Jeszcze jeden, jeszcze jeden. Impel o krok od finału Orlen Ligi

W trzecim meczu półfinałowym Orlen Ligi drużyna Impelu Wrocław zdeklasowała mistrza Polski Atom Trefl Sopot 3:0 i jest o krok od awansu do boju o złoto. Zespołowi trenera Tore Aleksandersena brakuje do tego jeszcze jednego zwycięstwa. Kolejny pojedynek we wtorek o godz. 20.30 we Wrocławiu.
To właściwie trudne do pojęcia, że na takim poziomie o taką stawkę i przy tak wyrównanym potencjale obu drużyn, mecz może być tak jednostronny jak w poniedziałek. Drużyna Atomu Trefla - mistrza Polski sprawiała wrażenie jakby do Wrocławia w ogóle nie dojechała. Już kolejny raz w tym sezonie dała się wrocławiankom pokonać wysoko, zdecydowanie, samemu właściwie niewiele prezentując. Jedyna nadzieja sopocianek jest taka, że gdy zdarzało się tak poprzednim razem, to w rewanżu zwykle to one zwyciężały. Bywało, że po mękach, ale jednak.

Jeśli Impel chciał jednak mistrzynie skierować pod ścianę, jeśli chciał wytworzyć na nie dodatkową presję, a sam wzmocnić się psychicznie, to zespołowi z Wrocławia udało się to znakomicie. Podopieczne trenera Aleksandersena zagrały siatkarski koncert. Nie tylko zwycięstwo, ale też jego styl musiały robić wrażenie. Jeśli wrocławianki powtórzą to we wtorek, po raz pierwszy w historii awansują do finału mistrzostw Polski i zapewnią sobie w tym sezonie medal. Pierwszy od 28 lat.

W poniedziałek w hali Orbita Atom od początku grał słabo i przewidywalnie, a Impel dobrze i pomysłowo. W pierwszym secie decydująca okazała się zagrywka. Niedługo po pierwszej przerwie technicznej wrocławianki prowadziły wprawdzie tylko 8:6, ale potem systematycznie różnicę punktową powiększały.

Do tego stopnia, że w pewnym momencie gospodynie wygrywały już 24:9. Na tym poziomie dla mistrza Polski to po prostu upokorzenie. Sopocianki właściwie nie mogły na boisku zrobić nic, głównie dlatego, że nie przyjmowały serwisów - zwłaszcza Katarzyny Mroczkowskiej.

Najpierw nie potrafiła sobie z nimi poradzić Amerykanka Kimberly Hill, potem wprowadzona za nią Brizitka Molnar. Ta zawodniczka nie miała zresztą ani jednego zagrania, nie skończyła żadnej piłki, wszystkie źle przyjmowała. Podobnie zresztą jak jej koleżanki. Impel zaś grał rewelacyjnie: konsekwentnie taktycznie, skutecznie w ataku z każdej ze stref, ofiarnie w obronie i dobrze w bloku. Frauke Dirickx idealnie ustawiła sobie grę, bo obsługiwała wszystkie koleżanki, a te grały jak maszyna. Skończyło się 25:11.

Scenariusz drugiego seta był podobny, z tą tylko różnicą, że w ekipie z Sopotu nieco inne były aktorki dramatu. Trener gości Teun Bujis rozpaczliwie szukał lepszych siatkarek, więc posłał na boisko rezerwowe: Klaudię Kaczorowską (przyjęcie) Bojanę Radulović (rozegranie) czy Annę Podolec (atak). Efekt był ten sam co poprzednio, czyli dramatyczny. Mistrzynie Polski pakowały piłki w aut i w siatkę, nie były w stanie wykorzystać niemal żadnej kontry. Jeśli zdobywały punkty, to raczej po błędach zespołu gospodyń. Atom w ataku osiągnął skuteczność 20 procent, czyli wprost niewiarygodnie niską.

W trzeciej partii sopocianki grały nieco lepiej, bo pewnie gorzej niż wcześniej grać się nie dało. Niby odrobinę rozruszała się w ataku Judith Pietersen, ale przy wrocławiankach wypadała blado. Przy wszystkich dodajmy. Dla Impelu najważniejsze było bowiem to, że w tym spotkaniu nie miał słabych punktów, świetnie ze skrzydeł radziły sobie Mroczkowska (MVP meczu), Brinker i Kaczor. Środkowe grał skutecznie w bloku, pięknie broniła Medyńska, która po raz pierwszy w fazie play-off na libero zastąpiła Pyziołek. Ta ostatnia, która w poprzednich tygodniach na boisku zgodnie z przepisami nie mogła nawet oderwać się od ziemi, tym razem w końcówce seta skończyła dynamicznymi zbiciami dwa ataki. Impel zwyciężył 3:0 i jest blisko ogromnego sukcesu jakim byłby awans do finału.

Impel Wrocław - Atom Trefl Sopot (25:11; 25:13; 25:19)

Impel: Dirickx, Kąkolewska, Kaczor, Mroczkowska, Wilson, Brinker oraz Medyńska (libero), Pyziołek

Atom: Bełcik, Łukasik, Hill, Pietersen, Efimienko, Leys oraz Zenik (libero), Kaczorowska, Gajewska, Podolec, Radulović

Więcej o: