Sport.pl

Finał Pucharu Polski dla rywali: Zagłębie Lubin w karnych przegrało 5:6 z Zawiszą Bydgoszcz

Zagłębie Lubin w serii rzutów karnych przegrało 5:6 w finale Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz. Przez 90 minut i po dogrywce był bezbramkowy remis. Zagłębie Lubin trzeci raz grało w finale Pucharu Polski i trzeci raz przegrało.
Mimo że w finałowym meczu Pucharu Polski trener Zawiszy Ryszard Tarasiewicz nie mógł skorzystać z kilku kluczowych zawodników: Michała Masłowskiego, Bernardo Vasconcelosa i Herolda Goulona, to był pewny swego.

Tarasiewicz optymistą

- Przyjechaliśmy tu w roli faworyta. Jestem pełen optymizmu i mam ku temu powody - podkreślał Tarasiewicz. - Brakuje nam kilku piłkarzy, ale ci, którzy obecnie występują, godnie ich zastępują. Nie wywalczyłem jeszcze Pucharu Polski i wydaje mi się, że to byłby dla mnie największy sukces szkoleniowy. To pomoże mi w dalszej pracy - zaznaczał szkoleniowiec Zawiszy.

Nestor polskich trenerów, 72-letni szkoleniowiec Zagłębia Orest Lenczyk, był bardziej wstrzemięźliwy.

- Po nieudanych kilku meczach w lidze przyjechaliśmy na finał. Jestem przekonany, że z tej strony klub przejdzie do historii jako drużyna, która nie straciła bramki w meczach eliminacyjnych. Przed finałem wstąpiliśmy do Spały, gdzie trochę trenowaliśmy, trochę odpoczywaliśmy, trochę rozmawialiśmy. Wszystko po to, żeby ten przyjazd nie był dla nas wycieczką - tłumaczył Lenczyk.

Setki Abwo i Luisa Carlosa

Obydwie drużyny zdecydowanie lepiej czują się, gdy przyczajone na własnej połowie mogą przejąć piłkę i wyprowadzić kontrę. I po takich sytuacjach zarówno Zagłębie, jak i Zawisza mogły na początku meczu zdobyć bramkę. Najpierw po akcji Piecha i Abwo, ten drugi popisał się świetnym zwodem i był sam przed bramkarzem rywali - jednak Kaczmarek odważnie wyszedł i zdołał zablokować piłkę.

W odpowiedzi dwie świetne okazje miał Zawisza. Najpierw Lusi Carlos w sytuacji sam na sam przeniósł piłkę nad poprzeczką, a później ten sam zawodnik z bliska dobijał piłkę po uderzeniu Petasza, ale Zagłębie uratował Vidanov - ofiarnym wślizgiem zablokował piłkę.

Z upływem minut mecz robił się wolniejszy, bardziej statyczny. Mało było walki, agresji, fauli. Obydwa zespoły starały się grać rozważnie, tak aby nie popełnić błędu. W tej części pojedynku warte odnotowania były jedynie dwa mocne strzały z dystansu. W Zawiszy groźnie strzelał Petasz, w Zagłębiu - Kwiek. W obydwu przypadkach bramkarze zdołali wybić piłkę.

Bez wielkich emocji

Początek drugiej połowy mógł być świetny dla bydgoszczan - z kilku metrów strzelał Gevorgyan, ale piłkę zablokował Vidanov. Później gra była wyrównana, ale poziom spotkania nie zachwycał. Obydwie drużyny atakowały nerwowo, wiele akcji było szarpanych, nieco chaotycznych. Czasami piłkarze próbowali strzelać z dystansu, ale czynili to wyjątkowo niecelnie. Brakowało dobrych okazji do zdobycia gola. Widać było, że nikt nie chciał popełnić błędu, dlatego tylko uwagi zwracano na bezbłędną grę w destrukcji.

Zagłębie - podobnie jak w meczach ligowych - atakowało małą ilością zawodników. W efekcie Piech, Kwiek i Abwo byli w zasadzie zdani tylko na siebie. Czasami wspierał ich Cotra. Ale na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Zagłębie powinno zdobyć gola. Po świetnym zagraniu Kwieka w doskonałej sytuacji fatalnie spudłował Abwo. I doszło do dogrywki.

Osamotniony Piech

W dogrywce w Zagłębiu niesamowicie szarpał Piech, który widząc że nie może liczyć na kolegów, wziął ciężar akcji ofensywnych na siebie. Dryblował, decydował się na samotne rajdy i siał popłoch w defensywie rywali. Raz z 16 metrów uderzył nad poprzeczką, później Kaczmarek z trudem interweniował po jego mocnym strzale.

Zawisza miał w tym fragmencie jedną sytuację - z bliska główkował Kadu, a Rodić doskonałą interwencją wybił piłkę jedną ręką.

Na ostatnie dziesięć minut dogrywki trener Lenczyk wprowadził dwóch szybkich skrzydłowych - Błąda oraz Przybeckiego. Nie odmieniło to jednak losów rywalizacji i o wszystkim musiały decydować rzuty karne.

Karne dla Zawiszy

Seria rzutów karnych fatalnie zaczęła się dla Zawiszy, gdyż spudłował Dudek. Później na przemian trafiali gracze obydwu zespołów: Bilek, Drygas, Piech, Kadu, Błąd, Alvarinio. I wtedy spudłował Cotra z Zagłębia i rywalizacja trwała dalej. W Zagłębiu trafił Vidanov oraz Guldan, a Zawiszy Gevorgyan i Luis Carlos. Siódma seria rzutów karnych okazała się fatalna dla Zagłębia - strzał młodego Boneckiego obronił Kaczmarek, a w odpowiedzi pewnie trafił Lewczuk. Ostatecznie serię karnych Zawisza wygrał 6:5 i to zespół z Bydgoszczy zdobył Puchar Polski. Zagłębie zagrało w finale trzeci raz i trzeci raz przegrało.

Przypomnijmy, że finał został zbojkotowany przez kiboli obydwu klubów. Jednak na mecz przyjechało wielu kibiców, którzy nie widzieli powodu, aby w tym dniu nie pojawić się na tak ważnym pojedynku swojego zespołu. Zdecydowanie więcej fanów przyjechało z Bydgoszczy. Spotkanie obejrzało ponad 37 tysięcy widzów, choć przedstawiciele PZPN przyznali, że sporą część biletów za darmo rozdali w domach dziecka i szkołach.

Więcej o:
Komentarze (3)
Finał Pucharu Polski dla rywali: Zagłębie Lubin w karnych przegrało 5:6 z Zawiszą Bydgoszcz
Zaloguj się
  • z1946b

    Oceniono 6 razy 4

    Sędzia z Kluczborka wyraźnie gwizdał na korzyść Zagłębia, szkoda że widzieli to tylko kibice na Narodowym - również ci z Lubina z którymi miałem przyjemość oglądać to emocjonujące spotkanie - dzięki za wspaniały doping!!!

  • wojak5036

    Oceniono 18 razy 2

    Pozdro dla Kretów z Wrocławia...Będziecie mieli NAJŁADNIEJSZY stadion w I lidze bo tam wasze miejsce CIENIASY...hi hi hi

  • yosemitesam

    Oceniono 6 razy -2

    Panie wojak, nie boj pan zaby, dobre?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX