Sport.pl

Lubin zmęczony trenerem Lenczykiem czeka na finał Pucharu Polski

Zagłębie Lubin zmierzy się w piątek z Zawiszą Bydgoszcz w finale Pucharu Polski i może wywalczyć prawo gry w Lidze Europy. Ale w Lubinie atmosfera jest fatalna - we władzach klubu są osoby, które najchętniej natychmiast pozbyłyby się trenera Oresta Lenczyka, gdyż drużyna kompromitująco słabo gra w ekstraklasie i grozi jej degradacja.
Piłkarze Zagłębia dokonali rzeczy niebywałej w historii polskiego futbolu - awansowali do finału Pucharu Polski, nie tracąc bramki z gry w żadnym meczu. W kolejnych pojedynkach zremisowali 0:0 i wygrali w karnych 5:4 z Piastem Gliwce, pokonali GKS Tychy 1:0, Sandecję Nowy Sącz 2:0 i 5:0 oraz Arkę Gdynia 3:0, a w rewanżu zremisowali z 0:0.

2 maja na Stadionie Narodowym mogą pierwszy raz w historii zdobyć Puchar, a potem zagrać w Lidze Europy. Mimo to w Zagłębiu panuje konsternacja. Zasadniczą część sezonu ligowego drużyna zakończyła na przedostatnim miejscu i gdyby nie reforma rozgrywek Zagłębie już byłoby zdegradowane. Dla klubu, którego właścicielem jest bogaty koncern KGHM Polska Miedź SA, byłaby to wizerunkowa i sportowa klęska.

Zagłębie jest klubem zabezpieczonym finansowo, świetnie zorganizowanym. KGHM rocznie przekazuje na funkcjonowanie zespołu około 25 mln zł. Krzysztof Sach, przewodniczący Komisji Licencyjnej PZPN powiedział kiedyś, że "gdyby przy wydawaniu licencji restrykcyjnie trzymać się przepisów, to w ekstraklasie Zagłębie Lubin powinno grać tylko z Zagłębiem Lubin".

Problem w tym, że świetnie zorganizowane, mające dobry skład Zagłębie sportowo prezentuje się źle i od kilku sezonów głównie broni się przed spadkiem.

W koncernie nie wszyscy menedżerowie przychylnym okiem patrzą na miliony przelewane do klubu. Część z nich znacznie obcięłaby wydatki na futbol. Nie jest tajemnicą, że zadaniem nowego prezesa Zagłębia Tomasza Dębickiego jest cięcie kosztów. Stąd zapowiedzi, że nikt z piłkarzy nie będzie zarabiał więcej niż 30 tys. zł miesięcznie. Ewentualna degradacja zespołu do I ligi mogłoby doprowadzić do kolejnego drastycznego ograniczenia finansowania Zagłębia przez KGHM.

Na sytuację Zagłębia ogromny wpływ mają skomplikowane relacje szefów klubu z doświadczonym Lenczykiem. 72-letni szkoleniowiec jest trzecim trenerem zespołu w tym sezonie. Po dwóch kolejkach zwolniono Czecha Pavla Hapala, a później krótko drużynę prowadził młody Adam Buczek.

Chcąc ratować zespół przed degradacją, w Zagłębiu zdecydowano się na Lenczyka, który jednak nie odmienił zespołu na tyle, aby nie groziła mu degradacja. Lenczyk prowadzi Zagłębie od 10. kolejki, zimą spełniono jego życzenia i sprowadzono pięciu nowych graczy - mimo to w tabeli drużyna jest przedostatnia.

Część klubowych działaczy zdymisjonowałaby Lenczyka już teraz, mimo że drużyna awansowała do finału Pucharu Polski. Inni są zdezorientowani i nie wiedzą, co robić. Mają wątpliwości, czy Lenczyk wyprowadzi drużynę z dołu tabeli, a równocześnie zdają sobie sprawę, że trudno byłoby znaleźć kogoś, kto w tym momencie przejąłby zespół i dał gwarancję utrzymania. - Absolutnie nie chcielibyśmy podzielić losu Wigan - podkreśla prezes Dębicki, nawiązując do angielskiego klubu, który zdobył Puchar Anglii i spadł z Premier League.

Lenczyk ma ważny kontrakt do końca tego sezonu. Kilkanaście dni temu szefowie Zagłębia zaproponowali trenerowi kontrakt warunkowy - umowa zostałaby przedłużona o rok, jeśli Zagłębie utrzyma się w lidze i zdobędzie Puchar. Ale trener nowej umowy nie podpisał, a jego negocjacje z prezesami są utrudnione, gdyż szkoleniowiec jest obrażony na nich za to, że długo nie dementowali medialnych informacji o prowadzonych rozmowach z innymi trenerami - dziennikarze pisali o Macieju Skorży, Waldemarze Fornaliku, Wojciechu Stawowym czy Piotrze Stokowcu.

Oficjalnie działacze już zaprzeczyli, że rozmawiają z kandydatami na zastępcę Lenczyka, ale nieoficjalnie nie ukrywają, że są zmęczeni współpracą z nim i rozczarowani słabą grą zespołu. Najchętniej zatrudniliby młodego, polskiego szkoleniowca - ostatnio najwyżej stały notowania Stokowca. Na pewno nie stanie się to przed finałem z Zawiszą. A po finale? W zależności od wyników piątkowego meczu i spotkania ligowego z Koroną w Lubinie każdy scenariusz jest możliwy.

Więcej o:
Komentarze (1)
Lubin zmęczony trenerem Lenczykiem czeka na finał Pucharu Polski
Zaloguj się
  • kralik111

    Oceniono 4 razy 4

    Osoby zmeczony trenerem Lenczykiem powinne sie napierw rozliczyc z wczesniejszych kontraktow. To nie trenerzy graja w pilke, lecz zakontraktowani pilkarze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX