Sport.pl

Polskie kluby strasznie gnębią zawodników: Pan piłkarz się skarży

?Najpierw przychodziłem na trening raz dziennie na 10-10.30. Biegałem wokół boisk, trochę żonglowałem piłką, (...) potem jakoś tam żeśmy sobie życie urozmaicali, chodziliśmy na siłownię, graliśmy w siatkonogę? - narzeka polski piłkarz, który tak musi się męczyć za 20 tys. miesięcznie
Janusz Gancarczyk i Patryk Rachwał to piłkarze, z którymi Zagłębie Lubin rozwiązało niedawno kontrakty. Obydwaj odeszli z klubu. Tuż po rozstaniu piłkarze udzielili wywiadów - Rachwał internetowemu portalowi 2x45.com.pl, Gancarczyk "GW Wrocław" i portalowi wroclaw.sport.pl. Obydwaj ostro skrytykowali byłego pracodawcę.

Gnębiony Rachwał

Jesienią zawodnicy stracili miejsce w podstawowym składzie Zagłębia. Trafili na ławkę rezerwowych, a później przestali trenować z pierwszym zespołem. Wylądowali w tzw. lubińskim Klubie Kokosa, czyli trenowali najczęściej tylko w dwójkę, ze świadomością, że nie mają żadnych szans na grę w ekstraklasie. Zesłanie do tzw. Klubu Kokosa było jasnym sygnałem, że Zagłębie chce się ich pozbyć. Ale nie może, gdyż obydwaj mieli ważne kontrakty.

"Grając tyle czasu w lidze, występując w tylu zespołach i współpracując z tyloma trenerami, nigdzie nie spotkałem się z czymś takim jak w Zagłębiu. Najgorszego wroga nie potraktowałbym tak, jak traktuje się ludzi w Lubinie" - narzekał w wywiadzie Patryk Rachwał. I dodawał: "Trzeba coś z tym zrobić, bo jeżeli polska piłka ma ruszyć do przodu, takie rzeczy nie mogą mieć miejsca. Zawodnik ma podpisany kontrakt, a nie może uczestniczyć w zajęciach z drużyną. Jest wydelegowany trener, który posiada licencję UEFA PRO, ale... musi przebierać się w skandalicznych warunkach. I jeszcze dostaje piłki po Młodej Ekstraklasie, z których odpadają łaty. Innych nie mógł się doprosić".

Gancarczyk na mękach

Obraz niewiarygodnych katuszy i męczarni, jakim poddani byli w Lubinie, uzupełnił piłkarz Gancarczyk: "Najpierw przychodziłem na trening raz dziennie na 10-10.30. Biegałem wokół boisk, trochę żonglowałem piłką. Potem, jak doszedł do mnie Patryk, to zaczynaliśmy o 8-8.30, a mieliśmy trzy treningi dziennie. (...) Jak dołączył Patryk, to jakoś tam żeśmy sobie życie urozmaicali. Chodziliśmy na siłownię, graliśmy w siatkonogę".

Pozostając w konwencji komedii przyjętej przez piłkarzy Rachwała i Gancarczyka, ich żale można skwitować cytatem z "Misia" Stanisława Barei: "Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu".

Ciężkie to życie polskiego piłkarza. Przychodzi do pracy na 10 albo na 10.30 i jeszcze musi trenować. Nuda. Więc trzeba sobie jakoś radzić, urozmaicać czas. Pograć w siatkonogę, pobawić się piłeczką. Za 20 tys. pensji miesięcznie albo jeszcze więcej. Plus premie.

W ramach "represji" Rachwałowi kazali trenować rozłażącą się piłką. Ale gdy wcześniej oglądałem go na boisku w meczach ligowych, to miał problem z poprawnym trafieniem w nowiutką piłkę. Więc może to nie wina piłek, tylko braku umiejętności piłkarza Rachwała?

Ten obcy Czech

Z kolei piłkarzowi Gancarczykowi nie podobał się trener Zagłębia. Wszystko przez niego.

Gancarczyk szczerze wspomina: "Na początku nie było tak źle, ale potem w lidze nam nie szło, Urbana zwolnili i za niego przyszedł ten Czech. Ja mogę powiedzieć, że nie szanuję tego człowieka. On odsunął mnie od drużyny, ale nie potrafił powiedzieć za co. Do dziś tego nie wiem. Jak pytałem, to odsyłał do prezesów, a prezesi z powrotem do niego".

"Ten Czech" - to polski pan piłkarz mówi o swoim szkoleniowcu. O Pavle Hapalu. Gracz do dziś nie wie, dlaczego z niego zrezygnował? Pewnie "ten Czech" tak już ma, że lubi działać na szkodę swoją i zespołu, który prowadzi. Celowo chce przegrywać. I nie lubi Polaków, jak to Czech. Perfidny. Odsunął Gancarczyka od gry, a on przecież był najlepszy w Zagłębiu. Tak jak najlepszy był wcześniej w Polonii Warszawa, która za darmo oddała go do Lubina.

