MŚ w siatkówce 2014. Serbia pokonała Argentynę

Reprezentacja Serbii po porażce z Polską odniosła pierwsze zwycięstwo w mistrzostwach świata siatkarzy. Serbowie we Wrocławiu pokonali Argentynę 3:1.
Mecz Argentyna - Serbia był jednym z najbardziej "polskich" na mistrzostwach. I to nie tylko dlatego, że zmierzyli się w nim dwaj najgroźniejsi rywale reprezentacji biało-czerwonych. To spotkanie było "polskie" czy nawet "bełchatowskie" dlatego, że o obliczu obu drużyn decydują byli lub obecni zawodnicy PGE Skry Bełchatów.

W Serbii atakujący Alaksandar Atanasijević (obecnie Perugia) oraz rezerwowy środkowy Srecko Lisinac (wypożyczony ze Skry do SCC Berlin). W Argentynie są to odpowiednio rozgrywający i przyjmujący bełchatowian: Nicolas Uriarte oraz Facundo Conte. Do tego w ekipie z Ameryki Południowej dochodzi obecny atakujący BBTS-u Bielsko-Biała Jose Luis Gonzales, a u Serbów były gracz Resovii - Nikola Kovacević

Obie drużyny do meczu we Wrocławiu przystąpiły w diametralnie różnych nastrojach. Serbowie po klęsce na Narodowym z Polską 0:3, Argentyńczycy po pokonaniu Wenezueli bez straty set. To spotkanie było już jednak zupełnie inne. Pokazujące, że to jednak drużyna z Europy ma większy potencjał. Na wszystkich pozycjach poza rozegraniem. Tutaj duet Uriarte - Luciano De Cecco jest jednym z najlepszych na całym mundialu.

Widać to było w wygranym przez Argentyńczyków drugim secie. De Cecco zastąpił Uriarte, zaczął grać szybciej, niekonwencjonalnie i to przełożyło się na zwycięstwo jego zespołu. W tamtym secie gracze z Ameryki Południowej dość regularnie piłki ze skrzydeł kończyli. W innych setach nie było już tak dobrze. Przykładowo w pierwszej partii wszyscy gracze Argentyny zdobyli zaledwie po jednym punkcie.

Serbia rozkręcała się powoli. Jej zawodnicy na początku robili sporo błędów - w pierwszej partii aż 17. Źle w mecz wszedł również Atanasijević. W pierwszej partii zdobył ledwie dwa oczka, w tym pierwszy przy 18. punkcie. Potem Atanasijević wyrósł na najlepszego bombardiera swojej drużyny. W czwartym secie piłkę ratowaną spod trybun wbił w boisko na potrójnym blokiem. Był nie do zatrzymania.

Serbia generalnie miała ogromną przewagę w ataku. W trzech pierwszych setach zdobyła 41 punktów. Rywale tylko 27. Na środku siły ofensywnej dodawał drużynie Igora Kolakovicia środkowy Dragan Stanković - drugi z najlepiej punktujących.

Serbowie spotkanie wygrali dość pewnie. We wszystkich setach, w których zwyciężali, wypracowywali sobie dużą przewagę. Przykładowo, w trzeciej partii rozmiary porażki zmniejszyły dopiero dobre zagrywki Uriarte. Ale te były przy stanie 24:15.

Dla Serbów zwycięstwo nad Argentyną było pierwszym w mistrzostwach świata. Dla ekipy Julio Velasco to z kolei pierwsza porażka. W czwartek Serbia zmierzy się z Australią (godz. 16.30), a Argentyna z Kamerunem.



Argentyna - Serbia 1:3 (17:25; 25:20; 21:25, 21:25)

Argentyna: Uriarte, Filardi, Crer, Gonzales, Conte, Soler, Closter (libero), Quiroga, Darraidou, De Cecco

Serbia: Jovović, Nikć, Atanasijević, N. Kovacević, Stanković, Podrascanin, Rosić (libero) oraz Lisić, Petrić, U. Kovacević