Sport.pl

Profesor Lenczyk oblał egzamin: Spektakularna klęska nestora polskich trenerów

Porażająca bezradność doświadczonego Oresta Lenczyka w prowadzeniu Zagłębia szokowała. Nestor polskich trenerów zaliczył w Lubinie spektakularną klęskę - jego dymisja jest jak najbardziej zasłużona
Zwolnienie Oresta Lenczyka z Zagłębia Lubin nie jest sensacją. Od dawna nie było tajemnicą, że szefowie klubu planowali taki ruch. Wstrzymywali się, jakby wierzyli w irracjonalny cud. Mieli nadzieję, że to wszystko jest tylko złym snem, że zespół wreszcie zacznie wygrywać. Bo przecież to niemożliwe, aby tak doświadczony trener jak Lenczyk zaliczał ciągle tak bolesne wpadki, prowadząc niezły personalnie zespół.

Jednak kryzys tylko się pogłębiał. Z Lenczykiem Zagłębie bardzo boleśnie spadło na dno.

Z przodu zawsze na zero

W tej historii szokuje przede wszystkim bezradność Lenczyka w prowadzeniu Zagłębia. Niewiarygodne, że utytułowany szkoleniowiec zaliczył w Lubinie tak spektakularną klęskę.

W Zagłębiu zawiodło Lenczyka praktycznie wszystko. Trenerska błyskotliwość, zmysł analityczno-taktyczny, umiejętność wyciągania sensownych wniosków i wreszcie zwyczajne szczęście. Kiedyś Lenczyk sensownie powiedział, że "po meczu to każdy już najlepiej wie, jaki skład należało wystawić do gry". Problem w tym, iż w Lubinie Lenczyk sprawiał wrażenie szkoleniowca, który kompletnie się pogubił i po kolejnych meczach ciągle był bezradny w analizie przyczyn niepowodzeń swojej drużyny. Nawet po meczu nie wiedział, jaki skład trzeba było wystawić.

W środowisku mówi się o nim "Profesor". Teraz "Profesor" stał się tematem złośliwych żartów. Choćby takiego, że stał się pierwszym szkoleniowcem na świecie, który ofensywę oparł na taktycznym założeniu "z przodu zawsze na zero".

Bezradny i anachroniczny

Gorzej dla Lenczyka, że w zjadliwej ironii mieści się sporo prawdy. Trudno jest racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego Zagłębie grało tak nieporadnie, nieumiejętnie - poza nielicznymi wyjątkami - w ofensywie. Zaskakiwał anachroniczny styl gry i taktyka oparta na bezmyślnym kopaniu piłki na zasadzie "aby do przodu".

W Lubinie trener Lenczyk specjalnie nie miał na co narzekać. Finansowo i organizacyjnie Zagłębie lokuje się w ligowej czołówce. Zimą zespół wzmocniono, choć mający naturę malkontenta szkoleniowiec narzekał, iż nie sprowadzono mu Ślusarskiego i Smolarka, których chciał w drużynie.

Szefowie Zagłębia od dawna marzą, aby w pierwszym zespole grało jak najwięcej wychowanków. Za kadencji Lenczyka tak się nie działo, ale nikt o to nie miał specjalnych pretensji. Zrozumiałe, że trener chciał przede wszystkim uratować drużynę przed degradacją, a nie w takim ciężkim momencie ogrywać własnych juniorów w ekstraklasie.

Młodzież spalona psychicznie

Kłopot w tym, że stawianie na doświadczonych polskich i zagranicznych piłkarzy absolutnie nie przełożyło się na jakość gry Zagłębia. Ekipa Lenczyka - bez młodzieży w składzie - też grała źle.

A wprowadzanie zdolnych juniorów do seniorskiego futbolu też wyszło Lenczykowi kiepsko. Trener 16-latka Filipa Jagiełłę wystawił w podstawowym składzie w meczu z Ruchem i zdjął go z boiska po półgodzinie gry. W finale Pucharu Polski w dogrywce wprowadził 18-letniego Boneckiego, którego później desygnował do serii rzutów karnych. A ten spudłował kluczowy rzut karny. Debiut Jagiełły w ekstraklasie i koszmar Boneckiego w serii karnych okazały się dla tych młodzików zdarzeniami traumatycznymi.

Winni tylko inni

Lenczyk został zwolniony, gdyż absolutnie nie gwarantował uratowania Zagłębia przed degradacją. I niczego nie zmienia fakt, że jego następca Piotr Stokowiec również tego nie może zapewnić. Ale on przynajmniej daje cień nadziei, a w przypadku Zagłębia to już sporo.

W Lubinie z Lenczykiem męczyli się zarządzający klubem, a od pewnego czasu spora część piłkarzy. Znudzony Zagłębiem wydawał się i sam trener, który nawet w kluczowym momencie sezonu więcej czasu spędzał w domu w Krakowie niż z zespołem w Lubinie.

Zadziwiał także fakt, że Lenczyk zachowywał się tak, jakby nie ponosił odpowiedzialności za to, co dzieje się z jego zespołem. Jakby sugerował, że jeśli Zagłębie spadnie, to przez "słabych piłkarzy" i "niewłaściwych ludzi zarządzających klubem". A jeśli się utrzyma, to tylko dzięki "charyzmie i geniuszowi trenera".

Ciąg dalszy nastąpi

Polska piłka klubowa jest kompletnie nieprzewidywalna. Dlatego nie odważę się postawić tezy, iż zwolnienie 72-letniego Oresta Lenczyka z Zagłębia jest końcem jego kariery. Tak wcale być nie musi. W bliższej lub dalszej przyszłości raczej znajdą się chętni, aby go zatrudnić. I jestem przekonany, że Lenczyk raczej nie odmówi. Choć na 99 procent nigdy nie będą to już oferty z Zagłębia i Śląska.

Orest Lenczyk jest człowiekiem inteligentnym i niewiarygodnie podejrzliwym. Ale w tym przypadku powinien porzucić wszelkie teorie spiskowe i nie obwiniać innych za kryzys, tylko spokojnie przeanalizować to, co stało się w Zagłębiu. Prowadził drużynę w 24 kolejkach i w tabeli zestawionej za ten okres Zagłębie jest na przedostatniej pozycji, z dużą stratą punktową do innych zespołów. Takie są fakty, a z nimi trudno jest polemizować.

W wywiadzie niedawno udzielonym "Wyborczej" Orest Lenczyk wspominał działaczy piłkarskich, którzy kiedyś zwalniali go z różnych drużyn. Podkreślał, że żegnając się z tymi klubami i ludźmi, myślał sobie: "Barany, tyle jeszcze mógłbym dobrego dla was zrobić".

Teraz szefowie Zagłębia byliby baranami, gdyby nie zwolnili Lenczyka.

Więcej o:
Komentarze (9)
Profesor Lenczyk oblał egzamin: Spektakularna klęska nestora polskich trenerów
Zaloguj się
  • dpidruk

    Oceniono 5 razy 3

    Przede wszystkim należałoby napisać, że nie tacy jak Lenczyk nie poradzili sobie w Zagłębiu. To bardzo dziwny klub, stabilny finansowo, silny kadrowo, ale czegoś tam ciągle brakuje. Ten zespół nie ma duszy. Nie ważne w jakim sezonie, nie wązne jacy piłkarze - problemy są wciąz te same. Przepłaceni gracze - wyrobnicy. Zero przywiązania, zaangażowania, Zagłębie to klub najemników. Czasem coś wyjdzie, ale w większości się sypie. Jeż w Górniki grał, przeszedł do Zagłębia i kicha. Wrócił do Górnika i znowu gra. Bo Górnik duszę ma. Lenczyk sobie nie poradził w Lubinie, bo mało kto sobie może poradzić z Zagłębiem. Redaktorze pan tego nie widzi?

  • zbigstr

    Oceniono 21 razy 3

    Wreszcie ktoś się odważył napisać prawdę o tej wiecznie nabzdyczonej, zadufanej w sobie miernocie trenerskiej...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX