Chemik Police bliżej finału. Impel nie sprostał mistrzyniom Polski

Siatkarki Impelu Wrocław po zaciętej walce przegrały trzeci mecz półfinału Orlen Ligi z Chemikiem Police 1:3. Jeżeli w piątek znów wygra Chemik, to rywalki awansują do finału mistrzostw Polski.
Kluczem do pokonania Chemika Police miała być skuteczna zagrywka i niepozwolenie rywalowi na kreowanie gry. Od pierwszej akcji meczu Impel starał się narzucić rywalkom własne tempo - wrocławianki stawiały szczelny blok, dzięki któremu wyszły na prowadzenie 3:1. Szybko je jednak straciły. Po kilku dobrych wymianach powróciły problemy z dwóch pierwszych spotkań - zawodniczki Tore Aleksandersena nie były w stanie wykończyć akcji i seryjnie popełniały niewymuszone błędy.

To rywalki przejęły inicjatywę. Stosowały trudną zagrywkę i przyzwoicie przyjmowały, co mocno ułatwiało pracę rozgrywającej Mai Ognjenović. W zespole z Wrocławia brakowało zrozumienia i komunikacji na boisku. Impel w pierwszym secie zdobył zaledwie 14 punktów.

Fatalną skuteczność w ataku z pierwszej partii wrocławianki starały się podreperować po przerwie. Drugi set niespodziewanie lepiej zaczął się dla niesionego dopingiem Impelu, który zdecydowanie poprawił grę w obronie, a przede wszystkim przestał seryjnie popełniać błędy. Fenomenalne ataki po skosie Hany Cutury przebijały się przez dziurawy blok Chemika. Grą mądrze kierowała Jenna Hagglund i chociaż wyraźnie upodobała sobie dogrywanie piłek na lewą stronę boiska, zaskakiwała także innymi rozwiązaniami.

Długo problem z ich odczytywaniem miały zawodniczki Giuseppe Cuccariniego. Wyraźnie zaskoczone policzanki nie mogły znaleźć sposobu na dogonienie rywalek. Przegrały drugą partię do 20 i dopiero w połowie trzeciej wróciły na prowadzenie, m.in. dzięki solidnej grze na siatce i kilku prostym błędom wrocławianek. Słabszej postawy Impelu nie odmieniła nawet krótka narada z Tore Aleksandersenem. Chemik złapał wiatr w żagle i przybliżył się do zwycięstwa w meczu, wygrywając trzeciego seta 25:18.

W kolejnych minutach to właśnie umiejętnie stawiany blok był największym atutem aktualnego mistrza Polski. Po drugiej stronie siatki wciąż świetnie funkcjonowała obrona, która zaowocowała wygraniem długiej wymiany przy stanie 5:6. Dla przebiegu seta okazało się to przełomowe. Mecz był zacięty, wyrównany i pełen zwrotów akcji. Z wyjątkiem kiepskiego początku Impel potrafił utrzymać tempo faworyzowanego rywala, momentami nawet go przewyższając. Dużo kontrowersji przy stanie 22:23 dla przyjezdnych wywołała decyzja sędziów, którzy po autowej zagrywce Gryki przyznali punkt Impelowi.

Impel, chociaż obronił pierwsze piłki meczowe, przegrał ostatecznie do 25 po nieszczęśliwym ataku w antenkę Hany Cutury.

Czwarty meczu półfinału odbędzie się w piątek o godz. 19. Jeżeli Impel marzy o grze w wielkim finale, nie może przegrać.

Impel Wrocław - Chemik Police 1:3 (14:25, 25:20, 18:25, 25:27)

Impel: Ptak, Kąkolewska, Cutura, Topić, Kaczor, Hagglund, Sawicka (libero)

Chemik: Werblińska (MVP), Bednarek-Kasza, Glinka-Mogentale, Bjelica, Ognjenović, Veljković, Zenik (libero)

Stan rywalizacji: 2:1 dla Chemika.