Katarzyna Skowrońska-Dolata: Spełnionym marzeniem mojego życia jest ... [ROZMOWA]

Patrząc w metrykę, można dojść do wniosku, że czas się powoli żegnać z siatkówką. Ale z każdym rokiem mam coraz więcej energii do grania! Kiedy jestem na parkiecie, odczuwam niebywałą przyjemność - mówi Katarzyna Skowrońska-Dolata, nowa gwiazda siatkarskiego Impelu Wrocław
Rozmowa z Katarzyna Skowrońską-Dolatą*

Michał Chmielewski: Sprowadzając panią, szefowie Impelu nie tylko sportowo wzmocnili drużynę. Impel potrzebował gwiazdy, która promocyjnie wzmocni wizerunek klubu i przyciągnie widzów na trybuny. Odczuwa pani tę presję, że to Katarzyna Skowrońska ma być magnesem dla wrocławskich kibiców?

Katarzyna Skowrońska-Dolata: Dla mnie to nie jest presja. Ja to lubię. Miło jest po meczu zostać z kibicami, bo wiem, że kochają tę dyscyplinę i dla nas przychodzą na spotkania. Kibic ma swoje prawa. Może skrytykować, pochwalić, wykrzyczeć swoje zdanie. Takie są reguły zabawy. Jestem przyzwyczajona, że od lat jestem na sportowym świeczniku. Czuję odpowiedzialność i presję, ale wyniku, tego, co dzieje się na parkiecie. Jednak presja mnie nie paraliżuje, potrafię skoncentrować się na zadaniach. Nawet jeśli na trybunach będą się częściej pojawiać mężczyźni. Wrocław ma olbrzymi potencjał siatkarski. Podobnie jak cała liga, która zmieniła się przez ostatnią dekadę nie do poznania. Tym większa przyjemność, że będę częścią takiego projektu.

Zagra pani z numerem 18. To przypadek? Ulubionym pani numerem jest przecież 17.

- I chyba uda się z takim zagrać. Numer 18. był pierwszy wolny po 17., z którym w zeszłym roku grała Asia Kaczor. Ale ona zdecydowała się zmienić 17. na inny numer. Zresztą przez lata gry zrozumiałam, że nie ma znaczenia, z jakim gram numerem. Wszystko jest w moich rękach.

Jak wspomina pani moment, kiedy jako młoda siatkarka wyjeżdżała z Polski, aby grać w zagranicznym zespole?

- Wyjechałam z Polski dziesięć lat temu jako młoda, trochę niedoświadczona zawodniczka. Ale równocześnie byłam w stu procentach przygotowana na rywalizację w profesjonalnym klubie. Pamiętam, że w pierwszym sezonie gry w zagranicznym zespole za wszelką cenę nie chciałam się poddać, spalić psychicznie. Walczyłam, tak aby nie wrócić z płaczem do domu. Łatwo nie było łatwo, ale przetrwałam pierwsze kryzysy, a później byłam już tylko silniejsza. Przez te dziesięć lat wiele się nauczyłam i nie żałuję ani jednego dnia, w którym nie byłam w Polsce. Spełniałam swoje marzenia sportowe, zwiedzałam, uczyłam się siatkówki od najlepszych trenerów. A do tego zarobiłam pieniądze, dzięki którym mogę spokojnie patrzeć w przyszłość. Teraz nadszedł czas, aby wrócić i grać w polskiej Orlen Lidze.

Często prowadzona jest dyskusja, czy młody sportowiec powinien wyjeżdżać do zagranicznego, silnego zespołu czy lepiej jeśli nieco dłużej pogra w polskiej lidze, a dopiero później próbuje sił w świecie

- Każdy sportowiec, jeśli ma szansę wyjechać, powinien z niej skorzystać. Ja byłam młoda, a od razu rzucono mnie na głęboką wodę i kazano pływać. Nie miałam okresu ochronnego, nikt nie mówił, że Skowrońska ma jeszcze czas. Opłaciło się. Już w kadrze trenera Niemczyka prawie razem z Agatą Mróz byłyśmy ważnymi zawodniczkami. My świeżo po szkole, a obok doświadczone siatkarki, od których wiele się nauczyłyśmy. Cała kariera, a może sportowa przygoda była i jest jak marzenie.

To kariera czy przygoda?

- Wszyscy wokół mnie używają wciąż określenia "kariera", ale dla mnie siatkówka to przygoda. Przygoda życia. Naprawdę boję się myśleć, co będzie, jak się skończy.

Dwa lata temu w jednym z wywiadów powiedziała pani, że po igrzyskach w Rio de Janeiro zakończy karierę. Ale podczas niedawnej konferencji w Wrocławiu podkreślała pani, że powrót do kraju to nie koniec gry w siatkówkę. Może chce pani pograć do olimpiady w Tokio w 2020 roku?

- Patrząc w moją metrykę, można dojść do wniosku, że czas się powoli żegnać. Ale ja z każdym rokiem mam coraz więcej energii do grania! Kiedy jestem na parkiecie, odczuwam niebywałą przyjemność. Od młodych nie odstaję ani motorycznie, ani technicznie. Cieszę się grą, więc dlaczego miałabym żegnać się z kibicami? Zawodowy sportowiec żyje sportem nawet wtedy, jak ma wolne. Kiedy spotykam się w gronie przyjaciół "z branży", ciągle rozmawiamy o siatkówce. Ale z drugiej strony mam też dzisiaj więcej czasu na hobby zupełnie ze sportem niezwiązane. Może właśnie takie odskocznie dają mi dodatkowe siły i pozwalają na zdrowy reset?

Wkrótce reprezentacja Polski siatkarek rywalizować będzie w Igrzyskach Europejskich w Baku, w mieście, w którym występowała pani przez ostatnie dwa sezony.

- W Baku nie było najłatwiej, ale mam sentyment do tego miejsca. Sportowo dwa ostatnie sezony były ciężkie. Pojawił się nowy trener, były małe nieporozumienia, niespełnione nadzieje. To specyficzna liga, w której w zasadzie cały sezon gra się w jednej hali. Na przykład w Chinach - z racji dużych odległości - wyjeżdżałyśmy z małymi walizeczkami na miesięczne tournée. Ale zostawiam przeszłość za sobą i wracam do Azerbejdżanu z zupełnie inną misją. Kadra trenera Nawrockiego musi być silna, a przede wszystkim zmotywowana, by osiągnąć sukces. A takim będzie awans na igrzyska do Rio.

*Katarzyna Skowrońska-Dolata

Jedna z najlepszych polskich siatkarek. Jest wychowanką Skry Warszawa, ale największe sukcesy święciła w klubach zagranicznych. Występowała w: Asystel Novara, Scavollini Pesaro czy Fenerbahce Stambuł. Ostatnie dwa sezony spędziła w Rabicie Baku. W 2014 roku została MVP ligi azerskiej. Skowrońska-Dolata od wielu sezonów jest podporą reprezentacji Polski. Dwa razy zdobyła mistrzostwo Europy (2003 i 2005).

Skomentuj:
Katarzyna Skowrońska-Dolata: Spełnionym marzeniem mojego życia jest ... [ROZMOWA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX