Londyn 2012. Damian Janikowski odważnie: Chcę być gwiazdą

Damian Janikowski jest jedną z największych dolnośląskich nadziei na medal olimpijski w Londynie. 23 - letni zawodnik WKS-u Śląsk Wrocław przed poniedziałkowym startem w zapasach w stylu klasycznym w kategorii 86 kilogramów mówi portalowi wroclaw.sport.pl: - Chcę być gwiazdą. I jak zdobędę medal, to nią zostanę.
Początek rywalizacji zapaśników w poniedziałek o godz. 13. Oprócz Janikowskiego w tej dyscyplinie wystartuje także inny zawodnik Śląska - Łukasz Banak. On będzie rywalizował w kategorii 120 kg w stylu klasycznym.



Hanna Niełacna: Jak nastrój przed pierwszym w życiu startem w igrzyskach olimpijskich?

Damian Janikowski: - Nie czuję presji. Prawdę mówiąc, nie zwracam na takie rzeczy uwagi. Kibice mogą mówić różne rzeczy i mieć oczekiwania, a ja robię swoje. Ale to oczywiście miłe uczucie wiedzieć, że ktoś widzi mnie w gronie faworytów do medalu. Sam patrzę jednak na swój występ racjonalnie. Na zawodach raz można być bardzo wysoko, a na następnych bardzo nisko. Nie da się nic założyć i wolałbym tego nie robić. W mojej kategorii wystartuje chyba 19. zawodników i o żadnym nie mogę powiedzieć, że jest słabszy albo zdecydowanie lepszy ode mnie. Na igrzyskach, tak jak na innych imprezach, zadecyduje po prostu dyspozycja dnia i szczęście.

Jest Pan już tegorocznym wicemistrzem Europy i zeszłorocznym wicemistrzem świata. Dlaczego nie mistrzem ?

Może dlatego, że kiedy przyszło do decydującej walki, to wyszedłem na matę usatysfakcjonowany ze srebra? W podświadomości byłem tym zachwycony i to mnie uspokoiło. A może w tych finałowych walkach zdecydowały: zwykła chwila nieuwagi, rozluźnienie, drobny błąd. Na macie czasem decydują ułamki sekund. Nie wolno się zdekoncentrować. Mnie każda przegrana i każdy niezdobyty medal motywuje do jeszcze cięższej pracy.

Czujesz już atmosferę igrzysk? Trener Mariusz Kruszyc mówi, że dla sportowców lepiej jest nie ogarniać całości tej imprezy.

Psycholog Marek Graczyk, który z nami współpracuje, powiedział mi, żebym już przed imprezą zaczął sobie wizualizować, jak to będzie na miejscu. Żebym sobie wyobraził tłumy ludzi na hali, kamery, zainteresowanie. Wszystko po to, żeby się oswoić z tym, co mog zastać. Ale prawdę mówiąc, takie rzeczy nie wywierają na mnie presji. W końcu na mistrzostwach Europy czy świata też są ludzie, też panuje szum i zamieszanie. Trzeba wejść na matę i zrobić swoje, a nie rozglądać się na boki.

Życie wyczynowego sportowca wymaga wielu poświęceń. Razem z kolegą Łukaszem Banakiem wyliczyliście, że w roku nie ma Was w domu ok. 260 dni.

Tak. Właściwie przez cały rok jesteśmy w drodze, a do domu przyjeżdżamy na 2-3 dni, żeby zrobić pranie. Jesteśmy jak cienie, zwykli goście. Trudno jest szczególnie teraz: w roku olimpijskim i przedolimpijskim. Przyzwyczailiśmy się do tego. W końcu prowadzę taki tryb życia od przeszło 10 lat. Czasami tylko dziewczyny narzekają (śmiech).

Do zapasów przekonał Pana podobno kuzyn?

Zgadza się. Miałem 10 lat, kiedy zacząłem trenować zapasy. Na halę przyprowadził mnie kuzyn, a jego z kolei przekonał kolega. Zresztą, gdyby nie zapasy to pewnie trafiłbym do innego sportu, bo od zawsze chciałem coś robić. Może byłbym piłkarzem? Chociaż może dobrze, że tak się nie stało. Dziś jakoś już piłki nie lubię.

O zapasach kibice i media przypominają sobie raz na cztery lata, właśnie tuż przed igrzyskami.. Trudno żyć z uprawiania takiej dyscypliny?

W sportach walki w ogóle nie ma pieniędzy. Brakuje funduszy i to zniechęca młodych ludzi do myślenia o tym sporcie poważnie. Jak ktoś ma 16, 17 lat i prezentuje całkiem przyzwoity poziom, zastanawia się, czy warto w tym kierunku dalej się rozwijać. Ale brakuje mu motywacji, kiedy widzi, jak to wygląda. Dobrze, że pracujemy w wojsku - jesteśmy zawodowymi żołnierzami na etacie sportowym. Dlatego nasza praca polega na udziale w zgrupowaniach, trenowanie w klubie i startowaniu w zawodach, gdzie reprezentujemy kraj i oczywiście wojsko.

Oprócz tego starasz się zaistnieć w mediach.

Od jakiegoś czasu mam menadżera, który współpracuje z agencją reklamową, która prowadzi moją oficjalną stronę internetową. W ten sposób możliwie jak najlepiej chcemy promować moją osobę. Jestem otwartym człowiekiem, nie boję się kamer, a wszyscy wiemy, że jeśli cię nie ma w mediach, nie istniejesz. I wtedy jest cienko.

Taki klimat wokół zapasów pewnie nie pomaga młodym ludziom. Mają wyniki, ale nie potrafią sobie wyobrazić, co będzie za kilka lat. Czy Pan też miał takie momenty?

Jasne, że były chwile zwątpienia. Być może takie chwile przychodzą każdego dnia? Uprawiam naprawdę bardzo ciężki sport, który wymaga intensywnych, wyczerpujących treningów i czasem można mieć po prostu dosyć. Zwłaszcza, że kosztuje to dużo wyrzeczeń. Ja i Łukasz wiele poświęciliśmy, żeby być w tym miejscu, w którym się znajdujemy

Co było najtrudniej zaakceptować?

Są różne kategorie wagowe i dlatego trzeba cały czas pilnować swojej wagi. Właściwie cały czas musimy ją zbijać. Kiedy byłem młodszy, ważyłem 50 kg. Przed zawodami musiałam zrzucić 2 kg. To było wyzwanie, ponieważ chodziłem do szkoły, uczyłem się. Potem miałem oczywiście normalny trening. Problem polegał na tym, że w ciągu dnia mogłem sobie pozwolić tylko na wypicie szklanki wody i zjedzenie banana. Męczyłem się.

Jak nastolatek, który zamiast ciężkich ćwiczeń na macie, mógłby spędzać czas z kolegami, przekonuje siebie, że jednak warto?

Wtedy w grę zaczyna wchodzić psychika i. wytrwałość. W ten sposób sprawdzam samego siebie. Kiedy to przetrwasz, wiesz, na ile cię stać. Ja zawsze wiedziałem, że chcę dobrze walczyć, a wyrzeczenia, jakie muszę ponieść, są jedyną drogą.

Czy w Londynie chciałby Pan zobaczyć jakiegoś szczególnego sportowca, międzynarodową gwiazdę? Tenisistka stołowa Li Qian marzyła np. o tym, żeby spotkać Rogera Federera. Pan może wolałby Marię Szarapową?

Nie zastanawiałem się nad tym, kogo mógłbym spotkać w czasie igrzysk. To nie ma znaczenia. Szarapowa? Jest gwiazdą, ale co to znaczy? Może ona właśnie chciałaby spotkać kogoś takiego jak ja? Zapaśnika z Polski, wicemistrza świata? Sam staram się być gwiazdą i może nią zostanę, kiedy zdobędę medal. (śmiech)

Rozmawiała Hanna Niełacna

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka