I po igrzyskach w Londynie. Dolnoślązacy wypadli w nich bardzo słabo

W zakończonych już igrzyskach olimpijskich w Londynie udział wzięło 16 przedstawicieli dolnośląskich klubów. Z medalem wrócił tylko jeden - zapaśnik Damian Janikowski z WKS Śląsk Wrocław startujący w kategorii 84 kg w stylu klasycznym. Reszta sportowców z naszego regionu generalnie wypadła blado.
W porównaniu do poprzednich igrzysk w Pekinie, wynik z Londynu to prawdziwy regres. Cztery lata temu w stolicy Chin przedstawiciele Dolnego Śląska zgarnęli bowiem aż siedem medali: brązowy wywalczyła zapaśniczka Agnieszka Wieszczek, a srebro odpowiednio: szpadziści Tomasz Motyka i Robert Andrzejuk, wioślarz Paweł Rańda, kolarka górska Maja Włoszczowska, ciężarowiec Szymon Kołecki i dyskobol Piotr Małachowski.

30 kilogramów nadwagi

Z całej tej grupy w Londynie w barwach naszych klubów ponownie wystartowali jedynie Małachowski i Rańda, ale dla każdego z nich zakończone już igrzyska skończyły się rozczarowaniem. Potężny dyskobol ze Śląska Wrocław w swojej konkurencji zajął dopiero piąte miejsce, a Rańda - reprezentujący AZS Politechnikę Wrocławską, wspólnie z kolegami z czwórki podwójnej wagi lekkiej w finale był ostatni. Występ naszej osady fachowcy uznali ich występ za klęskę, a działacze ujawnili, że jeszcze przed igrzyskami czwórka podwójna wagi lekkiej miała w sumie ponad 30 kilogramów nadwagi. Nie najlepiej poszło w Londynie także ciężarowcom z Polkowic, wśród których tym razem nie było już Szymona Kołeckiego. Krzysztof Zarycz w kategorii 77 kg zajął siódmą lokatę, paląc aż cztery na sześć podejść. W przypadku Arsena Kasabijewa (kategoria 94 kg) można mówić o prawdziwym pechu. Pochodzący z Osetii Południowej sztangista z rywalizacji wycofał się po rwaniu z powodu kontuzji - Nie było sensu narażać się na pogorszenie urazu. - powiedział PAP Kasabijew, mistrz Europy z 2010 roku.

Ceremonia ważniejsza od gry

Na zakończonych już igrzyskach znacznie poniżej oczekiwań spisali się również: zapaśnik Łukasz Banak, tenisista Łukasz Kubot, oraz nasi pływacy i lekkoatleci. Banak ze Śląska Wrocław, choć zapowiadał przywiezienie medalu, przegrał w kategorii 120 kilogramów dwie walki i ostatecznie został sklasyfikowany na 10 miejscu. Z kolei Łukasz Kubot (KTT Wrocław) chyba jako jeden z nielicznych olimpijczyków zdecydował się pójść na ceremonię otwarcia igrzysk, choć dzień później rozgrywał swój pierwszy pojedynek w turnieju singlistów. Jego pierwszy mecz okazał się więc meczem ostatnim, a po porażce w pierwszej rundzie, tenisiście zostały już chyba tylko wspomnienia z nocnego pobytu na Stadionie Olimpijskim.

Również na pierwszej rundzie zmagań swój udział zakończyły odpowiednio: żeńska sztafeta 4x100 m z Darią Korczyńską oraz Ewelina Ptak, męska sztafeta 4x 100 m z Robertem Kubaczykiem oraz sztafeta 4x400 metrów z Marcinem Marciniszynem. Wszyscy ci zawodnicy reprezentują barwy Śląska Wrocław, a warto dodać, że Marciniszyn pierwszej rundy nie przeszedł również w starcie indywidualnym na tym dystansie.

A my wciąż gdzieś daleko

Niewiele dobrego można też powiedzieć o występie wrocławskich pływaczek. Anna Dowgiert ze Śląska startująca w stylu dowolnym na dystansie 50 m odpadła w eliminacjach. Czas 25,59 dał jej jedynie 30. miejsce w klasyfikacji. Z kolei Alicja Tchórz (Juvenia Wrocław), która płynęła stylem grzbietowym na dystansie 100 i 200 m, w obu wyścigach nie zdołała przebrnąć poziomu eliminacji.

W Londynie Dolny Śląsk reprezentowała jeszcze tenisistka stołowa - Katarzyna Grzybowska z MKSTS Polkowice, która startowała w turnieju drużynowym. Niestety Polki udział w zawodach zakończyły już na pierwszej rundzie.

Z kolei Michał Rapcewicz (AKU Thomson Wrocław) startował w jeździeckiej konkurencji ujeżdżenia. Najpierw polacy zajęli ósmą lokatę, i tym samym odpadli z dalszej rywalizacji, a potem J Rapcewicz w starcie indywidualnym na koniu Rondon, został ostatecznie sklasyfikowany na odległej, 45.lokacie.

Nasze dwie nadzieje

Czy więc na ostatnich igrzyskach były jakieś pozytywne, dolnośląskie akcenty ? Były, dokładnie dwa. Pierwszy to oczywiście jedyny, brązowy medal Damiana Janikowskiego ze Śląska, w zapasach w stylu klasycznym w kategorii do 84 kilogramów . Drugi to szóste miejsce kolarki górskiej Aleksandry Dawidowicz, która pod nieobecność Mai Włoszczowskiej - srebrnej medalistki z Pekinu - starała się godnie zastąpić koleżankę z CCC Polkowice. Udało się. Polka dojechała na metę na siódmej pozycji i jak sama przyznała w rozmowie z PAP, rezultat osiągnięty w Londynie od tej chwili będzie sobie cenić najbardziej. - Cieszę się z wyniku, bo nikt nie może mieć teraz wątpliwości, czy zasłużyłam na start w igrzyskach - stwierdziła tuż po zakończeniu wyścigu.

Niestety nie wszyscy nasi olimpijczycy mogą chyba tak z czystym sumieniem powiedzieć.

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka