Sport.pl

Trener Zagłębia Piotr Stokowiec: Punkty zdobywa się na boisku, nie na papierze

Rozmawiał Grzegorz Szczepaniak
05.01.2015 , aktualizacja: 04.01.2015 20:26
A A A
Piotr Stokowiec - szkoleniowiec Zagłębia Lubin

Piotr Stokowiec - szkoleniowiec Zagłębia Lubin (JAN KOWALSKI)

W pierwszej lidze zaskoczyło mnie, że większość klubów nie stawia na młodych graczy. Jak więc ma się rozwijać nasz futbol? - analizuje Piotr Stokowiec, trener piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin
Grzegorz Szczepaniak: Przed inauguracją sezonu sprawiał pan wrażenie zawiedzionego. Po spadku odeszło z zespołu kilkunastu doświadczonych graczy a na ich miejsce dostał pan żółtodziobów. Nie tak miało być?

Piotr Stokowiec (trener piłkarzy KGHM Zagłębia): Nie chciałbym rozmawiać o czyichś wrażeniach. Byłem mocno skoncentrowany, bo postawiono przede mną wymagające zadanie. Okoliczności nie były łatwe ze względu na zmiany kadrowe i trzeba to było poskładać. Wiedziałem jednak, czego się podejmuję, i zabrałem się do tej pracy z pasją. Poza tym piłkarze z naszej Akademii to obiecujący zawodnicy. Bardzo ważną pracę wykonaliśmy też jeszcze w ostatnich kolejkach poprzedniego sezonu. To wtedy zaczął powstawać ten zespół.

Zaczęliście ligę bez prawego obrońcy, ale od dwóch zwycięstw. Potem był chyba najgorszy moment rozgrywek: porażki z Wisłą Płock i Wigrami Suwałki oraz remisy z Bytovią i Stomilem Olsztyn. Trzeba było zapłacić pierwszoligowe frycowe?

- Byłem zły po tych meczach, bo mieliśmy je pod kontrolą, a traciliśmy punkty. W pewnym stopniu było to frycowe. Problemem był brak stabilności w defensywie. Od początku próbowaliśmy na prawej obronie Arka Woźniaka. Po tych kilku spotkaniach stało się jasne, że musimy coś zmienić. Pojawił się Paweł Stolarski, ale szybko odniósł kontuzję i w zasadzie przez całą rundę nie miałem go do dyspozycji. Bardzo długo, bo do 12. kolejki, musieliśmy czekać na to, by zagrać dwa mecze pod rząd w jednym zestawieniu defensywy. Przytrafiały się kontuzje, kartki i ten brak stabilności wiecznie dawał nam się we znaki. Wystarczy przeanalizować nasz dorobek. Mamy drugą w lidze ofensywę i dopiero piątą defensywę. Lepiej atakowaliśmy. Strzelaliśmy gole w niemal wszystkich meczach. Ale nad defensywą musimy popracować.

Porażka z Miedzią Legnica pana nie zdenerwowała?

- Została zadra w sercu. Ale przygotowujemy się do rewanżu w Legnicy.

Zapowiadacie teraz trzy wzmocnienia. Wszystkie do obrony?

- Myślimy o dwóch graczach defensywnych i zawodniku do ataku. Chcielibyśmy, żeby nowi byli z nami od początku przygotowań.

To znaczy, że rezygnujecie ze stawiania na wychowanków?

- Nie, cały czas monitorujemy naszą Akademię. Trenerzy wykonują tam doskonałą pracę. Wyróżniających się chłopców włączamy do treningu z pierwszym zespołem, żeby im się lepiej przyjrzeć. Nic nie będziemy jednak robić na siłę i za szybko. Naszym sprzymierzeńcem jest czas, bo młodzi zawodnicy go potrzebują. Dalej będziemy wprowadzać młodych piłkarzy do drużyny. Trzeba pamiętać, że mamy do spełnienia ważne i trudne zadanie. Wprowadzanie młodych zawodników i kontraktowanie doświadczonych z zewnątrz nie wyklucza się pod warunkiem, że zachowa się odpowiednie proporcje.

Trochę jednak się pan asekuruje. Nie ma na horyzoncie nowych: Kubickich, Jachów, Boneckich?

- Bardzo zdolnych chłopaków nam nie brakuje. Świetnie pracuje mi się z Akademią. Jesteśmy tam na treningach, obserwujemy mecze. Pierwszy zespół, rezerwy, akademia to jest jeden organizm. Tylko rozmawiamy o bardzo młodych piłkarzach, którzy różnie się rozwijają. Chłopak, który dzisiaj błyszczy, za chwilę może zgasnąć albo zostać przeskoczony przez kolejnych. Trzeba wszystko bacznie obserwować i pamiętać o proporcjach. Pamiętajmy, że jesienią w pierwszej lidze tylko jedna drużyna miała niższą średnią wieku niż my. W kadrze mieliśmy w sumie 16 wychowanków, a pod koniec meczu z Chrobrym Głogów ośmiu z nich przebywało jednocześnie na boisku. Uzupełnienie składu trzema bardziej doświadczonymi piłkarzami nie zmieni przecież naszej strategii. Wręcz przeciwnie - młodsi będą mieli od kogo się uczyć.

Lubi pan dawać szansę piłkarzom. Obdarzył pan zaufaniem Woźniaka. W Lubinie zawsze uchodził za walczaka, ale nie ceniono go za jakiś wybitny talent.

- Niesłusznie. Ten sezon potwierdził, że Arek to bardzo dobry piłkarz. Nie wiem, skąd opinia, że poza walecznością i pracowitością nie ma zbyt wiele do zaoferowania. To jakiś krzywdzący stereotyp, którego nie warto powtarzać, co Woźniak udowodnił tej jesieni. Może brał się faktycznie z tego, że dotąd Arek nie dostał prawdziwej szansy? Grał na wielu pozycjach, gdzie była potrzeba, i nigdy nie narzekał. To jeden z liderów Zagłębia w tym momencie.

Wiosną zaczynacie od meczu z Wisłą. Przed sezonem komplementował pan tę drużynę. Potem przegraliście z nią w Lubinie. To najtrudniejszy rywal w lidze?

- Mecz z Wisłą był dziwny. My mieliśmy eksperymentalną obronę bez Guldana i Cotry. Wisła to po prostu wykorzystała. Ale wcale nas nie zdominowała. W Płocku od dłuższego czasu mądrze budują zespół, tam nie ma wielu zmian w składzie. Przygotowujemy się do rewanżu, a rywala traktujemy jako kolejną przeszkodę na drodze do celu.

Myśli pan, że awans będzie się rozstrzygał do ostatniej kolejki? A może zakłada pan, że uda się awansować szybciej i na przykład do Legnicy pojechać już jako przyszły beniaminek ekstraklasy?

- Takie dywagacje nie mają dla mnie znaczenia. Koncentrujemy się na przygotowaniach do sezonu. Mam sprawdzony sposób na to, jak zrobić to skutecznie. Potem cała uwaga skupi się na kolejnych rywalach. Najbliższym jest Wisła. Liczenie punktów na papierze nie zwiększa ich liczby w tabeli. Trzeba je wywalczyć na boisku.

Czy jest coś, czym zaskoczyła pana I liga?

- Chyba tylko tym, że nie stawia się tu na młodzież. Zagłębie jest wyjątkiem, bo w większości kluby wolą zatrudniać piłkarzy doświadczonych niż szkolić i wprowadzać młodych. Wiem, że mnie jest łatwo to mówić, bo mamy swoją Akademię prowadzoną na bardzo wysokim poziomie, ale często w klubach nie dotyka się problemu szkolenia, bo miasto, bo obiekty itd. Wymówek zawsze można znaleźć wiele. Nie rozumiem takiej tymczasowej strategii klubów. Jak ma się rozwijać nasz futbol? Zaplecze ekstraklasy jest przecież idealnym miejscem do wprowadzenia młodych zawodników. Ten brak odwagi jest dla mnie zaskoczeniem.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Wisła Kraków 2 6 3-1 2 0 0
1 Jagiellonia Białystok 2 6 3-1 2 0 0
3 Zagłębie Lubin 2 6 2-0 2 0 0
4 Arka Gdynia 2 4 2-0 1 1 0
5 Cracovia Kraków 2 4 2-1 1 1 0
6 Górnk Zabrze 2 3 4-3 1 0 1
7 Lechia Gdańsk 2 3 2-1 1 0 1
8 Pogoń Szczecin 2 3 3-3 1 0 1
9 Wisła Płock 2 3 1-2 1 0 1
10 Sandecja 2 2 0-0 0 2 0
11 Piast Gliwice 2 1 2-3 0 1 1
12 Korona Kielce 2 1 1-2 0 1 1
13 Lech Poznań 2 1 0-1 0 1 1
14 Legia Warszawa 2 1 2-4 0 1 1
15 Bruk-Bet Termalica 2 0 0-2 0 0 2
16 Śląsk Wrocław 2 0 0-3 0 0 2

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa