Maciej Dąbrowski: Wierzę, że Zagłębie Lubin awansuje do ekstraklasy

- Jesteśmy Zagłębiem Lubin i kiedy jedziemy na wyjazd, zakładamy, że to rywale mają się nas bać - podkreśla Maciej Dabrowski, stoper Zagłębia Lubin
Zagłębie Lubin świetnie rozpoczęło rundę wiosenną. Wygrało wszystkie trzy mecze i nie straciło w nich żadnej bramki. Lubinianie pokonali kolejno: Wisłę Płock (1:0), Wigry Suwałki (3:0) i Bytovię Bytów (2:0). W efekcie lubinianie z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza są liderem I ligi. Duży wpływ na skuteczną grę Zagłębia w defensywie miał transfer stopera Macieja Dąbrowskiego, który zimą trafił do Lubina z Pogoni Szczecin.

Przemysław Mamczak: Do Zagłębia przyszedł pan z Pogoni Szczecin, czyli z ekstraklasy do I ligi. Ten transfer to sportowy krok w tył?

Maciej Dąbrowski: - Dobrze wiem, że Zagłębie jest klubem perspektywicznym. W innym wypadku nie byłoby mnie w Lubinie. Mamy szanse na awans i mogę zostać w zespole na dłużej. Wierzę w Zagłębie, w jego stabilizację. W Lubinie wszystko jest poukładane - nie tylko finanse, ale także infrastruktura, szkolenie młodzieży, sztab szkoleniowy. Nic tylko grać, trenować i ciężko pracować na sukces.

W Lubinie perspektywy są lepsze niż w Szczecinie?

- To dwa zupełnie inne miasta. Nie wiem, czy da się to porównać. Zagłębie jest w I lidze, ale zrobimy wszystko, aby wrócić do ekstraklasy. Z kolei Pogoń miała zadyszkę i różnie może z tym być. Żeby nie okazało się za chwilę, że my awansujemy, a Pogoń spadnie. Tego jednak "Portowcom" nie życzę.

Szefowie Zagłębia już w grudniu zapowiadali, że ściągną doświadczonego stopera. Czy to gwarantuje grę w pierwszym składzie?

- Nie przyszedłem do Lubina, aby trener ode mnie zaczynał ustalanie składu. Gram regularnie i jest bardzo fajnie, ale na wszystko muszę zapracować. W życiu nie ma nic za darmo, do sukcesu trzeba dojść ciężką pracą.

Jest pan zawiedziony tym, jak potraktowano pana w Pogoni?

- Nie. Mam tylko trochę żalu, że tak późno zostałem poinformowany o tym, że odejdę. Wiązałem się przecież z klubem dłuższym kontraktem.

Na początku rundy wygraliście ważny mecz z Wisłą Płock. To jeden z głównych rywali w walce o awans.

- To był ważny mecz, ale czy najważniejszy? Jeśli prześledzimy historię piłkarskich rozgrywek, to można zauważyć, że awansuje się dzięki wygranym z drużynami z dołu tabeli.

Psychologiczna przewaga jest jednak również istotna.

- Jesteśmy Zagłębiem Lubin i kiedy jedziemy na wyjazd, zakładamy, że to rywale mają się nas bać. Jedziemy zawsze po trzy punkty i z takim nastawieniem jechaliśmy do Płocka czy do Bytowa.

Zagłębie zimą zatrudniło psychologa. Jak pan ocenia ten ruch?

- Świetny ruch. Paweł Habrat zajęcia prowadzi w formie zabaw. Oglądamy coś, tłumaczymy sobie, bawimy się, a później ma to przełożenie na nasze poczynania. To ważne szczególnie dla młodych zawodników. Pomaga nabrać pewności siebie, skoncentrować się, pozbyć presji.

Zostanie pan w Zagłębiu na dłużej czy runda wiosenna w Lubinie to tylko etap przejściowy? 

- Gdybym nie widział przyszłości w Lubinie, nie byłoby mnie tu. Doszliśmy do porozumienia i jeśli awansujemy, zostaję w Zagłębiu.