Pożegnanie z Zagłębiem: Koniec nieudanej misji trenera Pavla Hapala

Trener Pavel Hapal nie będzie dłużej prowadził piłkarzy Zagłębia Lubin. Mając ogromne możliwości walki o sportowe sukcesy, Czech absolutnie zawiódł i sprawiedliwie zasłużył na dymisję.
Cierpliwość szefów Zagłębia Lubin wobec trenera Pavla Hapala wyczerpała się. Świetnie opłacany czeski szkoleniowiec przez niecałe dwa lata swojej pracy w klubie miał stworzone idealne warunki do osiągania sukcesów. Spełniano jego wszelkie życzenia transferowe, przez wiele miesięcy nie wywierano żadnej presji. Wszystko po to, aby prowadzone przez niego Zagłębie zaczęło sięgać po jakiekolwiek sukcesy.

Transferowe wynalazki

Dziś z perspektywy czasu można tylko ze smutkiem stwierdzić, że niestety, ale realizowano pomysły transferowe Hapala, a większość z nich okazała się niewypałami. Bo kto jeszcze pamięta dziś takich piłkarzy jak Sloboda czy Hodur, których czeski szkoleniowiec koniecznie chciał mieć w Lubinie? W czym byli lepsi od wychowanków Zagłębia? Znacznie tańszych i jednak bardziej związanych z klubem.

Podobnych pytań można stawiać znacznie więcej. Dlaczego czeski trener konsekwentnie od wielu miesięcy stawia na Roberta Jeża, zawodnika będącego w katastrofalnej dyspozycji? Zawodnika imitującego grę w defensywie, nic niewnoszącego do ofensywy, kreowania ataków swojej drużyny. Dlaczego Litwin Darvydas Sernas może strzelać gole w Widzewie, w lidze tureckiej, a u Hapala w Zagłębiu potykał się o własne nogi? I uwaga ta dotyczy nie tylko Sernasa, ale również innych zawodników, którzy po opuszczeniu Lubina zaczynali lepiej grać.

Drużyna bez wyrazu

A patrząc z innej strony, też można się zastanawiać, dlaczego przed przyjściem do Lubina Jeż czy Kwiek dobrze funkcjonowali w Górniku Zabrze, Małkowski w Bełchatowie, a Wilczek w Piaście Gliwice? Nie wszystko można sprowadzić do konkluzji, że w Zagłębiu piłkarzom nie chce się grać. Bo tak nie jest.

Oczywiście każdy szkoleniowiec ma własną wizję gry zespołu i do niej dobiera konkretnych piłkarzy. Miał więc prawo trener Hapal stawiać, na kogo chciał. Problem w tym, że z jego wyborów nic dobrego dla Zagłębia nie wynika. Lubiński zespół jest wyjątkowo nijaki, trudno o nim powiedzieć, że ma jakiś styl, czymś się wyróżnia.

W pozytywach Zagłębie nie wyróżnia się niczym. Nie gra dobrze w ataku pozycyjnym ani w kontrataku, nie jest groźne przy stałych fragmentach gry. Po prostu to zespół bez wyrazu.

Chyba że przyjmiemy zasadę, że jak Przybecki raz się "urwie" rywalom, to Zagłębie świetnie opanowało kontry, a jak Jeż z Banasiem dwa razy rozegrają "klepkę", to już mamy tiki-takę po lubińsku.

Niemoc Hapala

Mimo wszystko niemoc Hapala w Lubinie zaskakuje. Naprawdę w pewnym momencie wszystko wskazywało, że trener z doświadczeniem w Lidze Mistrzów poprowadzi lubińską ekipę do sukcesów. Przynajmniej w skali krajowej. Przecież w pewnym momencie Hapala chciała z Zagłębia transferować Legia Warszawa, której szefowie też widzieli w nim inteligentnego szkoleniowca, który gwarantuje lepsze wyniki niż nasi specjaliści.

Misja Pavla Hapala w Zagłębiu Lubin dobiegła końca. Czech raczej już nie poprowadzi drużyny w kolejnym meczu z Lechem Poznań. O jego dymisji nie zadecydowały dwa kolejno przegrane mecze, ale cały ciąg zdarzeń, jeszcze z końcówki minionego sezonu. Drużyna prowadzona przez Hapala zamiast grać lepiej, systematycznie obniża loty. Wyraźna porażka z nie najmocniejszą kadrowo Pogonią oraz przegrana z Piastem przypieczętowały decyzję o jego zwolnieniu.

Dyrektor na cenzurowanym

I tym razem zwolnienie trenera zaledwie po dwóch kolejkach ligowych nie jest wyrazem desperacji ani głupoty, tylko realnej oceny sytuacji. Bo jeśli w tamtym sezonie Marcin Brosz z beniaminkiem Piastem Gliwice mógł awansować do Ligi Europy, to można śmiało zapytać - dlaczego nie udało się to Hapalowi z Zagłębiem? I dlaczego po dwóch kolejkach tych rozgrywek ten sam Piast ma sześć punktów, a Zagłębie zero? To już nie przypadek, to konsekwentny lot w dół.

Większym problemem Zagłębia niż zwolnienie trenera Hapala jest znalezienie jego następcy. Na razie zespół tymczasowo ma przejąć młody asystent Adam Buczek. Warunek jest prosty i przejrzysty - jeśli da radę, obejmie zespół na dłużej. Jeśli nie, ruszą poszukiwania nowego kandydata. I nie tylko poszukiwania trenera. Pozycja dyrektora sportowego Zagłębia Pawła Wojtali słabnie z dnia na dzień.