Ruszyć piłkę do przodu

W Zagłębiu piłkarzy "dręczyli" też finansowo. Pan Rachwał rozliczał swoich ciemiężycieli: "Powiedziałem w Lubinie, że rozwiążę umowę i poszukam sobie nowego pracodawcy. W Zagłębiu nie chcieli się jednak ze mną dogadać".

Szkoda, że zapomniał dodać, na czym to "dogadanie się" polega. Kibice chętnie posłuchaliby o kulisach takich rozstań. O tym, że piłkarz rozwiąże kontrakt i odejdzie z klubu, ale pod warunkiem, że z góry dostanie pieniądze za cały rok. A źli ludzie z klubu chcą mu na pożegnanie zapłacić tylko za pół roku. Aż w akcie desperacji zawodnik zgodzi się i zainkasuje te sześć pensji z góry. I natychmiast podpisze kontrakt z innym klubem, gdzie oczywiście skasuje kolejne pieniądze.

Na szczęście nasz zawodnik profesjonalista cały czas myśli, co zrobić, aby polski futbol był jeszcze lepszy, abyśmy wreszcie stali się piłkarską potęgą. Dlatego pan Rachwał apeluje: "Trzeba coś z tym zrobić, bo jeżeli polska piłka ma ruszyć do przodu, takie rzeczy nie mogą mieć miejsca".

Generalnie to jest bardzo trafna, cenna uwaga pana Rachwała. Choć w szczegółach "ruszania do przodu polskiej piłki" możemy się różnić. Bo tak sobie nieśmiało myślę, że im mniej będzie Rachwałów i Gancarczyków w naszej piłce, tym szybciej silniejsza i normalniejsza się stanie.

Na razie pan Rachwał znalazł zatrudnienie w GKS-ie Bełchatów. Klubie zajmującym ostatnie miejsce w ekstraklasie, mającym iluzoryczne szanse na uniknięcie degradacji. Jednak pewnie piłki mają tam nowe, bez odłażących łat. A pana Gancarczyka ciągle testuje GKS Katowice, 13. zespół z I ligi. Ale jest blisko podpisania kontraktu.

Komentarze (36)
Polskie kluby strasznie gnębią zawodników: Pan piłkarz się skarży
Zaloguj się
  • jedrek77

    Oceniono 158 razy 110

    Ja bym bardzo chciał być taki "gnebiony" za 20 tys/mies. To musi byc strasznie ciężkie życie przychodzić do klubu na 8 rano trochę pobiegac i pokopac piłkę (fakt, ze taka z której łaty odpadają)
    Jak gość ma ambicje i chce grać to niech rozwiąże kontrakt i idzie grać. W końtrakcie miał zapisana kasę i ja dostawał na czas, gwarancji grania w każdym meczu prezes mu nie podpisał. Piłkarzom się w d.pach poprzewracalo i tyle

  • wrobel1512

    Oceniono 137 razy 51

    Tekst sponsorowany? Nikt nie kazal podpisywac klubowi z Rachwalem umowy na podstawie, ktorej bral on 20 tys miesiecznie. Zaglebie bylo znane (teraz zmieniaja polityke) z tego, iz niewazne czy sie stoi czy sie lezy syty kontrakt sie nalezy. Niestety w nazej lidze panuje mentalna dzicz w Jagielloni Trytko rozbiera choinke i siedzi 8h bezczynnie, w Polonii byl klub kokosa, gdzie pilkarze biegali po schodach, w Belchatowie odsunieto do ME kilku pilkarzy z duzymi kontraktami, norma jest ze ladujesz w ME badz nie trenujesz w ogole gdy podpiszesz kontrakt z innym klubem na 6 miesiecy przed koncem umowy z obecnym klubem. Wpierw prezesi podpisuja kontrakty na niebotycznych warunkach, a pozniej zmuszaja zawodnikow do ich rozwiazania w przerozny sposob to sie chyba fachowo nazywa mobbing. Nie mam zamiaru bronic zawodnikow, gdyz w naszej lidze sa przeplacani, leniwi, slabi ale ktos do cholery te umowy z nimi podpisuje. Ciekawe jak by sie czul autor tego tekstu gdyby przychodzil do pracy a szef kazal by mu pisac cogodzinna relacje na cztery strony formatu A4 jak sie prezentuje aktualna pogoda w Ulan Bator.

