Nasi sportowcy w Londynie: Czy Łukasz Kubot zatańczy zwycięskiego kankana?

Olimpiada jest dla mnie najważniejszym celem w tym roku, występ w Londynie traktuję trochę jako wynagrodzenie za całą moją karierę. Start na igrzyskach zawsze był moim największym marzeniem i teraz się to spełnia - mówi tenisista Łukasz Kubot
Polscy fani tenisa długo musieli czekać na następcę Wojciecha Fibaka. Po latach znowu mamy tenisistę, który awansował do pierwszej pięćdziesiątki rankingu ATP (teraz jest na 73 miejscu). I chociaż do sukcesów Fibaka, czterokrotnego ćwierćfinalisty turniejów wielkoszlemowych i zwycięzcy m. in. Australian Open w grze podwójnej, jeszcze mu brakuje, Łukasz Kubot sprawia, że Polska liczy się nie tylko w tenisie kobiecym.

Świetny deblista

Kubot przez lata zdobywał szlify grając w debla. I w deblu odnosił swoje największe sukcesy. To dzięki doświadczeniu w grze podwójnej, udało mu się odnosić też sukcesy w singlu. A sportowa droga, którą musiał przebyć, aby udowodnić swoją wartość jako tenisista, wzbudza największy szacunek.

Zawodowi tenisiści niemal przez cały rok podróżują, z jednego turnieju udają się prosto na kolejny, i - choć pozostają reprezentantami konkretnego kraju - stają się w pewnym sensie obywatelami świata. Kubot od kilku lat mieszka w Pradze. Nie uciekł tam - wzorem wielu innych sportowców - w poszukiwaniu ulg podatkowych. Czechy dają mu znacznie lepsze możliwości rozwoju, to tam znajduje się jego baza treningowa.

Nie ukrywa jednak tęsknoty za miejscem, z którego pochodzi.

- Zawsze ciągnie mnie do Polski, bo brakuje mi kontaktu z krajem i najbliższymi, a rodzina jest dla mnie bardzo ważna. W takiej tradycji jestem wychowany i chciałbym ją podtrzymać - zapewnia w wywiadach.

Chłopak z Bolesławca

Kubot urodził się w 1982 r. w Bolesławcu, a wychował w Lubinie. Mimo upływu lat, ciągle jest silnie związany z Dolnym Śląskiem. Kiedy tylko może, odwiedza mieszkającą tam rodzinę.

- Na szczęście Praga jest blisko Lubina, więc wystarczy wsiąść w samochód. W domu spędzam zazwyczaj kilka godzin, ale doładowuję sobie wtedy akumulatory. Spotkania z rodzicami, młodszą siostrą Pauliną oraz babcią są dla mnie bezcenne.

Do Londynu tenisista pojedzie jako przedstawiciel Dolnego Śląska, gdyż reprezentuje KKT Wrocław - najstarszy klub tenisowy w mieście. Podczas zawodowych turniejów tenisowych przynależność klubowa graczy nie odgrywa praktycznie żadnego znaczenia. W trakcie Igrzysk Olimpijskich wygląda to nieco inaczej: zawodnicy są reprezentantami nie tylko kraju, ale także - w symboliczny sposób - jego poszczególnych części.

Kubot w tenisa zaczął grać w wieku dziewięciu lat. Uprawiał również piłkę nożną (jego ojciec, Janusz Kubot, to były piłkarz, obecnie trener), ale w wieku 15 lat postanowił, że swoją przyszłość zwiąże ze sportem indywidualnym. W 1998 r. wyjechał na dziesięć miesięcy do Akademii Tenisowej Johna Newcombe'a w Stanach Zjednoczonych. Tam nauczył się nie tylko angielskiego, ale również dyscypliny. Trenował również w Austrii.

Przystojny, ale zajęty

Spore sukcesy zaczął jednak odnosić dopiero jako dojrzały mężczyzna, po nawiązaniu współpracy z czeskimi trenerami Janem Stocesem i Ivanem Machytką. Charakterystycznymi dla jego gry stały się częste wypady do siatki i unikanie gry z głębi kortu. Wojciech Fibak podkreśla również znaczenie atletyzmu Kubota.

Wraz z rosnącą formą zawodnika z Lubina, systematycznie przybywa mu fanów - nie tylko ze względu na wyniki sportowe. Panie coraz chętniej oglądają zmagania przystojnego tenisisty. Ku rozczarowaniu nowo pozyskanych fanek, szybko okazało się, że Łukasz od kilku lat jest związany z byłą słowacką tenisistką i sędzią sportową Evą Slaninkovą.

- Eva jest ze mną na dobre i na złe, rozumie mnie w najtrudniejszych momentach, a to dla mnie bardzo ważne, bo przez większą część roku jestem poza domem. Mamy swoje życie i jestem z niego zadowolony - mówi o swojej wybrance tenisista, którego ustabilizowane życie emocjonalne wyraźnie przekłada się na wyniki sportowe.

Pomidorowa mamy

Tenisista z Lubina tak opisuje swój reżim treningowy: - Codziennie spędzam na korcie jakieś 3-4 godziny. Do tego fitness i masaż. Rozpoczynam bardzo wcześnie rano i kończę wieczorem. Potem dłuuugo śpię. Najważniejsze jest to, by dobrze się odżywiać i umieć się zrelaksować. - A co poza treningiem? Piłka nożna, koszykówka i. tenis w telewizji.

Uwielbia również kino- jeśli tylko ma trochę wolnego czasu, urządza sobie długie seanse filmowe. Wychował się na filmach o Rockym. Podróżował po całym świecie, miał okazję poznać wiele różnych kultur, ale na pytanie o ulubione danie odpowiada "pomidorowa mamy".

Zawsze przy sporcie

Jak wyobraża sobie swoje życie po zakończeniu kariery?

- Myślałem o studiach, żeby mieć jakieś wykształcenie. Jeśli będę tęsknił za tenisem, to wrócę jako trener. Mam też duży sentyment do piłki, mówię w pięciu językach, więc może zostanę menedżerem. Na pewno założę rodzinę i zajmę się wychowaniem dzieci. - deklaruje w wywiadach. Zapewnia, że nie zamierza zrezygnować ze sportu, który przez tyle lat stanowi główną treść jego życia.

Chociaż, jak na standardy tenisowe, Kubot zbliża się do wieku emerytalnego, odpuszczać jeszcze nie zamierza. Przeżywa najlepszy okres w swojej karierze i pozycja w rankingu, na której jest obecnie sklasyfikowany, zapewnia mu udział w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.

- Olimpiada jest dla mnie najważniejszym celem na ten rok i występ na niej traktuję trochę jako wynagrodzenie za całą moją karierę. Start na igrzyskach zawsze był moim największym marzeniem i teraz się to spełnia. - wyznał.

Kibice wiążą z jego udziałem w olimpijskim turnieju pewne nadzieje - zobaczyć jak tańczy kankana, swój charakterystyczny taniec zwycięstwa. Może nawet kilkakrotnie.

Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka