Zagłębie kontra Lech Poznań: Nerwowe napięcie w Lubinie

Zagłębie gra w piątek na swoim stadionie z wiceliderem Lechem Poznań i można się spodziewać dużych emocji. - Ten mecz po prostu musimy wygrać, bo nawet remis będzie naszą porażką - zapowiada Adam Banaś, kapitan ?Miedziowych?. Jeśli Zagłębie nie wygra, w klubie może zrobić się gorąco.
Poznaniacy są wiceliderami tabeli. Gospodarze znajdują się na miejscu trzecim, ale od końca. Zagłębie nie przekonuje swoją grą. Po dobrym, ale tylko zremisowanym meczu z Legią Warszawa i zwycięstwie w Pucharze Polski z Polonią Warszawa pojawiła się nadzieja, że zespół Pavla Hapala się przełamał. Nadzieję boleśnie rozwiali gracze Korony Kielce, którzy nie prezentując niczego specjalnego, ograli mizernie grających lubinian 1:0. To była pierwsza w historii wygrana Korony z Zagłębiem.

Po tej porażce sytuacja "Miedziowych" stała się bardzo zła. Zagłębie ma w dorobku dwa punkty, o jeden wyprzedza ostatni w tabeli GKS Bełchatów i lepszą różnicą goli przedostatnie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co gorsza, na piłkarzy z Lubina znowu spłynęła fala krytyki, a jednym z najczęstszych zarzutów jest brak zaangażowania w grę.

Z tymi zarzutami nie zgadza się stoper Adam Banaś.

- Przecież nikt z nas nie wychodzi na boisko, żeby przegrać - mówi kapitan Zagłębia. - Jest w zespole mobilizacja i chęć wygrywania. Musimy znaleźć powody słabszych wyników, bo wciąż jeszcze ta jesień nie jest do końca przegrana - podkreśla kapitan lubińskiego zespołu.

Także Paweł Wojtala, nowy dyrektor sportowy Zagłębia, nie podejrzewa piłkarzy o pozorowanie gry.

- Nie dyskutujmy o zaangażowaniu w grę piłkarzy, bo dla mnie to jest pewna oczywistość, że jak się wychodzi na boisko, to zaangażowanie być musi - mówi Wojtala. - Z drugiej strony muszą być też jakieś powody tego, że ten zespół jest w tabeli o wiele za nisko w stosunku do możliwości. Oceniam to wciąż z zewnątrz. Mecz z Lechem na pewno przyniesie jakieś odpowiedzi.

Być może problemem Zagłębia jest to, iż zespół o sporym potencjale czasami za bardzo wierzy w swoje możliwości. To może prowadzić do lekceważenia rywali i o potknięcie jest bardzo łatwo.

- Z Legią grać otwartej piłki nie mogliśmy, bo są od nas lepsi, ale to my czujemy się mocniejszym zespołem od Korony, dlatego w Kielcach staraliśmy się prowadzić grę - mówi Banaś, w pewnym sensie potwierdzając tę tezę.

O lekceważeniu Lecha nie może być jednak mowy, bo ten rywal zawsze pobudzał Zagłębie. W 44 dotychczasowych pojedynkach obu drużyn padło aż 113 goli (tylko pięć pojedynków zakończyło się bezbramkowymi remisami), co świadczy o tym, że były to mecze zacięte i widowiskowe. Częściej wygrywali jednak piłkarze Lecha i to oni będą faworytami piątkowego pojedynku.

Dla Zagłębia to jednak spotkanie o ogromnym znaczeniu. Strata punktów na pewno wpędzi zespół w ogromne tarapaty, bo już teraz Zagłębie ma pięć punktów straty do znajdującej się na 13. miejscu w tabeli Wisły Kraków. Dalsze powiększanie tego dystansu sprawi, że lubinianie będą skazani wyłącznie na walkę o utrzymanie z dwoma sąsiadami z w dole tabeli. W dodatku może też wywołać burzę w klubie, bo cierpliwość szefów KGHM Polska Miedź SA też musi być na wyczerpaniu.

Zagłębie Lubin - Lech Poznań, piątek godz. 20.45.

Więcej o: