Sport.pl

Od zachwytu do rozwodu. Dzieje związku Wrocławia z SMG

Najpierw był wielki zachwyt i same pochwały, a teraz jest rozczarowanie i zerwanie umowy. Zobacz historię burzliwego związku Wrocławia z amerykańskim operatorem stadionu - firmą SMG.

Listopad 2009. Amerykanie dostaną stadion

Władze Wrocławia nieoficjalnie ogłaszają, że nowym stadionem na Maślicach będzie zarządzało amerykańskie konsorcjum SMG World. Umowa wprawdzie nie jest jeszcze podpisana, ale Amerykanie jako jedyni zgłosili się do przetargu organizowanego przez miasto. - To, że pojawił się tylko jeden oferent, nie jest dla miasta do końca korzystne. Ale nie mamy też na co narzekać. Na świecie jest zaledwie kilku dobrych i sprawdzonych operatorów obiektów sportowych. SMG World zarządza ponad setką, m.in. ośmioma stadionami w USA. Ważne jest też to, że Amerykanie w Europie współpracują z UEFA - mówi 'Gazecie' Michał Janicki, ówczesny dyrektor departamentu spraw społecznych.
Janicki zapewnia, że miastu współpraca z SMG się opłaci, bo choć firma dostanie 13 mln zł na rozruch oraz 9 mln zł każdego roku, to dla Wrocławia generować ma znacznie większe zyski. Dyrektor szacuje, że będzie to 25 mln. zł rocznie. - Stadion musi żyć cały rok, nie budujemy go wyłącznie z myślą o Euro 2012 i Śląsku Wrocław. W umowie zabezpieczymy się na wypadek sytuacji, w której operator nie będzie w stanie zarobić na użytkowaniu stadionu. Jeśli miasto nie dostanie spodziewanych pieniędzy, zapłaci kary - zaznacza Janicki. - Jeśli uda nam się w przyszłym miesiącu podpisać umowę, to będzie sukces, bo zrobimy to jako pierwsze miasto, które buduje stadion na Euro - dodaje.

Luty 2010. Umowa podpisana. Nasz światowy operator

Na stadionie trwają właśnie przepychanki związane ze zmianą głównego wykonawcy. Jasne jest bowiem, że Mostostal z budową areny sobie nie poradził, a realizację inwestycji ma przejąć niemiecki Max Bögl. Niejako w cieniu tego wydarzenia wreszcie zostaje podpisana umowa na zarządzanie obiektem.
Zgodnie z przewidywaniami, operatorem stadionu zostało SMG. Władze Wrocławia chwalą się, że Amerykanie zarządzają dziewięcioma stadionami na świecie i co roku organizuje ok. 10 tys. imprez odwiedzanych przez 50 mln widzów.  Wiadomo, że miasto za zarządzanie będzie płaciło Amerykanom 7 mln zł netto. Umowa ma obowiązywać przez 12 lat. - Chcemy, by firma tak zarządzała stadionem, aby do jego utrzymania nie trzeba było dodatkowo dopłacać. Umowę będzie można jednak wcześniej rozwiązać, jeśli rezultaty nie będą dla nas zadowalające - mówi prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
SMG ma również znaleźć firmę, która będzie chciała, żeby stadion nosił jej nazwę. Za to oczywiście będzie musiała zapłacić.

Listopad 2010. SMG: Wiemy jak to się robi

Dyrektor zarządzający SMG Michael Brill udziela 'Gazecie' pierwszego wywiadu. Opowiada w nim jak jego firma będzie zarządzała wrocławskim stadionem. Zapowiada też występy wielu światowej klasy artystów. - Artystów przyciąga wygoda, atrakcyjna i nowoczesna infrastruktura. To wszystko niebawem będzie oferować Wrocław. A ludzie chcą uczestniczyć w wydarzeniach wielkich i unikatowych, chcą być ich częścią. To ściągnie na stadion nie tylko wrocławian, ale także mieszkańców całego regionu i kraju. Wrocław posiada również doskonały atut geograficzny, bo blisko stąd do Berlina i Pragi. Nie wybraliśmy Wrocławia przypadkowo. To jest świetne miejsce dla branży rozrywkowej - zaznacza Brill.
Dyrektor SMG chwali się również, że jego firma zorganizowała rok wcześniej ponad 29 tysięcy imprez, w których uczestniczyło ponad 51 milionów widzów. - Mamy kontakty z artystami, wiemy, jak to się robi. Planujemy, że we Wrocławiu rocznie wystąpi czterech, pięciu artystów czy zespołów z najwyższej światowej półki - zaznacza Amerykanin.
Brill mówi także: - Chcemy uczynić Wrocław jednym z największych miejsc rozrywki na żywo w Europie, Polsce i regionie. Będą działy się rzeczy, które nigdy wcześniej nie miały tu miejsca. Wrocław stanie się miastem podobnym do wielu innych największych i najatrakcyjniejszych w Europie, jak Kolonia czy Manchester. Będzie mógł zaproponować to, co one już mają. Pokaże, że jest jeszcze bardziej atrakcyjnym miastem do życia.

Tomasz Adamek z Witalijem Kliczką
Tomasz Adamek z Witalijem Kliczką Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Styczeń 2011. Wywalczyli nam walkę !

SMG notuje pierwszy sukces. Okazuje się bowiem, że inauguracyjną imprezą sportową na wrocławskim stadionie będzie walką bokserska Tomasza Adamka i Witalija Kliczko o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Czegoś podobnego w historii Polski jeszcze nie było. - Dla nas to absolutny hit. Dzięki niemu o naszym stadionie i mieście usłyszy cały świat. Walka Adamka z Kliczką będzie wielkim wydarzeniem, które wpisze się w cykl imprez związanych z otwarciem wrocławskiej areny. Oczywiście poza nią zamierzamy zorganizować także koncert gwiazdy światowego formatu i mecz piłkarskiej reprezentacji Polski - zapewnia Maciej Nowaczyk ze spółki Wrocław 2012.
Walka obu pięściarzy obędzie się na stadionie na Maślicach, bo kontakty z przedstawicielami obu bokserów ma operator obiektu, amerykańska firma SMG. Współpracuje ona zarówno z reprezentującą Polaka za oceanem firmą Main Events, jak i promotorami Ukraińca - K2 Promotions. - Współpracujemy z SMG na całym świecie, dlatego też mamy całkowitą pewność, że zaplanowane przez nas wydarzenie spełni wszystkie międzynarodowe standardy - mówi Kathy Duva z Main Events.
Jeszcze w tym samym miesiącu Marcin Wojczyński z SMG mówi, że w jego firmie rozdzwoniły się telefony od firm, które chcą reklamować się na naszym stadionie i wykupić na nim ekskluzywne loże biznesowe. Wojczyński zapewnia również, że bardzo zaawansowane są rozmowy na temat sprzedaży praw do nazwy stadionu co może przynieść miastu kilka milionów złotych rocznie.

Kwiecień 2011. Ależ będą imprezy !

W kwietniu wyjaśnia się, że stadion we Wrocławiu będzie miał fantastyczne imprezy otwarcia. Najpierw pojawiają się informacje o koncercie George'a Michaela, potem definitywnie rozstrzyga się kwestia walki bokserskiej, o której organizację walczyła też Warszawa. Na końcu SMG ujawnia, że 3 września przyjadą do nas wielkie ciężarówki Monster Jam. Słowem same sukcesy. Miłość miasta i SMG trwa w najlepsze a dyrektor Michael Brill i prezydent Rafał Dutkiewicz występują wspólnie na konferencji prasowej
Roman Rogowiecki, dziennikarz i krytyk mówi 'Gazecie'- Prawdą jest, że George Michael w ostatnim czasie nie jest zbyt aktywny, ale to wciąż wielka gwiazda i światowa czołówka muzyki pop. Jeśli informacje o jego przyjeździe do Wrocławia się potwierdzą, to na pewno widzów czeka wspaniałe widowisko.
Już wiadomo, że  takich widowisk na początku września będzie aż trzy. 3 września wyścigi Monster Truck, 10 - walka Adamek - Kliczko, a 17 - koncert George'a Michaela.

Wrzesień - październik 2011. Kulminacja szczęścia

Wszystkie trzy wielkie imprezy na wrocławskim stadionie dochodzą do skutku. Pokazy wielkich ciężarówek trzeba wprawdzie przesunąć na początek października, a pozwolenie na organizację walki prezydent wydaje w ostatniej chwili, ale Wrocławiowi i SMG nie można odmówić sukcesu. Wszak pojedynek Tomasza Adamka i Witalija Kliczki oglądali widzowie w 140 krajach świata, a na stadionie był oczywiście komplet kibiców.
O koncercie Michaela piszemy w 'Gazecie':  'Około 30 tys. wrocławian, którzy usiedli na trybunach, świetnie bawiło się, jeszcze zanim się pojawił. Oczekując na występ George'a Michaela, robili meksykańską falę i skandowali: "Tak się bawi, tak się bawi Wrocław". Potem rzęsistymi brawami nagradzali każdą z nastrojowych ballad, które przeważały podczas koncertu, a podczas bisów dali się porwać do tańca w rytm najdynamiczniejszych przebojów artysty. Michael zaprezentował niesamowite możliwości głosowe i perfekcyjne opanowanie repertuaru. A koncert zachwycił też niesamowitymi laserowymi efektami świetlnymi oraz perfekcyjną realizacją'.
Równie spektakularne są pokazy Monster Truck. Początkowo organizatorzy mają problem ze sprzedażą wejściówek, ale potem jest już tylko lepiej. Sam show rzeczywiście zachwyca i jest w prawdziwie amerykańskim stylu. Tak jak wrocławski operator.

Listopad - grudzień 2011. Koniec miłości

Okazuje się, że po organizacji pierwszych trzech imprez, miasto jest pod kreską na 1,4 mln zł. Na walkę bokserską, koncert George'a Michaela i pokazy ciężarówek z budżetu poszło niemal 23,5 mln zł. Po podliczeniu zysków ze sprzedaży biletów oraz kwot od sponsorów wyszło, że mimo wszystko Wrocław jest na minusie. 
Paweł Czuma, rzecznik prasowy urzędu miasta mówi: - Mieliśmy wydarzenie sportowe, które w telewizji obejrzały miliony widzów, bo było transmitowane w 140 krajach. Pokazaliśmy też, że potrafimy zorganizować koncert gwiazdy muzyki pop na wysokim poziomie. Wreszcie, że stadion to też dobre miejsce na takie imprezy jak Monster Jam. To poszło w świat, a nam chodziło właśnie o to, by zwrócić uwagę na wrocławski stadion. Udało się - podkreśla Czuma.
Mimo to między władzami Wrocławia, a SMG dochodzi do pierwszych tarć. Okazuje się bowiem, że władze miasta będą kwestionować część wystawionych przez firmę faktur. Chodzi o co najmniej milion złotych.
Sprawa w kolejnych dniach rozwija się. Spółka Wrocław 2012 żąda od operatora stadionu, informacji o umowach ze sponsorami, którzy reklamowali się podczas imprez otwarcia areny: walki Adamek - Kliczko i koncertu George'a Michaela. Zdaniem spółki zyski z nich powinny wpłynąć na jej konto. Według miasta chodzi o kwotę ok. 3,3 mln zł.
W 'Gazecie' piszemy: Przedstawiciele spółki Wrocław 2012 i urzędu miasta nie potrafią powiedzieć, jak zakończy się spór o sponsorów z SMG. Nieoficjalnie zapewniają jednak, że nie będzie miał on wpływu na dalszą współpracę z operatorem

Styczeń 2012. Nie tak miało być

Jako pierwsi informujemy:  'Poważnie zgrzyta na linii miasto Wrocław - SMG, operator stadionu. Miasto renegocjuje umowę z amerykańską spółką, bo uważa, że przepłaca za jej usługi'
Władze Wrocławia dochodzą do wniosku, że obecna umowa jest niekorzystna finansowo i operator dostaje zbyt duże pieniądze.- Chcemy zmienić ten stan rzeczy - potwierdza Paweł Czuma. - Po analizie pierwszego okresu współpracy doszliśmy do wniosku, że nie wszystkie zapisy umowy odpowiadają naszym potrzebom. Wrocław ma pretensje do firmy SMG, że wciąż nie znalazła tytularnego sponsora nazwy stadionu. Poza tym zbyt wolno komercjalizuje pomieszczenia na stadionie. SMG broni się, że problem jest, bo wciąż przedłuża się budowa. Obiekt miał być skończony w połowie 2011 roku, więc opóźnienia są kolosalne.
Marcin Wojczyński z SMG mówi: - Najemcy nie mają się gdzie wprowadzić, gdyż te pomieszczenia nie są w pełni wyposażone. To spowoduje, że przychód z działalności stadionu w 2012 roku będzie o prawie 20-30 procent niższy. Natomiast rozmowy z firmami, które mogą zostać sponsorem nazwy stadionu, są bardzo trudne, ale bliskie finalizacji.
Czy to możliwe, że miasto może rozwiązać umowę z SMG i przekazać zarządzanie stadionem spółce Wrocław 2012?
Czuma: - Każdą opcję bierzemy pod uwagę

Luty 2012. Czas na rozwód

Ostatecznie wyjaśnia się, że amerykański operator wrocławskiego stadionu nie będzie zarządzał obiektem. Firma SMG została sprowadzona tylko do roli organizatora eventów i koncertów muzycznych, jakie mają odbywać się na stadionie.
Całkowite zarządzanie stadionem przejmuje miejska spółka Wrocław 2012 którą powołano wcześniej do nadzoru nad budową areny na Euro 2012. Wrocław 2012 będzie teraz pełnił obowiązki operatora i zajmie się komercjalizacją powierzchni stadionowych, sprzedażą lóż VIP oraz poszukiwaniem sponsora stadionu.
Szukające oszczędności władze Wrocławia postawiły SMG pod ścianą. Zadecydowały, że drastycznie obniżą operatorowi honorarium aż o 80 procent. Amerykanie przyjęli warunki. Zgodzili się na sprowadzenie ich firmy do podrzędnej roli. Teraz amerykańska firma będzie musiała praktycznie całkowicie zredukować zatrudnienie pracowników. Teraz pracuje tam ponad 30 osób. Po renegocjacji umowy pozostanie 3-4 pracowników. SMG zajmie się teraz organizacją wielkich imprez eventowych oraz koncertów muzycznych. Amerykanie mają świetnie kontakty w środowisku muzycznym i muszą to udowodnić w konkretnych działaniach. Przedstawiciele firmy zapewniają, że negocjują z kilkoma gwiazdami, jednak nie ujawniają konkretnie z kim.
Rozmowy dotyczące renegocjacji umowy prowadzono przez kilka tygodni. We wtorek wieczorem zapadły ostateczne decyzje, które przedstawiono podczas środowej konferencji prasowej. Ustalenia zaprezentowano jako udany kompromis zadowalający obydwie strony. Ogłoszono rozwód, bez orzekania o winie. Oficjalnie obydwie strony uznają nową sytuację za sukces.

Więcej o:
Komentarze (7)
Od zachwytu do rozwodu. Dzieje związku Wrocławia z SMG
Zaloguj się
  • l_wro

    Oceniono 8 razy 8

    - Powiedz mi: po co jest ten miś stadion?
    - Właśnie: po co?
    - Otóż to. Nikt nie wie po co; więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz, co robi ten miś stadion? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa! To jest miś stadion na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem stadionem?! My otwieramy oczy niedowiarkom: patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane - i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić. Bo to jest miś stadion społeczny, w oparciu o sześć instytucji... który sobie zgnije. Do jesieni, na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
    - Protokół zniszczenia.

  • pawel_zet

    Oceniono 3 razy 3

    Trzeba powiedzieć otwarcie: wszyscy (my, realiści) od dawna mówimy, że - niestety - do stadionu trzeba będzie dopłacać co roku wielkie pieniądze. Wpływy do kasy stadionu nigdy nie zrównoważą wydatków na utrzymanie. W związku z tym należy - dbając o zapewnienie przychodów - minimalizować koszty. Nie wiem, może nie jest jeszcze za późno, być może warto jednak rozważyć rozbiórkę stadionu po zakończeniu mistrzostw. Lepiej czasem spuścić głowę i zrealizować stratę niż bezsensownie brnąć w kolejne koszty, czego finał wydaje się jasny.
    Umowa z SMG jest kolejnym przykładem bezsensownego mnożenia kosztów utrzymania stadionu. Można było z łatwością przewidzieć, że Wrocław to nie Houston. Do Wrocławia nigdy nie będą zjeżdżały masowo na występy wielkie gwiazdy, bo to się nie opłaca. Lepiej zrobić imprezę w większym mieście, lepiej skomunikowanym z innymi miastami, bo wtedy więcej biletów się sprzeda. A poza tym występ w mocno prowincjonalnym Wrocławiu nie jest jednak wielkim prestiżem. Dlatego od początku było jasne, że SMG będzie jedynie wysysało z kasy miasta pieniądze, a zysków z tej współpracy będzie niewiele.
    Jak zwykle Dutkiewicz i urzędasy postanowili być mądrzejsi od nas, prostych internautów. No i tak to się właśnie musiało skończyć.

  • Gość: bh

    Oceniono 2 razy 2

    jeśli będzie zarządzać spółka euro2012 to może i nie przyjedzie też Madonna, ale mercedesami się pojeździ...

  • szypycy

    0

    Jako nazwę stadionu proponuję Velvet arena ... ;)

  • wojtas71

    Oceniono 2 razy 0

    ja bym tych wszystkich ludzi z tych spoleczek euro 2012, smg, po prostu wywalil z roboty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX