Przed derbami piłkarze Zagłębia pod presją: Wielu zawodników gra o nowe, dobre kontrakty

Piłkarskie derby regionu to nie tylko pojedynek o prestiż. W Lubinie wciąż marzą o pucharach, dlatego dla Zagłębia mecz ze Śląskiem to szansa przedłużenia nadziei na grę w Lidze Europy, a dla wielu piłkarzy gra o nowe kontrakty.
Przed niedzielnymi derbami sportowo w zdecydowanie lepszej sytuacji jest Śląsk. Mistrzowie Polski są na trzecim miejscu w tabeli, poza tym grają w finale Pucharu Polski. Dzięki temu wrocławianie mają ogromne szanse, aby w kolejnym sezonie zagrać w europejskich pucharach.

Marzenia o europejskich pucharach

Co ciekawe, w Lubinie też myślą o starcie w Lidze Europy. Mimo że Zagłębie jest na odległym, dziesiątym miejscu, wszystko może się jeszcze zdarzyć. Tym bardziej że w tym sezonie rywalizacja w środku stawki jest wyjątkowo wyrównana, różnice punktowe pomiędzy klubami minimalne, a tabela mocno "spłaszczona".

- Ze Śląskiem zagramy nie tylko o prestiż, żeby pokazać, kto jest lepszy na Dolnym Śląsku - podkreśla Marek Bestrzyński, prezes Zagłębia Lubin. - My wciąż myślimy o europejskich pucharach i chcemy wygrać ze Śląskiem, aby awansować w tabeli, i do końca walczyć o udział w Lidze Europy. Do czwartego miejsca tracimy tylko pięć punktów, a do końca sezonu pozostało jeszcze siedem kolejek.

Bestrzyński dodaje: - Pomijam fakt, że odebrano nam trzy punkty, a Cracovię za ten sam czyn potraktowano łagodnie i karne punkty przywrócono. My wciąż mamy szanse na wysokie miejsce w tabeli, bo z tuzami ligi, Legią oraz Lechem, już graliśmy.

Brakuje wojowników

Zagłębie organizacyjnie i finansowo na tle większości polskich klubów prezentuje się doskonale. Klub nie ma żadnych problemów, piłkarze podpisują w Lubinie dobre kontrakty, które wypłaca im się na czas. Personalnie drużyna jest mocna. Zespół prowadzi ciekawy zagraniczny szkoleniowiec.

Problem w tym, że komfortowe warunki pracy w Lubinie nie do końca przekładają się na wyniki, jakie Zagłębie osiąga.

Drużyna dotarła do ćwierćfinału Pucharu Polski, ale niespodziewanie odpadła tam po meczach z nie najsilniejszym przecież Ruchem Chorzów. Miejsce w tabeli ekstraklasy też nie powala na kolana. Poza tym mecze z czołowymi drużynami ligi - Legią Warszawa oraz Lechem Poznań - pokazały, że piłkarze Zagłębia mentalnie nie są wojownikami, którzy byli w stanie podjąć walkę z rywalami.

Bestrzyński: - Czuję niedosyt po meczach z Legią oraz Lechem. Blado wypadliśmy w tych pojedynkach. Szczególnie po tym drugim spotkaniu jestem rozczarowany. Nie rozumiem, co stało się z zespołem, który dobrze rozpoczął pojedynek i prowadził w Poznaniu 1:0. I wtedy jakby zawodnicy przestraszyli się tego, że wygrywają z Lechem? Nie potrafię tego wytłumaczyć - przyznaje.

W starciu z Legią wyglądało tak, jakby lubinianie przyjechali do Warszawy pogodzeni z tym, że przegrają. Nie podjęli walki i brutalnie mówiąc - oddali mecz walkowerem. W Poznaniu Zagłębie nie przekonało. Wszystko wygląda tak, jakby na wysokim miejscu w tabeli bardziej zależało właścicielom klubu, a nie piłkarzom, których zadowala przeciętność.

Walka o dobre kontrakty

Po sezonie w Lubinie kontrakty kończą się aż jedenastu piłkarzom. W tym gronie są m.in.: Pawłowski, Costa, Małkowski, Sernas, Horvath, Tunczev, Hanzel, Wilczek, Lira, Trochim. Niektórzy z graczy sami zamierzają się pożegnać z Zagłębiem, bez względu na decyzje klubu. Do zagranicznego klubu chce przenieść się Pawłowski, a Costa ma ofertę z Lecha Poznań. Prezes Bestrzyński zaznacza, że klub negocjuje z obydwoma przedłużenie umowy, ale trudno przewidywać, czy piłkarze zdecydują się zostać.

Z kolei Sernas został wypożyczony do Turcji, gdzie odzyskał dobrą dyspozycję i imponuje skutecznością. Litwin może wrócić, ale pewnie za dobre pieniądze zostanie sprzedany.

Jednak wszyscy pozostali gracze z wygasającymi kontraktami nie mogą być niczego pewni.

- Wielu z nich wie, że grają teraz o swoją przyszłość, o nowe, dobre umowy - podkreśla prezes Zagłębia. Uważniej przypatrujemy się tym graczom. Oni dobrze wiedzą, że nie wszyscy zostaną w Zagłębiu, i właśnie w tym decydującym momencie sezonu muszą udowodnić, że warto dalej na nich stawiać. Ci gracze powinni pokazać, że są w stanie podołać presji wyniku, bo nasze aspiracje są wysokie. Chcemy grać w europejskich pucharach i potrzebujemy profesjonalnych piłkarzy, którzy spełnią nasze oczekiwania. Jeśli ci zawiodą, poszukamy innych - kończy Marek Bestrzyński.

Przekaz szefa klubu z Lubina jest jasny. Przeciętność i miejsce w środku tabeli właścicieli Zagłębia nie zadowoli. Jeśli piłkarze nadal będą zawodzić, to po sezonie niektórzy pożegnają się z klubem, w którym płaci się dobrze i zawsze na czas.

Czy w ciężkich czasach taka groźba na piłkarzy podziała?

Kto wygra piłkarskie derby Dolnego Śląska?