klubie zatrudniony dokładnie 2 stycznia 2013 roku i od tego czasu konsekwentnie wykorzystuje potencjał, jaki daje mu wsparcie możnego oraz cierpliwego właściciela. Biznesowa siła i stabilność firmy Impel do momentu jego przyjścia do klubu nie przekładała się na wyniki sportowe. Za czasów Aleksandersena jest inaczej. Norweg najpierw pozbierał drużynę rozbitą po kadencji Rafała Błaszczyka, był w stanie stworzyć z niej monolit okazjonalnie groźny nawet dla faworytów i dość niespodziewanie awansował z zespołem do finałowej czwórki Pucharu Polski. Aleksandersen nie wszedł wprawdzie do półfinału play-off, ale po pierwsze zajął z Impelem najwyższe w tej sytuacji miejsce piąte, a po drugie stworzył nową drużynę, należącą teraz do czołówki Orlen Ligi. Wrocławianki w obecnym sezonie przegrały ledwie 3 spotkania na 12, są wiceliderem tabeli oraz mają tyle samo punktów co stworzony do mistrzostwa Chemik Police.

Awans do kadry

Cała drużyna, jak i poszczególne siatkarki pod wodzą trenera Aleksandersena zanotowały postęp, dzięki transferom i pracy na treningach Impel jest jednym z najbardziej uniwersalnych zespołów w lidze. Trzy zawodniczki z Wrocławia zostały powołane na turniej kwalifikacyjny do mistrzostw świata, a uznanie w oczach selekcjonera Piotra Makowskiego znalazły zarówno doświadczona Katarzyna Mroczkowska (przesunięta przez klubowego trenera z ataku na przyjęcie), jak i młode Dorota Medyńska oraz Agnieszka Kąkolewska. Za Aleksandersena Impel wydaje się być ekipą pod każdym względem wyważoną - tak jeśli chodzi o proporcje wieku zawodniczek w kadrze, jak i pod względem liczby Polek do siatkarek zza granicy. Sam klub doczekał się także wiernego grona sympatyków, udało mu się wreszcie wypełnić na meczach halę Orbita, a wszystko wskazuje na to, że nie zawiedzie również w Europie. Słowem w Impelu zaczęło się dziać normalnie.

Trzeba sobie bowiem jasno powiedzieć, że w klubie z Wrocławia już od pewnego czasu są warunki, które w dłuższym okresie do sukcesu go predysponują. Z jednej strony mamy bogatego właściciela, z drugiej niezłą pracę z młodzieżą w partnerskich sekcjach Gwardii oraz choćby to, że wiele obecnych reprezentantek Polski w klubie już występowało. Z kadry na kwalifikacje do mistrzostw świata są to Anna Werblińska, Maja Tokarska czy Joanna Wołosz. Przy dobrej ofercie z pewnością mogłyby do Impelu powrócić.

Hossa trwa

Dodatkowo wrocławiankom sprzyjają warunki zewnętrzne: telewizja Polsat, która siatkówkę popularyzuje niestrudzenie, brak plagi kibolstwa czy ogólne zainteresowanie, sprawiające, że nasza liga staje się atrakcyjna w skali europejskiej. Siatkówka kobiet w wielu krajach jest dyscypliną niszową, stąd dobre zawodniczki naprawdę mogą chcieć grać w pełnych halach w Polsce - chyba że dostaną bajońską ofertę z Turcji czy Azerbejdżanu. W Impelu przykładem na to jest choćby Belgijka Frauke Dirickx - najlepsza dziś rozgrywająca w Europie.

Podsumowując, siatkarska drużyna z Wrocławia ma wiele, by sięgnąć wreszcie po wymarzony medal i zagrać w rozgrywkach znacznie bardziej prestiżowych niż Challenge Cup. W 2013 roku w Impelu zrobiono wiele, by podnieść się z kolan i ruszyć do przodu. Czas na zbieranie owoców nadchodzi.

Więcej o: