Trener Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec: Stres nakręca do działania

- Zespół opuściło 12 graczy z meczowej osiemnastki, to ogromny odpływ. Na 23 piłkarzy mamy aż 15 wychowanków lub piłkarzy, którzy przeszli przez nasze zespoły juniorskie. To ewenement w skali kraju - mówi Piotr Stokowiec, trener Zagłębia
Grzegorz Szczepaniak: Tuż przed inauguracją rozgrywek nie tryska pan dobrym nastrojem. W Zagłębiu jest aż tak źle?

Piotr Stokowiec: Nic podobnego, mamy po prostu bardzo dużo pracy i niewiele czasu do pierwszego meczu. Trzeba być skoncentrowanym na tym, co jeszcze pozostało do zrobienia. W klubie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zagłębie słynie z tego, że jest świetnie zorganizowane i to się potwierdza. Stworzono nam znakomite warunki przygotowań, zrealizowaliśmy program, porządnie popracowaliśmy nad motoryką i taktyką. Nie ma powodów do narzekań.

Z wyjątkiem faktu, że niewiele zostało z zespołu, z którym pracował pan jeszcze w maju.

- Tak, ubytek graczy jest widoczny. Zespół opuściło 12 zawodników z meczowej osiemnastki. Na 23 piłkarzy w drużynie dziś mamy 15 wychowanków lub piłkarzy, którzy przeszli przez nasze zespoły juniorskie. To ewenement w skali kraju, ale jednocześnie wyraźny znak, że pod koniec ubiegłego sezonu, mówiąc o tym, że w drużynie chcemy stawiać na wychowanków i młodych Polaków, nie rzucaliśmy słów na wiatr.

Chce pan powiedzieć, że wskazywanie Zagłębia jako pewniaka do awansu to przesada? Nie gwarantuje pan tego awansu?

- W sporcie bardzo trudno o jakiekolwiek gwarancje. Młodych zawodników trzeba więc umiejętnie wkomponować w zespół. Zadanie jednak mamy jasno postawione. Mamy awansować, realizując założenia polityki klubu, a te są takie, że w Zagłębiu mają grać wychowankowie. Nie będę ukrywał, że z tym składem i biorąc pod uwagę dzisiejszą dyspozycję poszczególnych piłkarzy, to cel bardzo ambitny, ale możliwy do zrealizowania. W każdym razie ja podjąłem się tego zadania. Wierzę, że awansujemy.

Liczy pan, że któryś z wychowanków eksploduje formą?

- Sądzę, że tak się właśnie stanie. Poznałem tych chłopców, mają potencjał na grę w ekstraklasie. Przynajmniej. Tylko potrzebują też czasu, treningu, wzmocnienia fizycznego, odrobiny doświadczenia.

Ze względu na młodzież zdecydował się pan zaprosić do współpracy psychologa?

- Każdy trener musi być psychologiem, ale to wiedza tak specjalistyczna, że najlepiej posiłkować się właśnie fachowcami. W Polsce kwestie mentalne są traktowane po macoszemu i to wielka słabość naszej piłki. Zwraca się uwagę na taktykę, motorykę, przygotowanie techniczne. Kwestie mentalne to jest czwarta noga tego stołu. Wszyscy wiemy, co się niechybnie wydarzy, jeśli jedna z nóg stołu będzie krótsza. Uważam, że w Polsce naprawdę mamy dobrych piłkarzy, tylko oni zupełnie nie wierzą w swoje umiejętności, są zakompleksieni. Słabe przygotowanie mentalne wpływa negatywnie na ich rozwój jako piłkarzy.

Ale czy dobry trener nie powinien ich natchnąć wiarą we własne umiejętności?

- Powinien, tylko że oprócz tego może też sięgnąć po specjalistę, który mu w tym pomoże i ja na taki ruch zupełnie świadomie się zdecydowałem. Trzeba wykorzystać każde dostępne narzędzie, by poprawić jakość zespołu, by rozwinąć zawodnika, odblokować go. Przygotowanie mentalne w dzisiejszej piłce jest nie do przecenienia. W Zagłębiu zwracamy na to uwagę, zarówno w kontekście pierwszego zespołu, jak i grup młodzieżowych w Akademii.

A pan sam woli perswazję czy rzucanie w szatni bidonami?

- To zależy od okoliczności. Na pewno potrzebny jest pewien dystans między piłkarzem a trenerem. Czasami potrzebna jest rozmowa, czasami dobry ochrzan i niekiedy trzeba zrobić grubszą awanturę.

Będzie awantura, jeśli okaże się, że po kilku kolejkach macie mało punktów? W ostatnich pięciu latach Zagłębie słabo zaczynało sezon.

- Nie wyciągałbym z tego zbyt daleko idących wniosków. Myślę, że to zbieg okoliczności, nic więcej. Nie jestem też zwolennikiem wróżenia z fusów. Będzie konkretna sytuacja, to będzie konkretna reakcja.

Do końca sierpnia otwarte jest okienko transferowe. Czy ktoś jeszcze odejdzie z Zagłębia?

- Za nami przepracowany wspólnie okres przygotowawczy, a kiedy w kadrze jest tylu młodych piłkarzy, to rola tych starszych, bardziej doświadczonych, jest nie do przecenienia. Dlatego będziemy chcieli uniknąć takiej sytuacji.

Intensywnie poszukujecie bramkarza, ale na razie bez efektu.

- Od początku było jasne, że potrzebujemy bramkarza i - po odejściu Widanowa i Rymaniaka - także prawego obrońcy. Na razie takich zawodników nie znaleźliśmy, ale nikt rąk nie załamuje. Wiemy, na czym stoimy, a otwarte okienko transferowe to nie tylko zagrożenie, ale i szansa, że ktoś jeszcze się pojawi.

Kto będzie kapitanem?

- Zespół wybrał Piątka, a w radzie drużyny są jeszcze Błąd i Kwiek.

Kto, oprócz Zagłębia, powalczy o awans?

- Może zaskoczyć niedoceniana przez obserwatorów Wisła Płock, bo od lat jest mądrze budowana i taka polityka musi przynieść efekty. Myślę też, że naszymi rywalami w walce o awans będą Arka Gdynia, Olimpia Grudziądz i Miedź Legnica.

Nie obawia się pan presji, z którą będziecie się musieli zmierzyć w tym sezonie?

- Nie obawiam. Stres nakręca do działania, presja motywuje. Walka o awans z tym zespołem to jest wyzwanie, ale kluczem do sukcesu nie będą jednostki, ale drużyna. Trzeba patrzeć na zespół jako całość, to on ma być siłą.

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 21 45 36-18 13 6 2
2 Legia Warszawa 21 42 35-20 12 6 3
3 Jagiellonia Białystok 21 36 37-29 10 6 5
4 Piast Gliwice 22 34 32-25 9 7 6
5 Pogoń Szczecin 22 34 32-27 10 4 8
6 Korona Kielce 21 34 27-24 9 7 5
7 Lech Poznań 22 33 33-29 10 3 9
8 Cracovia Kraków 21 30 22-22 8 6 7
9 Wisła Kraków 21 29 33-31 8 5 8
10 Zagłębie Lubin 21 27 33-33 8 3 10
11 Arka Gdynia 21 25 31-30 6 7 8
12 Śląsk Wrocław 21 21 29-30 5 6 10
13 Miedź Legnica 21 21 21-38 5 6 10
14 Górnik Zabrze 22 20 26-40 4 8 10
15 Wisła Płock 21 20 30-38 4 8 9
16 Zagłębie Sosnowiec 21 12 24-47 2 6 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa