Sport.pl

Kibole z Lubina pobili prezesa Śląska

- Jeden mnie trzymał, a drugi bił - opowiada Piotr Waśniewski, prezes zarządu wrocławskiego klubu. Wcześniej na jego piłkarzy poleciały z trybun kamienie. Z kolei pseudofani Śląska, jadąc na mecz, atakowali samochody z kibicami ubranymi w barwy Zagłębia.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Wtorkowy mecz w Lubinie zakończył się remisem 1:1. Prezes Śląska Piotr Waśniewski 25 minut po spotkaniu wszedł do toalety pod lożą VIP. - Było tam dużo ludzi. Nagle usłyszałem coś, co zapamiętam do końca życia. Ktoś krzyknął: "Jak to jest być szmatą z Wrocławia?" - opowiada. - Potem zostałem zaatakowany przez dwóch ludzi ubranych w barwy Zagłębia. Jeden mnie przytrzymał, a drugi chciał uderzyć głową w nos, ale uchyliłem się i dostałem w czoło.

Napastnicy nie zdążyli dotkliwiej go pobić, bo szybko w toalecie pojawili się policjanci po cywilnemu. Złapali jednak tylko jednego sprawcę, a drugi zbiegł. Dopiero w środę rano został ujęty. Bandyci mają 37 i 38 lat.

Jerzy Koziński, prezes Zagłębia Lubin: - Jest mi przykro, że prezesa Śląska spotkało na naszym stadionie coś takiego. Już go przeprosiłem i obiecałem, że wobec sprawców zostaną zastosowane maksymalnie długie zakazy stadionowe. Na pewno nie będziemy takich wybryków tolerować. Nie spodziewaliśmy się, że dojdzie do takich zajść. Ale nasza loża VIP jest, niestety, na razie taką tylko z nazwy. Prawdziwa dopiero zostanie oddana do użytku. Na kolejnym meczu tymczasowo postawimy toaletę w namiocie dla VIP-ów.

Osobne oświadczenie potępiające sprawców zajścia wydały władze Zagłębia i KGHM (spółki z udziałem skarbu państwa) - właściciela lubińskiego klubu. Waśniewski rozważa jednak skierowanie sprawy na drogę sądową. - Nie zostawię tak tej sprawy. Po konsultacji z prawnikiem podejmę odpowiednie kroki - zapowiada.

Do awantur w Lubinie dochodziło już na długo przed meczem. Chuligani z Wrocławia, wjeżdżając do Lubina, bili przechodniów ubranych w barwy Zagłębia. - Zatrzymaliśmy pięciu mężczyzn, którzy zatrzymali samochód, próbowali go zdemolować i pobić jego pasażerów, kibiców Zagłębia - mówi aspirant Kamil Rynkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji. Szalikowcy Śląska zdemolowali też kilka aut, a potem około 300 z nich próbowało dostać się na stadion bez biletów.

Z kolei pseudokibice z Lubina odpalili na stadionie race i spalili flagę Śląska. - Uważam, że organizacja meczu była skandaliczna. Odpalając race i paląc flagi, złamano prawo. I nikt na to nie reagował, a spiker, zamiast tonować emocje, tylko je podgrzewał ["Proszę zgasić to ognisko, bo mogą się spalić krzesełka" - apelował jedynie do widowni]. To, co zdarzyło się po meczu, było tylko konsekwencją tego, co miało miejsce w jego trakcie. Wyślemy stosowne pismo w tej sprawie do prowadzącej rozgrywki spółki Ekstraklasa SA - mówi Waśniewski.

Waśniewski nie ma też wątpliwości, że na atmosferę wpływ miało zachowanie wrocławskich chuliganów, którzy w drodze na mecz atakowali przechodniów: - Łamanie prawa jest zawsze łamaniem prawa, niezależnie od tego, kto się tego dopuszcza. Tyle że za bezpieczeństwo na stadionie odpowiedzialny jest organizator, a o porządek na ulicach musi dbać policja. Jeśli zdarzały się tam wybryki z udziałem naszych fanów, to powinni być oni wyłapani i osądzeni.

Zajściami w Lubinie dziś ma się zająć Komisja Ligi Ekstraklasy SA. Może nałożyć na lubinian karę pieniężną, a nawet zamknąć stadion. - Z doniesień medialnych wynika, że sprawa jest bardzo poważna. Będzie przedmiotem obrad Komisji Ligi, ale o możliwych rozstrzygnięciach nie chcę na razie spekulować - mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy SA.

Kibole Piasta Gliwice » zagrozili piłkarzom pobiciem


Więcej o: