Legendarny Julio Velasco: Mecz z Serbią wiele Polakom pokaże

- Mecz na Stadionie Narodowym to świetny pomysł, który otworzy siatkówkę na kibiców. Tak powinno być. To spotkanie wiele pokaże również reprezentacji Polski - ocenia Julio Velasco - selekcjoner reprezentacji Argentyny i najbardziej utytułowany trener świata. Relacja z meczu Polska - Serbia Z Czuba i na żywo na Sport.pl - początek godz. 20.15.
Velasco w latach 90. zdominował światową siatkówkę wraz z reprezentacją Włoch. Zdobył mistrzostwo olimpijskie, dwa mistrzostwa świata, trzy mistrzostwa Europy i pięć razy wygrywał Ligę Światową. 62-letni szkoleniowiec budował również potęgę Iranu - w latach 2011 i 2013 - wygrywał z nim mistrzostwo Azji. Teraz po raz pierwszy w karierze Julio Velasco poprowadzi na mistrzostwach świata reprezentację Argentyny.

Michał Karbowiak: Dla pana to wyjątkowa chwila? Prowadzić wreszcie reprezentację kraju, w którym się pan urodził.

Julio Velasco: Tak. Emocje targały mną szczególnie na początku pracy z kadrą. W końcu nie było mnie w kraju przeszło 30 lat. A teraz śpiewałem nasz hymn, stojąc po prawidłowej stronie. Wcześniej wielokrotnie grałem z Argentyną, prowadząc inne reprezentacje: Włochy, Hiszpanie, czy Iran. I hymnu tylko słuchałem.

Teraz wreszcie pracuję ze swoją drużyną. Byłem wprawdzie drugim trenerem Argentyny w 1982 roku, ale to nie to samo, co prowadzić ją jako pierwszy szkoleniowiec. Mam nadzieję, że będziemy pracować razem do igrzysk olimpijskich w roku 2016. Poza tym do emocji już przywykłem. Musiałem, bo one utrudniają myślenie.

Czego oczekuje pan po zbliżającym się mundialu?

Musimy iść z meczu na mecz. Nie ma co zbytnio wybiegać w przyszłość. Chcielibyśmy wejść do pierwszej czwórki w grupie i tym samym wejść do kolejnej fazy. To jednak nie będzie łatwe. Zmieniła się formuła, kiedyś awans gwarantowała nawet jedna wygrana. Teraz jest inaczej - trudniej. Zaczynamy od pojedynku z Wenezuelą czyli derbów Ameryki Południowej. Oba kraje mają ze sobą dużo wspólnego - ich założyciele byli przyjaciółmi. Potem będą kolejne spotkania, aż do ostatniego pojedynku grupowego z Polską - z pewnością wyjątkowego. Co będzie potem zobaczymy. W końcu w drugiej fazie będą czekać Iran, USA, Włochy czy Francja - to bardzo trudne zespoły. A my nie jesteśmy przecież najsilniejsi na tym turnieju.

O Argentynie można powiedzieć przeciętna drużyna ze świetnym trenerem?

- Tak bym tego nie stawiał. Z pewnością chcę mieć wkład w sukces naszej drużyny. Trzeba jednak pamiętać, że pracujemy razem dopiero kilka miesięcy. Zrobiliśmy ogromne postępy, ale czy one wystarczą do osiągnięcia na mundialu czegoś więcej, dopiero zobaczymy. Chciałbym, żebyśmy pokazali nasz potencjał, żebyśmy poprawiali się z meczu na mecz turnieju. Mam do dyspozycji bardzo utalentowaną grupę ludzi. Proszę pamiętać, że kiedy przychodziłem do Iranu, ta drużyna nie była w stanie wygrać meczu z zespołami azjatyckimi. Potem została mistrzem kontynentu.

Co pan myśli o Polakach?

- Polacy to bardzo dobra drużyna, ale będzie też pod wielką presją. Sam jestem ciekaw, jak wasz zespół sobie z nią poradzi. Waszej drużynie wiele pokaże mecz z Serbią.

Mecz otwarcia na Stadionie Narodowym to dobry pomysł?

- Świetny. Siatkówka powinna zrobić wszystko, aby jak najszerzej wyjść do kibiców. A mecz na stadionie piłkarskim właśnie ludzi przyciąga. Bardzo dobrze, że się odbędzie. Mam nadzieję, że to będzie wielkie święto.

Mistrzostwa świata w Polsce to ostatni mundial Julio Velasco?

- Nie, nie myślę o odejściu na emeryturę (śmiech)

Rozmawiał Michał Karbowiak