Zagłębie Lubin domaga się przeprosin od trenera Lecha Poznań. Prawnicy już wysłali wezwanie

Zagłębie domaga się przeprosin od Mariusza Rumaka, trenera Lecha Poznań. To efekt wypowiedzi szkoleniowca: ?Nie liczyć się z kosztami mogą jedynie kluby takie jak Zagłębie Lubin, które wydają nie swoje pieniądze, ale spółki skarbu państwa?
Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco! >>

Jedna z kancelarii prawnych reprezentująca Zagłębie przesłała do trenera Mariusza Rumaka wezwanie do przeprosin za wypowiedź z konferencji prasowej, dotyczącą lubińskiego klubu. W piśmie Zagłębie żąda przeprosin takiej treści:

"Przepraszam Klub Zagłębie Lubin SA za naruszenie dóbr osobistych poprzez pomówienie i narażenie na utratę zaufania publicznego. Moja wypowiedź odnosząca się do Zagłębia Lubin w wywiadzie opublikowanym w dniu 5.06.2013 r. jest nieprawdziwa i nie ma odniesienia do rzeczywistości. Przepraszam i ubolewam, iż moja wypowiedź naruszyła dobre imię Klubu Zagłębie Lubin SA".

Podczas konferencji szkoleniowiec Lecha analizował transfery, jakie może przeprowadzić jego zespół. Rumak powiedział wówczas m.in: "Wszystkie polskie kluby zwlekają z transferami, żeby zapłacić mniej. No, prawie wszystkie. Nie liczyć się z kosztami mogą jedynie kluby takie jak Zagłębie Lubin, które wydają nie swoje pieniądze, ale spółki skarbu państwa. My musimy - wyjaśnia".

Media opisały wypowiedzi szkoleniowca, m.in. w tekście: "Trener Mariusz Rumak gotów poczekać na transfery do Lecha Poznań: - Podchodzę po poznańsku", opublikowanym w portalu sport.pl.

- Zaskoczyło mnie zachowanie trenera Rumaka, który mówił o transferach Lecha, a nagle dorzucił złośliwość dotyczącą Zagłębia. Kompletnie tego nie rozumiem - mówi Marek Bestrzyński, prezes lubińskiego klubu. - Przede wszystkim Zagłębie to nie państwowy klub, gdyż nasz właściciel, KGHM, jest spółką, w której skarb państwa ma mniejszościowe udziały. Przychody z tytułu kontraktu sponsoringowego z KGHM to tylko jedno ze źródeł naszych przychodów. Zagłębie systematycznie zwiększa swoje dochody z innych źródeł: sprzedaży biletów, gadżetów i od innych sponsorów - zaznacza.

Zagłębie Lubin od bardzo dawna jest w polskim sporcie trochę takim "chłopcem do bicia", krytykowanym, że właścicielem klubu jest bogata spółka KGHM Polska Miedź SA. Skarb państwa ma w niej 31,79 proc. udziałów. Równocześnie wiele innych spółek z udziałem skarbu państwa sponsoruje polskie kluby czy sportowców. W tym gronie są: Tauron (30,06 proc. udziałów państwa), Enea (51,51 proc. udziałów państwa) czy PGE (68,21 proc. udziałów państwa) sponsorujące różne kluby: piłkarskie, żużlowe, siatkarskie, całą ligę koszykarską (Tauron Basket Liga) czy żużlową (Enea Ekstraliga).

Z kolei 49 proc. udziałów w piłkarskim Śląsku ma miasto Wrocław, wydające na drużynę publiczne pieniądze. W podobny sposób Gliwce utrzymują piłkarzy Piasta.

Bestrzyński: - KGHM jest związany z Zagłębiem praktycznie od zawsze. Przez lata firma była sponsorem drużyny, a stosunkowo niedawno została właścicielem. U nas nie ma czegoś takiego, że sponsor co kilka lat przekazuje pieniądze na inną drużynę w różnych regionach Polski. KGHM i Zagłębie od bardzo dawna wpisały się w społeczną historię Lubina, tworzą ją i będą to czynić w przyszłości.

Co ciekawe - w kontekście wspomnianych przez trenera wydatków na transfery - Zagłębie na razie sprowadziło jednego zawodnika - Aleksandra Kwieka za darmo. Również za darmo ma trafić do Lubina Miłosz Przybecki, który chce rozwiązać kontrakt z Polonią Warszawa.

Lech pozyskał też za darmo Szymona Pawłowskiego, byłego piłkarza Zagłębia. Ale - jak informowały różne media - poznański klub oferował 430 tys. euro za Estończyka Henrika Ojamaa, jednak przebiła go Legia. Teraz Lech ma proponować 350 tys. euro za Rumuna Aureliana Chitu.

Z trenerem Mariuszem Rumakiem nie udało się nam skontaktować. Do poniedziałku jest na urlopie i nie odbiera telefonów.

Wrocław.sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas! >>