Sport.pl

Sędzia w meczu z Lechem ewidentnie skrzywdził Zagłębie Lubin. Bezkarnie?

Arbiter Tomasz Wajda, sędziujący mecz Lecha Poznań z Zagłębiem Lubin, popełnił dwa kardynalne błędy. Obydwie sytuacje arbiter zinterpretował na niekorzyść Zagłębia, co mogło mieć wpływ na wynik meczu.
Najpierw w pierwszej połowie przy stanie 0:0 nie zareagował na ewidentny faul stopera Lecha Manuela Arboledy na Davidzie Abwo. Obrońca Lecha blokował piłkę, do której z boku biegł Abwo. W pewnym momencie - już w polu karnym - Arboleda zorientował się, że bramkarz jego zespołu może nie zdążyć złapać piłki i pierwszy znajdzie się przy niej skrzydłowy Zagłębia.

Wtedy obrońca Lecha stracił zainteresowanie piłką, ruszył w kierunku biegnącego rywala i z wyciągniętym łokciem, siłą całego ciała staranował przeciwnika. W tym momencie Arboleda absolutnie nie był zainteresowany piłką, miał tylko jeden cel - w nieprawidłowy sposób zneutralizować gracza Zagłębia. Udało mu się w stu procentach - Abwo padł na ziemię, a arbiter nie zareagował.

Zdarzenie miało miejsce w polu karnym. Skrzydłowy Zagłębia znalazłby się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Decyzja powinna być jedna - rzut karny dla Zagłębia i kartka dla Arboledy. Żółta czy czerwona?

Druga feralna sytuacja zdarzyła się po przerwie, gdy Zagłębie prowadziło 1:0. Po prostopadłym podaniu piłkę przejął szybki Arkadiusz Piech i będąc już na połowie rywala, został od tyłu ścięty z nóg przez Luiza Henriqueza. Obrońca Lecha próbował odebrać piłkę wślizgiem z tyłu, ale absolutnie nie trafił w piłkę, tylko brutalnie w nogi Piecha i powalił go na murawę. Zagranie było ostre i mogło doprowadzić do ciężkiej kontuzji napastnika lubinian. Nawet do złamania nogi. Ale sędzia Wajda ani żaden z jego asystentów nie zareagowali - choć faul był ewidentny - i puścili grę.

Od pewnego czasu władze światowego futbolu wprowadzają zmiany, tak aby futbol był jeszcze bardziej ofensywny i widowiskowy. W tym kierunku idą zmiany w przepisach sędziowskich, dotyczące one m.in.: spalonego, preferowania gry ofensywnej i karania zagrań brutalnych, mogących spowodować kontuzję zawodnika.

Obydwie sytuacje w meczu Lecha z Zagłębiem były przykładem, w którym arbiter nie tylko popełnił błędy, ale zinterpretował zdarzenia odwrotnie niż preferują władze FIFA, International Board i w pewnym zakresie UEFA. A to one ustalają reguły gry w piłkę nożną.

Arbiter jest tylko człowiekiem i może się pomylić, może pewnych zdarzeń nie zauważyć. Współczesny futbol jest bardzo szybki, dynamiczny i ludzkie oko czasami nie jest w stanie wszystkiego wyłapać. Zdarza się to często przy spalonym. Bywa i tak, że nawet w powtórkach telewizyjnych ciężko jest ocenić - był spalony, czy jednak nie? Ale sytuacje, do których doszło podczas meczu w Poznaniu nie były wyjątkowo trudne. Tym bardziej zaskakuje fakt, że arbiter je tak zinterpretował.

Kiedy piłkarz zagra słabszy mecz, na kolejny pojedynek trener może posadzić go na ławce rezerwowych, albo nawet na trybunach. Sędzia Tomasz Wajda powinien odpocząć od prowadzenia meczów. Przynajmniej w jednej kolejce. Lepiej niech przemyśli swoją pracę. Bo jeśli nie spotka go kara i uzna, że prowadził zawody prawidłowo, to w kolejnych spotkaniach konsekwentnie może podejmować podobne decyzje. I krzywdzić inne zespoły.

Więcej o: