Zagłębia Lubin walka o byt: Czy ekpia trenera Lenczyka uniknie degradacji?

Dla piłkarzy Zagłębia Lubin start wiosennej rywalizacji w ekstraklasie oznacza początek walki o byt. Trener Orest Lenczyk sporo zmienił w drużynie. Ale Zagłębie nadal jest wielką niewiadomą
Postawisz na piłkarzy Zagłębia w swoim składzie w Wygraj Ligę?

Po fatalnej jesieni Zagłębie plasuje się tuż nad strefą spadkową. Zespół zawodził na całej linii. W efekcie szybko zdymisjonowano Pavela Hapala, a Adam Buczek też nie poradził sobie jako pierwszy szkoleniowiec.

Sięgnięto więc po doświadczonego Oresta Lenczyka, który już raz w Lubinie świetnie sprawdził się w roli "strażaka". Okazało się jednak, że nawet najbardziej utytułowany polski szkoleniowiec ostatnich lat jesienią w Lubinie wiele nie zdziałał. Najbardziej znaczące były jego wypowiedzi dotyczące umiejętności przynajmniej części piłkarzy. Wynikało z nich, że umiejętności te - delikatnie mówiąc - nie są najwyższe.

Lenczyk nie miał złudzeń, że potrzebuje w zespole świeżej krwi. Z Lubinem najpierw rozstał się Dennis Rakels, który mocno podpadł Lenczykowi. Rakels wspólnie z Robertem Jeżem i Michałem Gliwą znalazł się też na celowniku bandytów, którzy zaatakowali w różny sposób całą trójkę. Rakels był straszony, Gliwie rozbito samochód, a Jeża pobito. Po tych zajściach dalszej gry w Zagłębiu odmówili także Jeż oraz Gliwa. I w przerwie zimowej pożegnali się z klubem.

Zagłębie miało jednak możliwości, by sprowadzić nowych zawodników. Jako pierwszy w Lubinie zameldował się Łukasz Janoszka. Ponieważ bardzo źle wyglądała jesienią organizacja gry i brakowało lidera drugiej linii, który kierowałby akcjami ofensywnymi zespołu, pojawili się Portugalczyk Manuel Curto i Szwed Johan Bertilsson. Ten pierwszy przyjechał na testy, ale szybko przekonał do siebie trenera Zagłębia. Ma za sobą występy w kadrach juniorskich swojego kraju, gdzie był wyróżniającym się zawodnikiem. Potem jego kariera zgasła, ale talentu i umiejętności na naszą ligę powinno mu wystarczyć.

Drugi był na celowniku Zagłębia od kilku miesięcy. Ostatnio grał na zapleczu szwedzkiej ekstraklasy, i to z powodzeniem. Był podstawowym graczem Degerfors, dla którego w 28 meczach strzelił 16 goli. To właśnie on ma być nowym liderem ofensywy Zagłębia.

Do bramki Zagłębie zakontraktowało rosłego Chorwata, Silvio Rodicia. O jego transfer bardzo zabiegał trener bramkarzy Ryszard Jankowski, a ponieważ raczej rzadko się myli, można mieć nadzieje, że koszmar bramkarskich kiksów to już w Lubinie przeszłość. W ostatniej chwili do drużyny dołączył też Słoweniec Elveden Dżinić. To środkowy obrońca, który kontrakt podpisał do końca czerwca tego roku.

Co te zmiany oznaczają? Przede wszystkim kłopoty z miejscem w składzie dla Adama Banasia i Aleksandra Kwieka. Miłosz Przybecki będzie musiał walczyć o miejsce w wyjściowej jedenastce z Łukaszem Janoszką. W obronie podstawowym graczem będzie Bartosz Rymaniak (Orest Lenczyk mianował go kapitanem zespołu), a nie Paweł Widanow. Wydaje się, że blisko podstawowego składu, ale na środku obrony, jest Jiri Bilek, który będzie tam występował z Lubomirem Guldanem.

Na środku pomocy obok Łukasza Piątka grać będą najpewniej Curto i Bertilsson. Natomiast w wariancie bardziej defensywnym kolejne szanse może dostawać młody Sebastian Bonecki, który miał udane występy jesienią.

Na co stać przebudowane Zagłębie? To jedna z największych zagadek ligi. Jakiekolwiek wyrokowanie na temat potencjału czy szans drużyny z Lubina kończyło się w ostatnich latach całkowitą klapą. Zespół najczęściej zawodził, choć zdarzało się, że gdy skazywano go na najgorsze, nagle odzyskiwał wigor i zaskakiwał wszystkich dobrymi wynikami. Ale degradacji w Lubinie nie wyobraża sobie nikt. Nawet w najczarniejszych snach.

W niedzielę 16 lutego o godz. 15.30 lubinianie podejmą Górnika Zabrze. Już ten mecz odpowie na wiele pytań nurtujących szefów i kibiców Zagłębia.