Sport.pl

Trener Orest Lenczyk po porażce z Jagiellonią: Źle weszliśmy w ten mecz

Zagłębie przegrało pierwszy mecz w rundzie wiosennej - uległo 0:1 w Białymstoku Jagiellonii.
Po spotkaniu obydwaj szkoleniowcy ocenili grę

Orest Lenczyk (trener Zagłębia Lubin)

Jest takie powiedzenie, że się nie weszło w mecz. W pierwszej połowie tak właśnie było. Daliśmy przeciwnikowi grać, ale mimo tego mogło to się zakończyć optymistycznie, bo stworzona w 45. minucie sytuacja dawała szansę, powtarzam szansę, żeby tak było.

W drugiej połowie moi zawodnicy starali się o poprawę wyniku. Po dzisiejszym meczu nie mam zawodnika, którego mógłbym pochwalić. Cały zespół zagrał słabiej. Żałuje, bo Jagiellonia nie postawiła nam tak wysokich warunków, żeby nie dać jej rady. Oczywiście bramka dla Jagiellonii pozwoliła wykorzystać hiszpańskiego "Chomontka", który rozpracował środek boiska, przez co więcej musieliśmy biegać. W każdym razie przykro jest przegrać 0:1. Ja również biorę pod uwagę jazdę z Lubina tutaj. Być może piłkarze Jagiellonii są już przyzwyczajeni do takich podróży i lepiej to znoszą. Pod względem fizycznym dziś nie poznawałem sowich zawodników. A gdy zawodzi szybkość, zwrotność, to piłka staje się siermiężna. Najlepszy dowód na to, że po dwóch, trzech podaniach traciliśmy piłkę. Ja bym nie chciał być tutaj ostatni raz. Chciałbym zobaczyć jeszcze cały stadion. Dlatego apeluje, śpieszcie się, bo chciałbym jeszcze tutaj zagrać na całym obiekcie. We wtorek gramy mecz "o być albo nie być" z Sandecją w pucharze Polski. Być może znów będziemy zmęczeni podróżą, ale liczę na to, że piłkarsko będzie lepiej.

Piotr Stokowiec (trener Jagiellonii Białystok)

Mówiłem ostatnio, że będzie jeszcze dużo radości z naszej gry. Dziś cieszymy się, i z wyniku, i z gry. Wiele było fajnych akcji, dużo utrzymywaliśmy się przy piłce. Zagłębie pokazało, że jest dobrą, szybką drużyna. Dwoma, trzema podaniami przedostawali się pod naszą bramkę. Tego się spodziewaliśmy, tego się obawialiśmy, ale też właśnie na to byliśmy przygotowani. Do pełni szczęścia zabrakło jeszcze jednej bramki, która dodała bym nam jeszcze więcej wiatru. Tak czy inaczej cel został osiągnięty. Wynik cieszy, dlatego możemy teraz świętować, przynajmniej do jutra.

Więcej o: