Czy PZPN dzieli kluby na lepsze i gorsze? Afera korupcyjna pokazuje, że tak

Dlaczego za identyczne przestępstwo korupcyjne PZPN inaczej ukarał Cracovię i Zagłębie Lubin?
Siedem lat temu piłkarze Zagłębia Lubin i Cracovii dogadali się na remis. Za łapówkę. Kilku graczy Cracovii zaproponowało tym z Lubina, że za 100 tys. zł odpuszczą im mecz. Ci z Zagłębia potrzebowali remisu, aby zapewnić sobie udział w europejskich pucharach. Propozycję przyjęli, zrzucili się na łapówkę i zagrali na 0:0 w ustawionym spotkaniu.

Później, w śledztwie prokuratorskim, wszystko ujawniono. Piłkarze zostali oskarżeni o korupcję i ukarani przed sądem.

Kary na obydwa kluby nałożył też Polski Związek Piłki Nożnej. W tym wątku afery Zagłębie musiało zapłacić 300 tys. zł grzywny i rozpoczęło ten sezon z trzema ujemnymi punktami. Odwołania lubinian nie dały żadnego efektu, pomimo że Zagłębie wzorowo rozliczyło się ze swoją mroczną przeszłością.

Cracovią PZPN zajął się później i potraktował klub łagodniej. Mieli zapłacić tylko 100 tys. zł grzywny i rozpocząć nowe rozgrywki z trzema minusowymi punktami. Ale po odwołaniu klubu Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN karę jeszcze zmniejszyła - Cracovia nie ma już żadnych punktów ujemnych.

Decyzja PZPN jest kuriozalna. Za to samo przewinienie zastosowano dwie różne kary. Zagłębie potraktowano surowo, Cracovię łagodnie. Jak to wytłumaczyć? Czy krakowski klub ma lepsze układy w piłkarskiej centrali? Może PZPN uznał, że kupowanie meczu jest większym przestępstwem niż jego sprzedawanie?

Wyroki w tak ważnych sprawach jak afera korupcyjna nie powinny wywoływać podejrzeń, że prawo w PZPN nie jest równe dla wszystkich. A takie potraktowanie Zagłębia dowodzi, że dla PZPN - firmowanego już przez prezesa Zbigniewa Bońka - są kluby lepsze i gorsze.