Zagłębie z Lechem zdobyło pierwszy punkt w sezonie

Zagłębie Lubin ma już pierwszy punkt w tym sezonie i na razie dla drużyny z Lubina na tym pozytywy się kończą. Podopieczni trenera Adama Buczka w jego debiucie bezbramkowo zremisowali z Lechem Poznań.
Nowy trener Zagłębia w swoim debiucie wielu zmian w zespole nie zrobił: od pierwszej minuty zagrali Cotra i Woźniak, zastępując odpowiednio pauzujących z powodu urazów: Pavla Vidanowa i Michala Papadopulosa. W środku pomocy zamiast Kwieka grał Piątek.

Adam Buczek w pierwszym spotkaniu przyjął chyba taką zasadę jak niegdyś debiutujący w Śląsku Orest Lenczyk. Buczek wyraźnie postawił na to, by jego piłkarze najpierw w lidze przestali przegrywać i dlatego po dwóch porażkach zalecił im wyjątkową koncentrację na defensywie. To przyniosło punkt - pierwszy w tym sezonie. Lepszej gry raczej nie przyniosło w ogóle.

Lubinianie w pierwszej połowie głównie skupiali się na tym, by rozbijać akcje Lecha, niż na tym, by konstruować własne. Efekt to brak celnych strzałów, których zresztą nie oddał także wicemistrz Polski. Poznaniacy byli aktywniejsi, próbowali operować piłką, ale nie przekładało się to wcale na klarowne sytuacje podbramkowe. Jedną miał Vojo Ubiparip, po podaniu Szymona Pawłowskiego strzelił nawet gola, lecz był w tej sytuacji na spalonym.

W drugiej połowie lubinianie jakby zrozumieli, że Lech w tej fazie sezonu nie jest w najwyższej dyspozycji więc można spróbować zagrać w nim nieco odważniej. Gospodarze częściej pojawiali się na połowie przeciwnika, w 55. minucie przeprowadzili nawet koronkową akcję, po której w dobrej sytuacji był Łukasz Piątek. Niestety, pomocnik gospodarzy fatalnie przestrzelił. Poza tym jednak poziom meczu wicemistrza Polski z drużyną z aspiracjami był bardzo słaby.

Drużyny grały wolno, nie tworzyły akcji ofensywnych, nie oddawały strzałów. Jeśli więc kogoś w Zagłębiu można pochwalić, to chyba tylko duet stoperów Lubomir Guldan - Adam Banaś. Pierwszy z nich skutecznie pilnował szczególnie byłego gwiazdora Zagłębia - Szymona Pawłowskiego.

Lubinianie mimo słabej gry mieli szanse na zwycięstwo. Niestety, w samej końcówce wprowadzony Dawid Abwo nie potrafił celnie podać do kolegów stojących przed bramką Lecha. Skończyło się więc bez bramek, co w jakimś sensie może być odbierane jako sukces drużyny z Lubina. Choć od niej, mimo zmian, nadal powinno się wymagać więcej. O Lechu reprezentującym Polskę w europejskich pucharach nawet nie wspominając.