Sport.pl

Szef Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębia Lubin: Każdy chce grać jak Barcelona

W dzisiejszym futbolu technika i dynamika to klucz do sukcesu. To najważniejsze elementy w szkoleniu młodych piłkarzy - mówi Richard Grootscholten, dyrektor Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie Lubin.
Dawid Antecki: Mija dwa i pół roku, od kiedy rozpoczął pan pracę w Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie. Jak bardzo zmienił się ten projekt od 2013 r.?

Richard Grootscholten: Tu wszystko ciągle się rozwija. Zmiany widać już na pierwszy rzut oka. Liczba i jakość boisk, infrastruktura Akademii, budynek, gdzie wkrótce zamieszkają pierwsi juniorzy - wszystko robi wielkie wrażenie. Nie spoczywamy jednak na laurach. Na świecie nie brakuje efektownie wyglądających szkółek piłkarskich. Jest jednak różnica między wybudowaniem kompleksu boisk a stworzeniem projektu z konkretną filozofią szkolenia. W Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie nie ma miejsca na przypadek, chcemy w Lubinie jak najlepiej kształcić młodych piłkarzy.

Spokój w Lubinie przerwał spadek drużyny do I ligi.

- Każdy z naszych młodych piłkarzy marzy o tym, żeby kiedyś grać w barwach Zagłębia w ekstraklasie. Ta sytuacja nauczyła ich jednak, że w życiu sportowca trzeba być gotowym na każdą sytuację. Zdarzają się porażki i trzeba sobie z nimi umieć radzić. Zagłębie z porażką, jaką był spadek, poradziło sobie wzorowo i szybko wróciło do najwyższej ligi. To pozytywny przykład dla naszych juniorów.

Mentalność młodych piłkarzy z Polski bardzo się zmieniła?

- Zawsze powtarzam, że życie profesjonalnego piłkarza nie opiera się tylko na trzech, czterech godzinach, które dziennie spędza w klubie. Widzę, że coraz większa liczba juniorów rozumie te słowa i bierze je sobie do serca. Sportowcem jest się 24 godziny na dobę. Trzeba planować każdy moment dnia. O której wstajesz z łóżka, by być wypoczętym, z czego składają się twoje posiłki, jak się relaksujesz, kiedy kładziesz się spać. Tego uczymy w naszej Akademii. Świadomość piłkarzy trzeba jednak budować w odpowiednim czasie. Nie można wymagać tego, o czym mówię, od ośmioletniego chłopca, dla którego piłka nożna to przede wszystkim zabawa. Zmiany w podejściu juniorów do piłki nożnej są duże. Widać, że chcą spełniać swoje marzenia i zależy im na piłce. Ale podejście młodzieży to nie wszystko. Ważnym elementem szkolenia jest też współpraca trenerów z rodzicami. Oni muszą zaufać nam, a my musimy mieć oparcie w nich. Nie może być tak, że w klubie dbamy o odpowiednią dietę dla danego zawodnika, a gdy chłopak wraca do domu, mama na obiad przygotowuje mu hamburgery.

W Lubinie szkoli się wedle konkretnej filozofii. Jednym z jej głównych założeń jest technika.

- Tak, chcemy szkolić piłkarzy dobrze wyszkolonych technicznie. W dzisiejszym futbolu technika i dynamika to klucz do sukcesu. W grupach do 14. roku życia 75 proc. zajęć to treningi z piłką. Stopniowo wprowadzamy elementy taktyki i trening motoryczny. Bo co z tego, że młodzi gracze dobrze poznają schematy gry, jeśli będą mieli problemy z prostym przyjęciem piłki albo precyzyjnym podaniem.

Powiedział pan kiedyś, że jednym z problemów szkółek piłkarskich jest to, że wszyscy chcą grać jak Barcelona. Nie ma na świecie drużyny grającej lepiej technicznie.

- To prawda. Barcelona jest doskonała w grze na jeden kontakt, a taka gra nie służy rozwojowi młodych piłkarzy. Chłopak na początku przygody z piłką musi ćwiczyć technikę przyjęcia, podania, dryblingi. W katalońskim zespole takie elementy gry widać u Messiego, Neymara i Suareza. Oczywiście gra Barcelony jest imponująca i tylko głupiec by jej nie docenił, ale młodzi piłkarze potrzebują też czegoś innego. Trzeba pamiętać, że akademie piłkarskie przede wszystkim pracują indywidualnie nad młodym zawodnikiem, a nie nad wynikami i zespołem. Oczywiście gra się po to, żeby wygrywać. Ale w przypadku piłki juniorskiej celem jest wytrenowanie dobrego piłkarza, nie rekordy punktowe. Dobre wyniki dają satysfakcję tu i teraz, ale prawdziwym miernikiem jakości szkolenia jest liczba wychowanków, którzy potem grają w pierwszym zespole.

Polska piłka rozwija się w dobrym kierunku?

- Tak. Najlepszym przykładem jest wasza kadra narodowa, która zaczyna grać ciekawą i skuteczną piłkę. Tacy piłkarze jak Lewandowski czy Milik udowadniają, że z Polski też mogą pochodzić topowi gracze.

Lewandowski to ewenement. W Polsce łatwiej o piłkarzy silnych, wybieganych, grających twardo - takich jak Krychowiak z Sevilli.

- Poziom, jaki osiągnął Lewandowski, jest niesamowity, ale to nie znaczy, że następnym razem tego typu zawodnik trafi się tutaj za 20 lat. Ważne, żeby unowocześniać system szkolenia, odchodzić od niedobrych praktyk i wzorować się na najlepszych. Tak robimy w Lubinie. Polska może być krajem, w którym będzie się szkolić rozwiniętych technicznie piłkarzy na każdą pozycję. W ostatnich latach wasz kraj słynął z dobrych bramkarzy. Dziś macie Lewandowskiego, lada moment podobny poziom może osiągnąć Milik. To dobrze, bo dzięki nim trenować chcą kolejni młodzi chłopcy. Ale polska reprezentacja będzie silna dopiero wtedy, kiedy na każdą pozycję będziecie mieli przynajmniej kilku klasowych piłkarzy. Wydaje się, że do tego jeszcze droga daleka, ale im więcej powstanie akademii podobnych do tej przy Zagłębiu, tym większe będą na to szanse.

Młodzi Polacy nadal jednak chętnie wyjeżdżają za granicę i tam wolą kontynuować piłkarską edukację.

- W wielu przypadkach to zła decyzja, bo szanse na regularną grę są niewielkie. Ogranie w polskiej lidze często bywa cenniejsze od treningów w juniorskich zespołach na Zachodzie. Niestety, sporo juniorów kieruje się korzyściami finansowymi, a nie własnym rozwojem. Poza tym wiele klubów sprzedaje młodych piłkarzy, by zarobić. Czasami juniorzy nie mają zbyt wiele do powiedzenia.

Legia na sprzedaży Krystiana Bielika do Arsenalu zarobiła wielkie pieniądze.

- Jego transfer to spore ryzyko, bo Arsenal w każdym oknie transferowym pozyskuje kilku utalentowanych nastolatków z całego świata. W tym przypadku, jeśli londyński klub zdecydował się wyłożyć blisko 3 mln euro, musiał być pewien, że ma do czynienia z zawodnikiem o wielkim potencjale. Jestem ciekaw, jak Bielik poradzi sobie w Arsenalu.

Wychował pan kilku znanych piłkarzy, m.in. reprezentantów Holandii Kevina Strootmana i Memphisa Depaya. Od razu było widać, że są niezwykle utalentowani?

- Praca nad każdym z nich była ciężka. Ze Strootmanem były pewne problemy, ale to wychowanie Depaya stało się największym wyzwaniem. Pracował nad nim sztab ludzi. On miał ogromne problemy natury mentalnej. Sprawę utrudniała ciężka sytuacja w rodzinie. Jeszcze jako dziecko potrafił przyjść do klubu z dwoma bądź trzema agentami. Zachowywał się jak gwiazda, ale głównie dlatego, że ludzie, którymi się otaczał, chcieli zarobić na nim pieniądze. Wielkie słowa uznania należą się trenerom PSV Eindhoven, którzy poświęcili mu sporo pracy. Ile było w historii takich przypadków, w których mówiono: "Ten gość jest zbyt problematyczny, nie będzie z niego piłkarz, odeślijmy go tam, skąd przyszedł". I tak traci się talenty. Depay od nowego sezonu będzie piłkarzem Manchesteru United. To dla niego doskonały wybór, bo trenerem jest tam Louis Van Gaal. Obaj znają się z reprezentacji. Depay wie, że przy nim może zrobić kolejny krok, bo Van Gaal jest świetnym nauczycielem.

I bardzo surowym trenerem.

- Surowym? Tak przedstawiają go media i niektórzy piłkarze w autobiografiach. To bzdura. Van Gaal jest jednym z tych trenerów, którzy potrafią słuchać zawodników, interesują się ich życiem. Wiem, że na konferencjach prasowych potrafi być bezpośredni i nieobliczalny, ale zawsze robi to dla dobra drużyny. Wystarczy zwrócić uwagę na to, jak zachowuje się w trakcie meczów. Przez 90 minut siedzi na swoim miejscu i notuje coś w notesie. Van Gaal doskonale wie, że miejscem i czasem do kilku mocniejszych słów jest szatnia i przerwa meczu.

Pojawił się już w Lubinie jakiś talent na miarę Strootmana czy Depaya?

- Mamy kilku naprawdę utalentowanych piłkarzy. Są na dobrej drodze do tego, aby odnieść sukces. Dajmy im jeszcze trochę popracować. Poza tym efekty pracy z młodzieżą w Lubinie są już widoczne. Wychowankowie rozegrali sporo minut w poprzednim sezonie i przyczynili się do awansu Zagłębia do ekstraklasy. W kolejnych latach wpływ wyszkolonych w Lubinie graczy na drużynę może być tylko większy.



Więcej o:
Komentarze (1)
Szef Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębia Lubin: Każdy chce grać jak Barcelona
Zaloguj się
  • kllk1221

    Oceniono 2 razy 0

    a co wy wiecznie o tej lubinskiej akademii??
    udzialy tam macie???
    we Wrocławiu jest pelno szkolek dla dzieciarni,moze o nich cos napiszecie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX