Chemik blisko złota. Czy Impel odwróci kartę we Wrocławiu?

Chemik Police wygrał drugi mecz finałowy z Impelem Wrocław 3:1 i jest bardzo blisko zdobycia złota w Orlen Lidze. By przedłużyć tą rywalizację wrocławianki musiałby u siebie wygrać dwukrotnie co wydaje się bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.
Kibice z Wrocławia po pierwszej niedzielnej porażce, na drugim meczu finałowym w Policach pojawili się z napisem "Yes we can" - próbując przekonać swoje siatkarki, że pokonanie niepokonanego w play-offach Chemika jest możliwe. Być może w jednym secie czy nawet jednym spotkaniu - tak. W całej rywalizacji raczej nie.

Policzanki mają tak ogromną siłę rażenia w ataku oraz tak wielki potencjał w bloku, że właściwie ograć je można tylko samemu spisując się perfekcyjnie. Impelowi w drugim meczu finałowym tej perfekcji brakowało. Wrocławianki były w stanie odrabiać straty - jak w pierwszej partii, w której najpierw przegrywały siedmioma oczkami, by potem prowadzić 18:17, były też w stanie wygrywać przez dłuższy czas jak w secie drugim, gdzie utrzymywały dwa - trzy punkty różnicy na swoją korzyść.

Gdy jednak wynik zbliżył się do 20 punktu, Chemik włączał drugi bieg. Nie była to raczej kwestia odporności psychicznej wrocławianek. Raczej różnica umiejętności. W ekipie z Polic niby słabszy mecz rozgrywała Anna Werblińska, ale i tak jej zagrywka pomagała drużynie. Gdy Werblińska stawała w polu serwisowym pod siatką w drużynie Chemika były Małgorzata Glinka - Mogentale (191 cm wzrostu), Katarzyna Mróz (196 cm) oraz Anna Bjelica (190 cm). Takiej ściany w polskiej lidze nie jest w stanie postawić nikt. I chyba nikt nie może się przez nią łatwo przebić. Nie mógł także i Impel.

Inna sprawa, że o porażkach wrocławianek w pierwszych dwóch odsłonach decydowały detale. W pierwszej podopieczne trenera Tore Aleksandersena dały się kilka razy zaskoczyć prostymi zagraniami, w drugiej do kontrowersji doszło przy stanie 20:19 dla wrocławianek. Wówczas Bogumiła Pyziołek zagrała w aut, sędziowie przyznali punkt Chemikowi, ale w telewizji można było zobaczyć, że piłka dotknęła bloku. Wrocławianki poprosiły o wideoweryfikacje (na wideo akcje sprawdzają sędziowie) i arbiter mimo wszystko przyznał punkt gospodyniom. Te potem wygrały partie zdecydowanie.

W trzeciej ani w czwartej odsłonie o detalach nie było już mowy. Najpierw Impel był w stanie po prostu utrzymać swój poziom gry przez cały set, co przełożyło się na dość zdecydowaną wygraną. Wśród wrocławianek atak rozruszała rezerwowa Katarzyna Konieczna, która kończyła wiele trudnych piłek. Swoje dokładały: środkowa Agnieszka Kąkolewska oraz przyjmująca Pyziołek, a dla odmiany Chemik swojego rytmu znaleźć nie mógł.

Z kolei w czwartym secie gospodynie od początku wysoko prowadziły. Rewelacyjną zmianę dała atakująca Izabela Kowalińska, reszta ze świetnych polickich siatkarek grała po prostu na swoim poziomie. W Impelu zacięła się Katarzyna Mroczkowska, trener Aleksandersen próbował ratować seta zmieniając nie tylko ją, ale również rozgrywającą Frauke Dirickx. Na niewiele się to jednak zdało. Chemik zwyciężył zdecydowanie i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzi już 2:0. Policzanki są już bardzo blisko zdobycia złota w Orlen Lidze. By tak się stało ten zespół musi wygrać we Wrocławiu przynajmniej jeden mecz. Pierwsze spotkanie między Impelem, a Chemikiem 24 kwietnia w hali Orbita.

Chemik Police - Impel Wrocław 3:0 (25:21; 25:21; 19:25, 25:17)

Chemik: Ognjenović, Mróz, Glinka - Mogentale, Bjelica, Werblińska, Bednarek - Kasza oraz Sawicka (libero), Krzos, Kowalińska

Impel: Dirickx, Kąkolewska, Brinker, Kaczor, Mroczkowska, Wilson oraz Medyńska (libero), Gryka, Sieczka, Pyziołek