Pomocnik Zagłębia Lubin Sebastian Bonecki: Drużyna ma jeden cel, wrócić do ekstraklasy

Doskonale pamiętam finał Pucharu Polski i niewykorzystany rzut karny. Dziś mogę doszukiwać się i pozytywów w tamtej sytuacji, zyskałem pewność siebie, czuję się mocniejszy psychicznie - mówi pomocnik Zagłębia Lubin Sebastian Bonecki
Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze


Piłkarze Zagłębia na półmetku rozgrywek na zapleczu ekstraklasy zajmują trzecią pozycję w tabeli. Do liderującej Termalicy Bruk-Bet Nieciecza tracą tylko trzy punkty. Do ligowych rozgrywek wrócą 7 bądź 8 marca. Zmierzą się wówczas na wyjeździe z Wisłą Płock.

19-letni zawodnik "Miedziowych" Sebastian Bonecki w rozmowie na oficjalnej stronie Zagłębia mówi o...

O doświadczeniu zdobytym w minionej rundzie:

- Zdobyłem wiele doświadczeń na boisku. Doskonale pamiętam finał Pucharu Polski i niewykorzystany rzut karny. Dziś mogę doszukiwać się i pozytywów w tamtej sytuacji, zyskałem pewność siebie, czuję się mocniejszy psychicznie. Zacząłem regularnie grać w pierwszej drużynie, później to się zmieniło i nie dostawałem szans. W końcówce zeszłego sezonu przyszedł trener Stokowiec i sprawdzał innych chłopaków. Swoje szanse dostawali Jarek Kubicki i Jarek Jach i nie zawodzili. Natomiast mnie przytrafiła się kontuzja i miałem pewne problemy. Przeżywałem tę sytuację. Ale dobrze zaczęliśmy sezon, zanotowaliśmy dwa zwycięstwa. Później jednak zastanawiałem się: dlaczego nie gram, czy coś ze mną nie tak, czy trener uważa, że mam za małe umiejętności

O pamiętnym rzucie karnym z finału Pucharu Polski:

- Wielu zawodników, nawet ci, których uważa się za najlepszych, nie strzelali karnych w najważniejszych meczach. Po tych kilku miesiącach przyznam, że w podobnej sytuacji znowu bym podszedł do rzutu karnego. Mam też pewną anegdotę, dzień po finale Pucharu Polski mieliśmy rozbieganie i trening wyrównawczy. W gierce zostałem sfaulowany w polu karnym i wykonywałem jedenastkę i niestety trafiłem piłką w słupek (śmiech). Strzelania karnego w finale bym sobie jednak nie odpuścił.

Kibice pomogli mi ogarnąć tę całą sytuację. Spodziewałem się, że fani raczej będą obojętni, a oni od początku byli ze mną. Kibice zachowali się bardzo fajnie, nie czułem się winny tej porażki. Wiadomo, że po samym meczu na internetowych forach pojawiły się różne komentarze na mój temat, ale z czasem emocje opadły.

O planach na najbliższą przyszłość:

- Drużyna ma jeden cel, mamy wrócić do ekstraklasy i jesteśmy na dobrej drodze, by ten zamiar zrealizować. Oczywiście chciałbym regularnie grać i walnie przyczynić się do awansu. Wiem, że konkurencja w zespole jest spora, ale to od mojej dyspozycji zależy, czy trener na mnie postawi. W okresie przygotowawczym zrobię wszystko, by wywalczyć sobie plac, tym razem nie chcę czekać do końcówki sezonu, by grać. Podkreślę jeszcze raz, najważniejszy jest dla nas awans.