  • mloo

    Oceniono 59 razy 37

    Niech ktoś pognębi mnie w ten straszny sposób za jedyne 7 koła. Będę przychodził do pracy na 7:00 Na siłowni będę sprzątał po sobie a piłki w czynie społecznym sam za swoje pieniądze zreperuję albo przyniosę swoje prywatne. W końcu jak się zarabia 7 tysięcy to można sobie kupić co miesiąc 2-3 nowe piłeczki. Matko marzę o takich wczasach od lat.

  • nigelloht

    Oceniono 92 razy 34

    Super artykuł :) w 100% się z panem zgadzam, jeśli chciał tak bardzo grać mógł od razu rozwiązać kontrakt i isc gdzieś do 1 lub 2 ligi, zamiast tracić pół roku...

  • dr_avalanche

    Oceniono 139 razy 31

    Szanowny panie dziennikarzu, to może zrobimy tak - pana biurko przesuniemy do kibla, będzie pan teraz pisał swoje teksty tuż obok pisuarów. Co prawda tam nie ma szyby, więc będzie pan musiał pracować przy sztucznym świetle, ale jakoś pan sobie da radę. Ten nowoczesny komputerek na którym pan pracuje też panu zabierzemy, na tym stanowisku nie ma go jak podłączyć do sieci. Ale niech się pan nie przejmuje - dostanie pan stary pecet z procesorem 386. Nie, nie ma wejścia na pendrive'a, są za to stacje na dyskietki. Da pan sobie radę, prawda? Aha, i już nie pisze pan o sporcie. Teraz ma pan przygotowywać notatki o pękniętych rurach i dziurach w drogach w dziale miejskim. A na jutro mam dla pana zadanie specjalne - reportaż o odśnieżaniu. O 4.00 rano się pan stawia na punkcie zbiórki ekipy sprzątającej...

    No i jak, choć kasa wciąż ta sama, nie będzie pan narzekał?

    Tak już na poważnie - piłkarzyki są przepłacani i przez to oderwani od rzeczywistości. Rzecz jasna jeśli mają ambicje, zawsze mogą rozwiązać umowę i odejść rezygnując z pieniędzy. Ale z drugiej strony jest przecież coś takiego jak podpisana umowa. Przez dwie strony. Piłkarz to też pracownik, jak my wszyscy. Dlaczego skoro ja mogę, akurat on ma nie mieć prawa awanturować się, gdy mu pracodawca zmienia warunki pracy?

  • artur74

    Oceniono 68 razy 28

    Świetny tekst! Wielu piłkarzy w Polsce nie zdaje sobie tak do końca sprawy, w jakim świecie żyją
    Ostatnio wyczytałem, jak wielu piłkarzy, mających za sobą grę w Bundeslidze, musi żyć z zasiłków dla bezrobotnych!
    Kluby się coraz bardziej profesjonalizują, istnieje coraz większa konkurencja, z kraju i zagranicy. Kiedyś łatwiej było słabszym piłkarzom utrzymać się w tym systemie, teraz coraz to szybciej weryfikuje się ich rzeczywiste umiejętności. Kryzys gospodarczy na świecie przyspieszył wiele zmian w piłce nożnej, przeciętnym piłkarzom coraz trudniej jest znaleźć klub. Z kolei piłkarzom wybitnym płaci się coraz więcej.
    Dla wielu piłkarzy wywodzących się ze starego systemu, ten okres przemiany jest szokiem. Wielu z nich nie posiada żadnego innego pomysłu na swoje życie, ich edukacja szkolna zakończyła się nierzadko na szkole podstawowej. I zderzenie z rzeczywistością bywa dla nich bardzo bolesne! Nagle dociera do panów piłkarzy, że niejeden Polak zarabia tyle w rok, ile oni dostają na miesiąc...

  • jakubcrocop

    Oceniono 9 razy 7

    Co on wgl pie... :/ Ludzie pracują cały miesiąc za 2 czy 3 miesiące na budowie gdzie jest o wiele ciężej , a on mówi że kopanie piłki i przychodzenie na treningi na 10 , troche pobiega zarobi za to 20 tys. i on to ku... nazywa męką ... niech sie zastanowi co mówi bo polscy piłkarze powinny zarabiac conajmiej 4 razy mniej bo i tak nic w piłce nie osiągają ;/

  • marciinek1991

    Oceniono 38 razy 4

    to że piłkarze zarabiają bajońskie sumy za bieganie po zielonej trawce każdy wie, i każdy wie że to przesada, ameryki tu nikt nie odkrył. Ten artykuł wcale nie jest świetny. Widziały gały co brały, skoro to takie beztalencia to po co ich zatrudniać za 20 patyków miesięcznie, a później odbierać im szanse na rozwój poprzez odsuwanie od treningów z pierwszym składem? Jeśli nie byli na pierwszy skład to spoko, ja nie mówię że muszą grać w meczach, ale takie zachowanie władz KGHM-u to przegięcie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX