Klubowy trener Janikowskiego: Dojrzał, szedł jak po swoje

- Damian przez ostatnie lata dojrzał, wie po co trenuje. Nie szkodzi, że nie ma złota, bo będzie miał co robić przez następne cztery lata - mówi Mariusz Kruczyc szef sekcji zapaśniczej WKS Śląska Wrocław, której zawodnikiem jest Damian Janikowski - brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Londynie.
Damian Janikowski ma 23 lata i walczy w kategorii 84 kilogramów w stylu klasycznym. W Londynie zdobył brązowy medal, w decydującej walce pokonując Francuza Melonina Noumovina. Wcześniej, w półfinale zapaśnik z Wrocławia uległ Egipcjaninowi Karamemowi Gabere Ebrahimowi.

Michał Karbowiak: Przyjmuje pan gratulacje?

Mariusz Kruczyc: Tak, hurtowo (śmiech). Generalnie jestem na wyjeździe i nie mam dostępu do internetu, więc przed telewizorem siedziałem od godz. 18, nerwowo wyczekując na występ Damiana. Teraz jestem jednak bardzo dumny i szczęśliwy. Janikowski to bowiem pierwszy nasz prawdziwy wychowanek, pierwszy rdzenny zapaśniczy medal z Wrocławia. Były oczywiście krążki zdobyte przez Józefa Tracza [srebrny medalista igrzysk w Barcelonie, brązowy z Seulu i Atlanty], ale on pochodzi z Żar. Damiana mieliśmy u siebie od samego początku, zaczął u nas trenować w wieku 10 lat. Właśnie dlatego tak bardzo się cieszymy.

Był pan pewien, że Damian zdobędzie medal?

Na igrzyskach niczego nie można być pewnym. Tam jest grupa bardzo wyrównanych zawodników i każdy ma szanse na sukces. Szczerze mówiąc, najbardziej obawiałem się tego, co stanie się z Damianem po porażce w półfinale z Egipcjaninem. Wiadomo, że on mógł złapać w takim momencie doła, taką sportową załamkę. W sporcie jest bowiem tak, że jak ktoś celuje w złoto i przegra, to najczęściej nie zdobywa nawet brązu. W przypadku Janikowskiego nic takiego nie miało miejsca. On w walce z Francuzem szedł jak po swoje. Uważam zresztą, że to, iż Damian nie zdobył tytułu mistrza olimpijskiego, to nie jest wielki problem. Będzie miał po co pracować przez najbliższe cztery lata (śmiech).

Pana zdaniem Janikowski mógł inaczej rozegrać półfinałową walkę?

Tak. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że lepiej byłoby, gdyby atakował w trzeciej rundzie, a nie bronił. Generalnie jednak w zwycięstwie rywala nie ma przypadku. To najlepszy zapaśnik ostatniej dekady, medalista z Aten, który wcześniej walczył w wyższej kategorii wagowej. W tym wypadku wykazał się większym doświadczeniem. Poza tym proszę zauważyć, że Egipcjanin był naprawdę blisko porażki w swojej wcześniejszej walce, z Francuzem, którego w walce o trzecie miejsce pokonał Damian. Myślę, że gdyby tamten bój inaczej się potoczył i Damian biłby się z Francuzem o finał, to miałby przynajmniej srebro. Nie ma jednak co narzekać.

Co zadecydowało o sukcesie pańskiego podopiecznego?

Damian to zawodnik kompletny. Ma i siłę i dynamikę i przede wszystkim mocną głowę. On trzy lata temu dojrzał: wie, czego chce, wie, po co trenuje. Medal olimpijski jest tylko pokłosiem tamtej zmiany. Postawił sobie cel zdobycia krążka w Lodnynie i właśnie go osiągnął. Zrobił to w niełatwej dyscyplinie, jaką niewątpliwie są zapasy.

Na salach treningowych chyba tłoku nie ma?

Nie ma, nie ma, ale mam nadzieję, że teraz to się zmieni. Będziemy starali się wyłowić następnych Damianów z rzeszy dzieciaków, które być może przyjdą do nas po jego sukcesie. Zdajemy sobie sprawę, że zapasy to nie jest łatwy sport. W dzisiejszych czasach, kiedy wiele rzeczy przychodzi o wiele prościej, niewiele osób decyduje się na taki wysiłek. W latach 70. czy 80. było inaczej, ale nie ma co biadolić. Wynik Damiana pokazuje, że nawet w takich warunkach można być świetnym.

Rozmawiał Michał Karbowiak

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka