Sport.pl

Trener Zagłębia Orest Lenczyk winę za słabą grę przeciwko Legii zrzuca na diabła

Piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin czeka ciężka batalia o pozostanie w lidze. Zespół Oresta Lenczyka przystąpi do niej z przedostatniego miejsca w tabeli i bez swojego kapitana Bartosza Rymaniaka, który w meczu z Legią zaatakował sędziego i może mu grozić długie wykluczenie w gry
Rymaniak w meczu z Legią sprokurował rzut karny w 18. minucie, kiedy goście prowadzili już 1:0. Dodatkowo za faul na graczu rywali został wyrzucony z boiska i co gorsze, kompletnie stracił panowanie nad sobą.

Obrońca Zagłębia często bardzo ekspresyjnie dyskutuje z arbitrami, gdy nie zgadza się z ich decyzjami. Jednak tym razem zdecydowanie przesadził - miotał się między głównym arbitrem i asystentem. Wreszcie wpadł w furię, podbiegł do sędziego głównego Jarosława Rynkiewicza i popchnął go.

Za to nieodpowiedzialne zachowanie może zostać ukarany dłuższą absencją, i to w tak trudnym momencie dla zespołu.

- Przyznam, że nie widziałem tej sytuacji - tłumaczył po meczu trener Orest Lenczyk, zapytany, czy zamierza ukarać zawodnika za takie zachowanie. - Myślę, że od karania za wydarzenia na boisku są przede wszystkim sędziowie - odpowiadał szkoleniowiec.

Zagłębie przegrywało, grało w osłabieniu, a Orest Lenczyk rotował składem i na początku drugiej połowy wprowadził na boisko Przybeckiego i Błąda. To był sygnał, że trener Lenczyk zaczyna oszczędzać swoich podstawowych graczy na środowy rewanż z Arką w półfinale Pucharu Polski.

Lenczyk: - To faktycznie jeden z powodów, ale chciałem też coś zmienić w naszej grze z Legią. Obaj ci zawodnicy może nie prezentują jakichś wielkich umiejętności piłkarskich, ale są szybcy. Mieliśmy grać piłki za obrońców i próbować tak zagrozić bramce Legii. Raz się udało.

Ale prawda jest jednak taka, że lubinianie w meczu z obrońcami tytułu praktycznie nie istnieli. Piłkarsko Legia wyglądała na tle lubinian jak zespół z innej planety. Najsmutniejszy dla kibiców miedziowych jest fakt, że nie wynikało to z jakiejś fenomenalnej gry lidera, tylko bardzo słabej Zagłębia.

Trener Lenczyk próbował się bronić, sięgając po argumenty irracjonalne. - Scenariusz tego spotkania pisał chyba diabeł. Najpierw ten fatalny błąd Abwo, potem karny, kartka i było w zasadzie po meczu, bo Legia to za dobry zespół, żeby dać sobie wyrwać zwycięstwo w takiej sytuacji - tłumaczył Lenczyk.

Doświadczony szkoleniowiec lubinian nie potrafił też ukryć zdenerwowania i słownie zaatakował szkoleniowca Legii. Norweg Henning Berg tłumaczył, dlaczego nie dokonał żadnej zmiany. - Nie było sensu, bo w drugiej połowie Zagłębie broniło się całą drużyną w najlepszym razie kilka metrów od własnego pola karnego, a ostatni kwadrans to już w zasadzie nie była piłka nożna i żaden nowy piłkarz i tak nic by nie zmienił - mówił Berg.

Te słowa wyraźnie zdenerwowały Oresta Lenczyka. - Ciekaw jestem, co zrobi pan Berg, jak w następnym meczu będzie w takiej sytuacji jak my dzisiaj. I czy też defensywnej gry swego zespołu w osłabieniu nie będzie uważał za futbol. W przerwie powiedziałem zawodnikom, żebyśmy spróbowali uniknąć katastrofy, może wygrać drugą połowę, zagrać dla tych wspaniałych kibiców - denerwował się Lenczyk.

Na pocieszenie dla gospodarzy sobotniego meczu Berg zauważył też, że gdyby brać pod uwagę tylko wiosenne mecze, lubinianie byliby w czołowej ósemce ligi.

- Zagłębie od zimowej przerwy zrobiło bardzo duży postęp, to dziś zupełnie inna drużyna, lepsza - przekonywał Henning Berg.

Pozostaje pytanie, czy tej lepszej jakości wystarczy na uratowanie ligi. - Walka o utrzymanie to będzie istna rzeźnia - zauważył Adam Banaś i trudno się z nim nie zgodzić.

Więcej o: